Miejsce Polski w nowej układance

Heiko Maas daje do zrozumienia, że czas myśleć o własnej, europejskiej obronie, bez oglądania się na Amerykanów, co stoi w całkowitej sprzeczności z ocenami Warszawy

Ciągle najsilniejsza osoba świata, Donald Trump, przechwytuje czołówki mediów jako polityk niekonwencjonalny, nieprzewidywalny, albo ten, który ma kłopoty.  To wszystko prawda, ale istota jego rządów i tej administracji jakby umyka naszej uwadze. Trump ze swoją biznesową świadomością nie tylko rozbija dotychczasowy ład światowy, oparty na wartościach i rozwiązaniach multilateralnych (NATO, UE, wstrzymane TTIP itd.), ale – na swój interesowny, kupiecki sposób – lubi dobijać targu dwustronnie, a nie na wielkich konwentyklach, które albo dezawuuje, albo poniża (szczyty NATO czy G-20).

W ten oto sposób wracają na scenę prawa geopolityki i geostrategii, oparte na czymś, co w międzynarodowej literaturze nazywamy power politics, czy Macht Politik. Tworzy się nowa układanka sił na scenie międzynarodowej. To, w mojej ocenie, wyraża obecna amerykańska administracja.   

Amerykanom wyrósł potężny rywal i konkurent, czyli Chiny. „Jednobiegunowa chwila”, czyli absolutna dominacja na globie w wydaniu USA, kwitnąca po upadku poprzedniego dwubiegunowego albo zimnowojennego porządku, powoli, ale jednoznacznie ulega erozji. W ślad za tym zdaje się wracać nie tyle znany z historii koncert mocarstw, bo na razie mamy raczej kakofonię, ile dobrze sprawdzony układ wielobiegunowy. Spór między specjalistami (i politykami) dotyczy tylko tego, ile tych biegunów jest i będzie. Czy tylko USA i Chiny, już w zwarciu w postaci narastającej wojny handlowej – co groziłoby powrotem do porządku zimnowojennego (czego Pekin absolutnie nie chce)? Czy też jeszcze Rosja, Indie, a może państwa BRICS, będące synonimem nowego fenomenu o nazwie „wschodzące rynki”, które jeszcze do niedawna, z pozycji wyższości Zachodu, traktowaliśmy mianem Trzeciego Świata?

Co w tej nowej układance zaskakuje najbardziej? Brak Unii Europejskiej jako ośrodka siły. Są natomiast Niemcy, albo tandem Berlin-Paryż, jeszcze bardziej rosnący w siłę na kontynencie w kontekście Brexitu. W kalkulacjach i decyzjach Trumpa widać to doskonale. Przedmiotem trosk są nie tylko Chiny, Bliski Wschód, czy – z nieco innych powodów – Rosja, lecz także właśnie Niemcy, hegemoniczne na kontynencie europejskim w oczach dzisiejszego Waszyngtonu. One też mogą stać się, o ile już nie są, ofiarą pełzającej wojny handlowej.

Dlatego nie może zostać bez echa programowa wypowiedź szefa niemieckiej dyplomacji Heiko Maasa na łamach „Handelsblatt”. Trzeba zwrócić na nią uwagę szczególnie w Polsce, kraju bezpośrednio sąsiedzkim i od Niemiec mocno handlowo i gospodarczo uzależnionym. Maas daje bowiem jasno do zrozumienia, w ślad za wcześniejszymi wypowiedziami kanclerz Angeli Merkel, że czas myśleć o własnej, europejskiej obronie, nie oglądając się na Amerykanów, co akurat stoi w całkowitej sprzeczności z ocenami Warszawy.

Co w tej nowej układance zaskakuje najbardziej? Brak Unii Europejskiej jako ośrodka siły. Są natomiast Niemcy albo tandem Berlin-Paryż

A jeśli jeszcze do tego dojdzie, zapowiedziane tutaj, niemieckie „łączenie sił z Francją” i poparcie dla francuskiej koncepcji „koncentrycznych kręgów”, forsowanej przez Emanuela Macrona, to mamy kłopot i „powrót do klasyki”: sojusznik (USA) daleko, a poważny problem, czyli europejskie „twarde jądro” bez nas, i być może nawet przeciw nam. Co my na to, gdy polskie tak wyraźne atlantyckie sympatie zderzą się z będącymi przedmiotem niepokoju Maasa „atlantyckimi antypatiami”, dającymi – na dodatek – „historyczną  szansę zredefiniowania roli UE”?

Trzeba brać poważnie słowa Maasa, gdy mówi o „przeglądzie sojuszy”, wzmocnieniu UE, a nawet budowie na kontynencie supermocarstwa, a wszystko to w kontekście kategorycznego „nie” wobec amerykańskiej jednostronności, egoizmu i nowych żądań w handlu. Na dodatek w tej wizji ma to być budowa mocarstwa, którego nie będą w stanie stworzyć państwa narodowe, tak mocno teraz forsowane przez Warszawę czy Budapeszt.

Maas pisze też o odmiennym podejściu do Iranu, ale ani słowa o Rosji – a to przecież najbardziej nas interesuje. Czy niedawne spotkanie pani Merkel i prezydenta Putina nie przypomniało nam przypadkiem innej „klasyki”, czyli o nas bez nas, lub ponad nami? Gdzie wcześniejsze zapewnienia pani kanclerz, że będzie latała do Moskwy „z przystankiem w Warszawie”? Fakt, to Putin poleciał do Niemiec, ale problem pozostaje. Z kim jeszcze, oprócz Francji, połączą teraz swe siły Niemcy, stające – co jest absolutną nowością – w opozycji do „samolubnych USA” i to z twardym przesłaniem: nie pozwolimy na dobijanie targów „ponad naszymi głowami i bez naszego udziału”? Brzmi jak wypowiedziane w Warszawie, ale płynie jednak z Berlina, co jest znaczące.

Mocarstwa zaczynają się na nowo układać, walcząc na interesy, a nie na wartości. To jest największa zmiana, jaką przynosi Donald Trump i jego administracja. A na dodatek, co Maas też należycie wyeksponował, jest to proces znacznie głębszy – i nie skończy się wcale z Trumpem. Czy już to w Warszawie należycie rozumiemy?

politolog i sinolog, profesor i dyrektor Centrum Europejskiego UW. Autor książki "Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje"

Komentarze

14 odpowiedzi na “Miejsce Polski w nowej układance”

  1. kermit pisze:

    Tymczasem PiS podnosi podatki i rozbraja Polaków i na przekór naszym interesom nie dołaczy się do osi Paryż-Berlin, tylko będzie wiecznie usługiwał USA.

  2. endargo pisze:

    1. Z tekstu można odnieść wrażenie, że przychodzi Trump i zmienia światową politykę. Chyba bardziej jest tej zmiany twarzą, bądź jego podejście zbiegło się z przewartościowaniem ładu światowego, jakie odbywa się w Waszyngtonie. W Waszyngtonie a nie (tylko) w głowie amerykańskiego prezydenta.
    2. Tekst Maasa i deklarowane polityczne zamiary najważniejszych europejskich stolic to jedno, dojście do tych koncepcji to drugie. Zgoda, że trzeba mieć rękę na pulsie i szybko uczyć się prowadzenia polityki (jakiejkolwiek, a najlepiej dobrej), ale pomysły w Europie to już różne bywały.

  3. Polak pisze:

    @kermit Dołączenie się do osi Paryż-Berlin oznacza oddanie Polski Niemcom.

  4. marek nie jurek pisze:

    ” Czy już to w Warszawie należycie rozumiemy?”

    Skoro Pan to rozumie i ja to rozumie (ekspert to ze mnie zaden w tych sprawach) to rozumie to takze Warszawa. Pytanie, dlaczego mamy taki stan rzeczy i orkiestra gra nadal? Nikt nie jest az tak ciezkim idiota, wiec robi sie to z premedytacja i jest w tym cel. Jaki? Nie wiem, moge sie jedynie domyslac.

  5. Marcin pisze:

    Waszmoście odtwórzta husaryję i społem z litwosami hajda na koń na moskwiczina.
    Po zwycięstwie de profundis odtworzy się znowu Rzeczplita Obojga Narodów i przywróci się nową dynastyję panującą. Jagaiło wszakże płodził po 70-siątce. Jest jeszcze szansa. Niech raz ekscelencja naczelnik rex in spe okaże się mężem. Pro publico bono. Bolszewika goń, goń, goń. Dum spiro spero.

  6. Marcin pisze:

    Waście odtwórzta husaryję i społem z litwosami hajda na koń na moskwiczina.
    Po zwycięstwie de profundis odtworzy się znowu Rzeczplita Obojga Narodów i przywróci się nową dynastyję panującą. Jagaiło wszakże płodził po 70-siątce. Jest jeszcze szansa. Niech raz ekscelencja naczelnik rex in spe okaże się mężem. Pro publico bono. Bolszewika goń, goń, goń.

  7. papieros pisze:

    Pozostaje nam ugrac technologie USA nawet szczebel nizej niż z ostatnich targow . tworzyckoalicje gospodarcze z nowymi panstwami eu moze to nauczy nas zbierac kapital .ciągle nie potrafimy odróżnić merotycznosci od powierzscownosci a bedzie trudniej.

  8. Jan pisze:

    European Defence Action Plan, czyli Europejski Plan Działania na rzecz Obronności.
    W tym programie chodzi o reindustrializacje krajów Europy. Przemysl zbrojeniowy jest od wielu lat motorem rozwoju gospodarki USA. Europa w końcu zaczyna iść tym torem. Kraje południa domagają się cięć w funduszach dla krajów Europy wschodniej i przekazania ich na południe. Niemcy mogły być naszym naturalnym sojusznikiem, niestety Polska nie jest tym zainteresowana. W interesie Niemiec jest pompowanie kasy w Polskę a nie we Włochy czy Grecję lecz trzeba dać im szansę/możliwości. Francja chce tu ugrać swoje i utrzymać swoją armię za niemieckie pieniądze. Generalnie program mógłby być wielką szansą którą na tę chwilę marnujemy.

  9. Lukasz pisze:

    Sporo tekstów pojawia się które mniej lub bardziej trafnie wskazują problemy, natomiast niewiele takich które wskazują potencjalne rozwiązania. A o to chyba chodzi w tej zabawie, żeby nie tylko ponarzekać, że idzie burza ale też żeby wymyślić jak nie zmoknąć.

  10. to byłby cud pisze:

    mocarstwowa UE ? UE generuje kolejne samobójcze problemy – a ma stać się mocarstwem ?

    społeczna, ekonomiczna, gospodarcza zapaść – nawet w dobrym okresie UE wyglądała kiepsko, dziś stoi nad przepaścią i nie widać żadnych symptomów rozwiązywania problemów, zsuwamy się po równi pochyłej.

    rywalizacja z USA ? to wymagałoby niesamowitej determinacji, solidarności. USA mają Niemcy pod palcem, mogą zgasić ich gospodarkę, to karzełek, jak my wobec Niemiec. gdyby Europa chciała rywalizować z USA musiałby być zjednoczona – nie w sensie formalnym, ale ideowym, żywotna, zdeterminowana żeby podjąć rywalizację. nie dość, że tego nie ma, to jest coś przeciwnego – rozkład, konflikty wynikające z błędnej polityki, ideologii.

    UE dziś nawet z Chinami nie może rywalizować i się ich obawia.

    Maas opowiada różne rzeczy – ale to polityczna narracja, propaganda obliczona na wewnętrzny skutek, taka putinada w niemieckim wydaniu.

  11. Optyrealista pisze:

    Nie możemy pozwolić by zalewały nas niemieckie pieniądze, sami musimy budować swoją siłę. Polska ma wspaniale warunki geopolityczne aby być silna. Trzeba pamiętać, że z niemieckimi pieniędzmi idzie w parze niemiecki kapitał co sprawia że otwierane są kolejne niemieckie firmy i zysk ucieka do naszego zachodniego sąsiada. Projekt mittle Europa jest Ciągle aktualny jednakże coś się w narodzie zmieniło chyba odrobinę zmadrzelismy. Pamiętajcie że leżymy w sercu Europy między wschodem a zachodem, to jest idealne miejsce do budowania bogactwa, jednakże jesteśmy zapóźnieni przez historię i brakuje nam hardware’u mimo wszystko jesteśmy na dobrej drodze

  12. Wojtek pisze:

    Sprawa jest taka:

    1. Albo USA poza bezpieczeństwem militarnym dadzą też solidny pakiet modernizacji technologicznej i przemysłowej,

    2. A jeżeli nie, no to musimy szukać bezpieczeństwa modernizacyjnego dalej w rdzeniu europejskim, wtedy być może także bezpieczeństwa militarnego w projekcie europejskim, a tak na prawdę powinniśmy budować na prawdę silne własne wojsko, żeby ten problem zminimalizować (jak na razie to armia jest w rozsypce: większość helikopterów i samolotów jest na skraju przydatności do lotu, etc).

    I żeby się tylko nie okazało, że Amerykanie nie dadzą pakietu modernizacyjnego (bo wygląda na to, ze nie chcą lub nie mogą), my pójdziemy poza jądrem europejskim albo przeciwko niemu.
    I wtedy na dekady znajdziemy się w geopolitycznej czarnej dup*ie jako wasal USA, bez wydolnej i konkurencyjnej gospodarki. Będziemy taką Ukrainą albo większą Gruzją.

  13. oko pisze:

    Polska kupuje w Chinach towary za 103 miliardy , a cprzedaje za 10 miliardów. Nie wiem czy to dobra droga.

  14. Robin81 pisze:

    Mądre słowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz