Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Prawie jak parlament

Poziom fascynacji eurowyborami wśród zwykłych obywateli unijnych odzwierciedla nonsens instytucji PE. Eurowybory są dla większości z nich mniej więcej tak samo istotne jak Konkurs Piosenki Eurowizji.
Poziom fascynacji eurowyborami wśród zwykłych obywateli unijnych odzwierciedla nonsens instytucji Parlamentu Europejskiego. Eurowybory są dla większości z nich mniej więcej tak samo istotne jak Konkurs Piosenki Eurowizji. Z klubu dyskusyjnego wypełnionego po brzegi wybrakowanym towarem, czyli tym, co nie zmieściło się w narodowych sejmach i sejmikach, różnej maści amatorami, skompromitowanymi politykami i cele brytami, nie da się zrobić poważnej instytucji. Nikt zresztą nie ma takich zamiarów. Parlament Europejski, w którym zasiada więcej deputowanych niż w Kongresie USA, ma dalej być tym, czym był od chwili swojego powstania: mieszaniną między zjazdem KC PZPR a dobrze płatną terapią zajęciową dla rytualnych gęgaczy. Ma on przekonać obywateli UE, że istnieje coś takiego jak zjednoczona Europa, a ta zjednoczona Europa posiada demokratyczną legitymizację. Oraz...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się
publicystka wPolityce.pl, członek zarządu Fundacji Macieja Rybińskiego. Urodzona w epoce późnego Gierka, zmuszona do emigracji za Jaruzelskiego, dorastała za Kohla w Niemczech i Thatcher w Wielkiej Brytanii. Zanim los zaprowadził ją nad Sekwanę, za pierwszej kadencji Chiraca. Wróciła nad Wisłę za rządów Jarosława Kaczyńskiego. Ukończyła studia magisterskie z zakresu polityki unijnej i prawa unijnego na Narodowym Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu (Sciences-Po). Pracowała m.in. w niemieckim „Welt am Sonntag”, „Der Tagesspiegel”, a także w „Rzeczpospolitej” i „Uważam Rze”. Interesuje się wszystkim, co polityczne, w Polsce i za jej granicami. Oraz ekonomią, kulturą i historią. Wciąż czeka na drugą Irlandię i rozpad strefy euro. W międzyczasie żyje sobie spokojnie i biega z psem po lesie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz