Newsletter

Jak rządzą (się) Chińczycy?

Na czym polega unikatowość chińskiego systemu politycznego? Fragment książki prof. Bogdana Góralczyka „Wielki renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje”

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Jiang Zemin został wybrany na stanowisko sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Chin (KPCh) w gorących dniach majowych 1989 roku. Zaskarbił sobie zaufanie Deng Xiaopinga (ur. 1904) i wpływowego wówczas „gremium starców” tym, że podczas poprzedniego kryzysu w grudniu 1986 roku potrafił rozmawiać ze studentami i rozbroić społeczny granat w sposób pokojowy.

Tak oto, z konieczności, ale też osobistej potrzeby genseka, na porządek dzienny wróciła kwestia rządów kolejnych „generacji przywódców” i powrotu do konfucjańskiej z ducha merytokracji, polegającej na rządach uczciwych, kompetentnych i skutecznych elit, do czego wielokrotnie nawiązywał w latach 80., teraz już niemy, przywiązany do łóżka i „zmierzający do Marksa”, jak sam raz to określił, Deng Xiaoping

Jednakże rozpad ZSRR i bloku wschodniego postawił przed nowym szefem KPCh – i całym kierownictwem – poważny dylemat: jak się zachowywać na międzynarodowych salonach i przed mediami własnymi i zagranicznymi? Przed którymi zresztą uwielbiał brylować, czy to śpiewając znane piosenki lub światowe szlagiery, czy cytując z pamięci „mowę z Gettysburga” Abrahama Lincolna, gdy w końcu trafił z wizytą do USA. Innymi słowy: jak grać bohatera na Zachodzie, w tym czasie bezwzględnie dominującym na globie, będąc szefem partii… komunistycznej?

Tak oto, z konieczności, ale też osobistej potrzeby genseka, na porządek dzienny wróciła kwestia rządów kolejnych „generacji przywódców” i powrotu do konfucjańskiej z ducha merytokracji, polegającej na rządach uczciwych, kompetentnych i skutecznych elit, do czego wielokrotnie nawiązywał w latach 80., teraz już niemy, przywiązany do łóżka i „zmierzający do Marksa”, jak sam raz to określił, Deng Xiaoping. To on stawiał na sprawnych i efektywnych administratorów, a Partię proponował oddzielić od bezpośredniego zarządzania. To on wzniecił ferment i dyskusję nad charakterem chińskich rządów. Trwała już ona w latach 80., a rozpędu nabrała, co oczywiste, po roku 1992, gdy należało wyciągnąć należyte wnioski z upadku ZSRR, a zarazem dostosować się do wymogów globalnych rynków, co wymagało już zupełnie innych umiejętności i kwalifikacji niż w ramach reformującego się co prawda, ale nadal jednak „realnego socjalizmu” (lub wręcz „stalinizmu”, o którym wspominał otwarcie w początkowym okresie swej dominacji nad chińską gospodarką rzutki premier Zhu Rongji).

Merytokracja made in China

Z tych obrad, sporów i strategicznego rozeznania wyłonił się, mniej więcej w połowie lat 90., zarys chińskich rządów merytokratycznych, a więc własnego modelu sprawowania władzy, na który składały się:

Główny przywódca, czy nawet Wódz w państwie, primus inter pares, czyli dotychczasowy sekretarz generalny/szef Partii, któremu nadano też stanowisko Przewodniczącego ChRL, na Zachodzie zwanego Prezydentem, a więc głowy państwa – a tę już przywódcy na świecie mogli bez problemów i oporów przyjmować. A na dodatek jeszcze dano mu „trzeci kapelusz” – przewodniczącego Komisji Wojskowej przy KC KPCh czyli, mówiąc po naszemu, głównodowodzącego armią. Z racji tego, że nowego sekretarza generalnego Partii zawsze wybiera jej zjazd, z reguły w listopadzie, a nowego Przewodniczącego ChRL, czyli głowę państwa, obradujący jedynie raz w roku, w początkach marca OZPL, czyli parlament, mamy pewne zamieszenie co do kwestii, od kiedy właściwie sprawuje on władzę. Jak jest faktycznie, wiadomo: Xi Jinping jest szefem Partii od listopada 2012, a głową państwa od marca 2013 roku. Dlatego częste jest podawanie przy jego nazwisku: rządzi od 2012/13 roku.

Główny Wykonawca, czyli premier, którego jak dawniej w Cesarstwie stawia się przy Naczelnym Wodzu, korzystającym z trzech kapeluszy – głowy państwa, szefa Partii i głównodowodzącego armią. W istocie rządzi więc tandem. Silny Wódz wpierany jest przez potężnego, prowadzącego reformy, odpowiedzialnego za gospodarkę i administrującego państwem premiera. Dlatego niemal jednym tchem wymienia się duety czy pary: Hu Yaobang–Zhao Ziyang w latach 80, Jiang Zemin–Zhu Rongqi w dekadzie następnej, itd. Jednakże, jak obecnie widać, rządy ostatniego genseka, Xi Jinpinga, mocno zachwiały pozycją aktualnego premiera, Li Keqianga.

Zasady dotyczące merytokracji kończy jeszcze jeden niepisany, ale praktykowany wymóg. Deng Xiaoping zawsze podkreślał, że każda kolejna generacja przywódców ma być młodsza i bardziej wykształcona od poprzedniej

Zbiorowy Cesarz, któremu nadano formalną nazwę: Stały Komitet Biura Politycznego KC KPCh, stojący na czele państwa. Zadbał o to mocno doświadczony Deng Xiaoping, bojąc się powrotu Cesarstwa, a jeszcze bardziej kultu jednostki, czego osobiście tak mocno doświadczył. Początkowo był to zespół dziewięcioosobowy, teraz składa się z siedmiu osób. Jest to gremium faktycznie Chinami rządzące. Nie do końca przejrzyście, bo jak tam zapadają decyzje, nigdy do końca nie wiadomo, jako że ani stenogramy, ani nawet niektóre komunikaty z jego obrad publicznie nie są ujawniane.

Ścisła selekcja. Dojście na sam szczyt, do grona Zbiorowego Cesarza, nie jest łatwe. Wcześniej trzeba przejść przez co najmniej dwie kadencje na stanowiskach kierowniczych na niższych szczeblach: gubernatora prowincji, mera dużego miasta, itd. Innymi słowy, przypadku nie ma, żadnych „helikopterów”, czy mówiąc po naszemu – brak przypadkowych karier. Obecny Wódz, Xi Jinping, przed objęciem głównej roli w państwie był gubernatorem w prowincjach Fujian i Zhejiang, a także merem Szanghaju. To ogromny bagaż doświadczenia, którego nie można kwestionować.

Ograniczoność kadencji. Zasiadanie w najwyższym gremium, w szeregach Zbiorowego Cesarza, jest ograniczone do dwóch pięcioletnich kadencji. Musi następować rotacja. Po tych dwóch, albo tylko jednej kadencji, dana osoba idzie na emeryturę jako sędziwy mąż stanu, nie pisze pamiętników jak amerykańscy prezydenci czy sekretarze stanu, nie udziela się publicznie, niczego publicznie nie komentuje, ograniczając się jedynie – robił to dość długo Jiang Zemin – do zakulisowych działań i wpływów. Stateczni i dostojni Mężowie Stanu pojawiają się jedynie przy ceremonialnych okazjach – paradzie czy przyjęciu z okazji święta narodowego lub jakiejś okrągłej rocznicy.

Ograniczenia wiekowe. Stały Komitet narzuca swoim członkom jeszcze jeden wymóg: można w nim zasiadać tylko do osiągnięcia wieku 68 lat, potem przychodzi gilotyna. To znaczy, że jeśli członek Komitetu osiągnie ten wiek w trakcie swej kadencji, to naturalnie dokończy urzędowanie i kadencję, ale nawet gdyby miał możność kontynuowania jej, ze względu na wiek będzie wykluczony. Było więc dla wszystkich jasne, że w Komitecie wybranym pod koniec 2012 roku na drugą kadencje pozostaną jedynie Xi Jinping i Li Keqiang, a eksperci po obradach XIX zjazdu KPCh w listopadzie 2017 roku powinni już byli wiedzieć, jaki tandem będzie rządził Chinami po zmianie 2022/23. Jednakże charyzmatyczny Xi Jinping mocno pod tym względem namieszał – i postawił spore znaki zapytania. Odrzucił bowiem, przynajmniej wobec samego siebie, wymóg kadencyjności.

Generacje przywódców

Zasady dotyczące merytokracji kończy jeszcze jeden niepisany, ale praktykowany wymóg. Deng Xiaoping zawsze podkreślał, że każda kolejna generacja przywódców ma być młodsza i bardziej wykształcona od poprzedniej. Stąd pojawiło się pojęcie „generacji przywódców”. Pierwszą, di yi dai, stanowili założyciele KPCh: Mao Zedong, Zhou Enlai, Liu Shaoqi, sam Deng, drugą dier dai – Hu Yaobang i Zhao Ziyang, którzy próbowali reformować socjalizm i jak wiadomo, obaj źle skończyli. Trzecia generacja, disan dai, czyli Jiang Zemin i Zhu Rongji, śmiało i zdecydowanie wprowadziła Chiny w globalizację, świat kapitalistyczny, w szeregi WTO i na światowe rynki. Czwarta generacja, disi dai, Hu Jintao i Wen Jiabao, próbowała harmonizować rosnące sprzeczności i neutralizować narastające wyzwania – z nie najlepszym skutkiem, jak się okazało. Wreszcie obecna, piąta generacja przywódców ma znowu wyrazistego Wodza, bowiem często przyrównuje się – w Chinach i poza nimi – asertywnego Xi Jinpinga do samego Mao Zedonga.

Natomiast po jego decyzjach o rezygnacji z wymogu podwójnej kadencji i o możliwości dłuższego sprawowania rządów, co zaaprobował najpierw zjazd partii w październiku 2017 roku, a następnie sesja OZPL w marcu 2018 roku, pojawiły się – w samych Chinach, a jeszcze bardziej poza nimi – obawy o to, jak głęboko zachwieje on tym wywodzącym się z ducha konfucjanizmu, wypracowanym w zarysach przez Denga, a całkowicie ukształtowanym w epoce Jiang Zemina systemie chińskiej merytokracji.

Chodzi bowiem o sposób rządzenia, który chyba byłoby trudno gdziekolwiek indziej podrobić i zastosować (poza Singapurem, skąd ten system w dużej mierze zapożyczono, ale to też chiński rodowód cywilizacyjny) – i nie chodzi tylko o to, że mamy tam przypadek państwa partyjnego, a na dodatek komunistycznego z rodowodu i ducha, choć niekoniecznie treści i litery. To po prostu jest inna niż na Zachodzie kultura rządzenia, oparta na innych wartościach i przesłankach.

Powyższe zasady merytokracji po raz pierwszy w pełni zastosowano po „epoce Jiang Zemina”, na przełomie lat 2002/03, kiedy to zgodnie z nimi do władzy doszła czwarta generacja przywódców, Hu Jintao i Wen Jiabao. Mając jednak na uwadze nie tylko rozpad ZSRR, ale także „aksamitny rozwód” Czechów i Słowaków oraz krwawe wojny na terenach byłej Jugosławii, władze w Pekinie tym bardziej utwierdzały się w przekonaniu, skądinąd im bliskim, jak też opartym na chińskiej tradycji, by utrzymywać silne państwo, a wraz z nim silną kontrolę nad przeprowadzanymi zmianami i procesami. Wyraźnie świadczyły o tym słowa Zhu Rongji: „kiedy rząd centralny będzie biedny, w Chinach dojdzie do podziału”.

Na przekór „końcu historii”

W ten sposób wkroczyliśmy w obszar newralgiczny, kluczowy, jakim jest system polityczny i system rządzenia w Chinach, formalnie kierowanych nadal przez KPCh i o strukturach nieco podobnych do dawnych reżimów działających w ramach „realnego socjalizmu”. To jednak tylko – kolejna w chińskim wydaniu – dekoracja, a prawdziwa treść jest, jak widzimy, zupełnie inna, niż się nam na pozór wydaje. Albowiem do zasad wypracowanych jeszcze w Związku Radzieckim i w przyjętych przez ChRL w postaci modelu „realnego socjalizmu”, zaadoptowanego w latach 50. minionego stulecia, w latach 90. tegoż XX wieku dodano starożytne, konfucjańskie z ducha, zasady merytokracji, odpowiednio mieszając proporcje.

Tym samym narodził się w ChRL system polityczny unikatowy, niepowtarzalny, sui generis, budzący spory, namiętne dyskusje, a najczęściej (głównie na Zachodzie) niezrozumienie. Na ogół nie ma tych sporów w jednej kwestii – co do tego, że chiński model polityczny, tamtejsza merytokracja, podważa, czy też jest sprzeczna z podstawowymi zasadami i wymogami liberalnej demokracji, jaka została podyktowana większości państw obszaru pokomunistycznego w czasach triumfu USA i Zachodu bezpośrednio po upadku porządku zimnowojennego, na fali „końca historii”, jak to definiował Francis Fukuyama.

Tym samym narodził się w ChRL system polityczny unikatowy, niepowtarzalny, sui generis, budzący spory, namiętne dyskusje, a najczęściej (głównie na Zachodzie) niezrozumienie

Chiny temu dyktatowi nie uległy. Najpierw, w ślad za Deng Xiaopingiem, odrzuciły przyjęcie u siebie zachodniego z ducha i litery trójpodziału władzy, a później nie chciały słuchać o zasadach systemu checks and balances, traktując formuły o samodzielnym społeczeństwie obywatelskim czy niezależnych mediach jako herezje. Potem, jak się szybko okazało, zakwestionowały też tak podstawowe zasady liberalnej demokracji, jak ta, że legitymacja rządów płynie z powszechnych wyborów, czy całkowitej równości wszystkich głosów. Co więcej, uznano, że to są praźródła rosnącego w świecie zachodnim cynizmu i populizmu, a niektóre formy demokratycznego porządku utożsamiono z „wetokracją”, przeciwstawiając ją porządkowi wyższemu, własnemu, czyli merytokracji.

Jest to fragment tomu Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje, wydanego w 40. rocznicę chińskich reform. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji