Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Unia znudzona sama sobą

UE wygasiła energię i wolę. Choć jej biurokratyczne regulacje i redystrybucja nieco zredukowały wewnętrzne zróżnicowania między krajami, kryzys wartości i brak pasji jest coraz bardziej widoczny
UE wygasiła energię i wolę. Choć jej biurokratyczne regulacje i redystrybucja nieco zredukowały wewnętrzne zróżnicowania między krajami, kryzys wartości i brak pasji jest coraz bardziej widoczny. Unia (szczególnie w kształcie nadanym jej przez traktat lizboński) jest finezyjnym instrumentem koordynowania złożoności; utrzymywania zachowań 27 krajów w polu określonych przez traktat standardów minimalnych oraz miękkiego eliminowania perspektywy państw narodowych przez deartykulację. W sieciowych procedurach nie ma miejsca i dyskursu na wyrażanie interesów terytorialnych całości. Państwa pojawiają się tylko cyklicznie, w niejawnych przetargach z biurokracją czy podczas politycznych spotkań premierów. Słabość i nijakość Wyrugowana z poziomu państw narodowych wola polityczna nie zaistniała jednak na poziomie Europy jako całości. Najsilniejszy kraj – Niemcy – woli ukrywać się za, manipulowanymi przez siebie, procedurami i ucieka...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się
Socjolog. Profesor Uniwersytetu Warszawskiego i Wyższej Szkoły Biznesu – National Louis University. Autorka m.in. książek „Postkomunizm – próba opisu”, „Antropologia władzy. Między traktatem lizbońskim a kryzysem”, „Zawładnąć! Zarys procesualnej teorii władzy”. Publicystyka.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz