Rady Wuja Sama

Raport CSBA wskazuje, że Polska odgrywa kluczową rolę dla zdolności NATO do odstraszania rosyjskiej agresji w regionie państw bałtyckich. Konieczna jest jednak gruntowna modernizacja i przemodelowanie naszych sił zbrojnych

Minister Mariusz Błaszczak ma niebawem udać się do Waszyngtonu, by kontynuować negocjacje w sprawie wzmocnienia obecności wojsk amerykańskich nad Wisłą. Choć raport Pentagonu dla Kongresu zawierający rekomendacje w tej sprawie wciąż nie został opublikowany, to Center for Strategic and Budgetary Assessment (CSBA), renomowany amerykański think tank silnie powiązany z Pentagonem, wydał niedawno raport dotyczący Wzmocnienia obrony wschodniej flanki NATO. Publikacja jest interesująca, ponieważ może wpłynąć na opinię amerykańskich kongresmenów, a zarazem stanowi syntezę wielu aktualnych amerykańskich opracowań i opinii na temat intencji Federacji Rosyjskiej, zawiera przy tym rekomendacje dla sił zbrojnych USA i Polski.

Rosja

Autorzy raportu wyrażają przekonanie, że Rosja jest państwem zdeterminowanym do wykorzystania całego swojego potencjału w celu rewizji aktualnego ładu międzynarodowego. Swoje zasoby będzie kierować na rozbicie jedności wśród sojuszników w NATO, przy czym narzędziem służącym do realizacji tego celu nie będzie raczej konwencjonalny konflikt, a wykorzystywanie całej gamy środków znajdujących się tuż poniżej progu wojny. Dla Moskwy głównym wyzwaniem jest zagwarantowanie bezpieczeństwa Kaliningradowi (Królewcowi).

Na korzyść Rosji działa kilka istotnych czynników. Po pierwsze topografia terenu – w tym tzw. przesmyk suwalski, czyli łatwy do opanowania, wąski, 65-kilometrowy pas terenu łączący kraje bałtyckie poprzez Polskę z innymi członkami NATO. Po drugie – dyslokacja sił zbrojnych: najlepiej wyposażone rosyjskie jednostki znajdują się w Zachodnim Obwodzie Wojskowym, a najsilniejsze armie NATO są na zachodzie kontynentu lub za oceanem. Po trzecie, wojska Federacji Rosyjskiej wielokrotnie przeprowadzały ćwiczenia zakładające szybką mobilizację połączoną z przerzuceniem znacznych sił na duże odległości. Po czwarte, na korzyść Moskwy działają rozwinięte zdolności (w tym konwencjonalnej artylerii) do precyzyjnego rażenia celów na duże odległości połączone ze zdolnościami antydostępowymi, które rozciągają się na wszystkie Kraje bałtyckie oraz znaczną część północno-wschodniej Polski. Po piąte, wojska Federacji Rosyjskiej rozwinęły wiele środków walki elektronicznej, służących do blokowania każdego z ogniw w amerykańskim łańcuchu prowadzenia walki, który do tej pory gwarantował Amerykom sukcesy (zidentyfikuj cel–ustal lokalizację–śledź–namierz i dostosuj odpowiednie środki rażenia–zaatakuj–oceń efekty). Po szóste, istotnym elementem sprzyjającym Rosji są jej bliskie relacje z Białorusią oraz mniejszość rosyjska w krajach bałtyckich. Czynniki te faworyzują Rosję w możliwej konfrontacji z NATO i powodują, że nie można całkowicie wykluczać podjęcia przez Moskwę działań ofensywnych.

NATO

Pomimo inicjatyw Sojuszu z 2014 i 2016 roku – powołania tzw. szpicy (zdolnych do działania w ciągu kilku dni sił szybkiego reagowania) i wzmocnionej Wysuniętej Obecności (cztery Batalionowe Grupy Bojowe, stacjonujące w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii) wciąż wyzwaniem pozostaje zagwarantowanie bezpieczeństwa państw bałtyckich. Autorzy raportu wskazują, iż jest to problem zwłaszcza w sytuacji, gdy niektórzy z członków NATO bardziej od rosyjskiej agresji obawiają się zagrożeń terrorystycznych na własnym terytorium oraz ryzyka płynącego z niekontrolowanej migracji. W ocenie analityków CSBA aktualny poziom zaangażowania sił NATO na tzw. wschodniej flance jest niewystarczający, by poprzez odstraszanie nie dopuścić do konfrontacji z siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej oraz by zapobiec osłabieniu samego Sojuszu. Obecnie w obliczu agresji siły NATO mogą przyjąć dwa równie niekorzystne scenariusze. Pierwszy zakłada, że po przybyciu posiłków, wojska Sojuszu przejmują inicjatywę i rozpoczynają kontratak, ryzykowny ze względu na arsenał atomowy Federacji Rosyjskiej. Drugi scenariusz zakłada zaakceptowanie porażki i niepodjęcie kinetycznych działań odwetowych. Konsekwencją każdego z tych scenariuszy mogłaby być dezintegracja NATO, a nawet polityczna zmiana w niektórych państwach członkowskich i obranie przez nie prorosyjskiego kursu. Z tego powodu odstraszanie jest jedyną racjonalną strategią dla NATO, jednak by było ono skuteczne, konieczne są zmiany. Analitycy CSBA formułują szereg rekomendacji dla sił zbrojnych USA i Polski.

Ameryka

By urealnić odstraszanie i osłabić rosyjskie atuty, USA powinny zwiększyć obecność swoich sił zbrojnych w miejscach nieodległych od krajów bałtyckich (obecnie potrzeba co najmniej 30 dni, by siły reagowania NATO dotarły na wschodnią flankę) – w okolicy Polski powinny znaleźć się podzespoły (sprzęt, struktury dowodzenia, personel) umożliwiające szybkie złączenie ich w związek taktyczny wielkości dywizji (czyli ok. 10–25 tysięcy żołnierzy i personelu pomocniczego). W tym celu autorzy rekomendują utrzymywanie na terytorium Polski dowództw dywizji oraz w Niemczech dowództwa korpusu (tzn. 30–50 tys. ludzi), ponadto nad Wisłą powinny na stałe stacjonować amerykańskie jednostki artylerii dalekiego zasięgu (co najmniej dwa bataliony artylerii rakietowej) oraz wojsk obrony przeciwlotniczej (co najmniej jeden batalion), komponenty szczebla dywizji umożliwiające jej szybkie stworzenie i rozwinięcie. Dodatkowo na wschodniej flance powinna znaleźć się kolejna pancerna grupa bojowa. Większość tego sprzętu pochodzić ma z amerykańskich baz w Niemczech.

Autorzy CSBA podkreślają również konieczność wzmacniania politycznej woli w Warszawie do tego, by Polska była gotowa do użycia swojej armii również poza własnym terytorium dla obrony sojuszników

Jak wskazują analitycy CSBA, zwiększanie amerykańskiej obecności ma również słabe strony. Po pierwsze istnieje poważna obawa, że Moskwa (a także niektóre państwa NATO) taką zwiększoną amerykańską aktywność uzna za prowokację uzasadniającą podjęcie działań równoważących. Rosyjską negatywną percepcję może jednak osłabić nie stała, a rotacyjna obecność niektórych z amerykańskich komponentów. Wiąże się z tym jednak wada takiego rozwiązania, jaką są koszty wynikające z konieczności utrzymywania rotacyjnie krążących między bazami sił (w sumie trzy jednostki zapewniają stałą rotacyjną obecność – jedna na miejscu, druga się szkoli, trzecia odpoczywa). Wadą stałej obecności jest natomiast fakt, iż siły oddelegowane do tej części świata ograniczą zasoby potrzebne USA np. na Pacyfiku.

Polska

Polska ze względu na swoje położenie i potencjał odgrywa kluczową rolę dla zdolności NATO do odstraszania rosyjskiej agresji w regionie państw bałtyckich. By jednak pełnić tą funkcję, zdaniem CSBA, konieczna jest gruntowna modernizacja i przemodelowanie naszych sił zbrojnych. Po pierwsze celem dla nas powinna być zdolność do powstrzymywania rosyjskiej agresji, zarówno tej skierowanej bezpośrednio w Warszawę, jak również w stronę Wilna, Rygi czy Tallinna. Polskie siły zbrojne powinny radykalnie poprawić jakość oraz przeżywalność centrów dowodzenia i kontroli, zwiększyć stan posiadania środków antydostępowych do tego stopnia, by utrudniać Rosji działanie nie tylko nad północno-wschodnią Polską, ale i nad krajami bałtyckimi. Modernizacji wymagają również siły pancerne. Ponadto Polska powinna zadbać o stan własnych magazynów i składów amunicji oraz innych materiałów potrzebnych do kontynuowania wysiłku wojennego, w tym wojsk inżynieryjnych i różnego rodzaju przepraw (mostów pontonowych), umożliwiających wykonywanie szybkich manewrów przez Wisłę. Modernizacją objęta musi zostać również infrastruktura niezbędna do przyjęcia i transportu sił Sojuszu. Co ciekawe, do obrony Bałtyku zdaniem CSBA Polska powinna wykorzystywać wyłącznie zdolności antydostępowe (miny oraz rakiety manewrujące). O ile powyższe uwagi nie muszą budzić zastrzeżeń, to dziwi przypisanie Wojskom Obrony Terytorialnej zadania zwalczania sił specjalnych Federacji Rosyjskiej na zapleczu teatru działań wojennych.

*

Oczywiste jest, że celem rad analityków z CSBA jest promowanie amerykańskiego interesu i nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Nie dziwi więc formułowanie przez nich argumentów na rzecz tworzenia możliwie wielu pól synergii z amerykańskimi siłami zbrojnymi, czego elementem jest pozyskiwanie produkowanego za oceanem sprzętu, wspólne ćwiczenia czy postulat oddawania dowództwa nad niektórymi związkami taktycznymi, zawierającymi polskie jednostki pancerne, w amerykańskie ręce. Zmodernizowane podług opisanych powyżej rekomendacji polskie siły zbrojne mają, oprócz obrony kraju, służyć jako wsparcie wojsk amerykańskich i – szerzej – natowskich, a przede wszystkim stanowić element amerykańskiej polityki obronnej. Przy czym niektóre z rad Wuja Sama powinny zawstydzać – np. odnoszące się do podnoszenia tempa mobilizacji i gotowości oraz odbywania przez wojsko polskie bardziej intensywnych i realistycznych manewrów. Co ciekawe, autorzy CSBA podkreślają również konieczność wzmacniania politycznej woli w Warszawie do tego, by Polska była gotowa do użycia swojej armii również poza własnym terytorium dla obrony sojuszników. Nie wchodząc w kwestie szczegółowe związane z konkretnymi programami i decyzjami polskich władz odnośnie do priorytetów modernizacji sił zbrojnych RP, należy przyjąć do wiadomości, że strategiczna decyzja o budowie naszego bezpieczeństwa w oparciu o sojusz z Waszyngtonem zapadła (sam omawiany raport mógł powstać, jako narzędzie polskiego lobbingu w Pentagonie) i jest konsekwentnie realizowana. Ewentualne alternatywy wobec rekomendacji CSBA (czy innych zagranicznych ośrodków eksperckich) muszą powstawać nad Wisłą i nie można liczyć, że ktoś wypracuje je za nas.

Dr Błażej Sajduk - politolog i historyk myśli politycznej, adiunkt w Zakładzie Myśli Politycznej Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ, senator UJ. W latach 2010–2017 prorektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera. Uczestnik licznych kursów z zakresu zarządzania i biznesu (m.in. w: Zeppelin Universität, Ivey Business School) i szkoleń poświęconych militarnym aspektom wykorzystania nowoczesnych technologii (m.in. prowadzonych przez Joint Special Operations University). Ekspert ds. bezpieczeństwa i edukacji Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz współpracownik Nowej Konfederacji. Zainteresowania badawcze: wymiary etyczny i społeczny wykorzystania najnowszych technologii, analiza polityczna oraz filozofia polityki. Autor monografii oraz kilkudziesięciu opracowań, artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu współczesnej politologii i stosunków międzynarodowych oraz dydaktyki akademickiej i polskiej myśli politycznej. Opublikował m.in. jako współautor (z Rafałem Matyją): Wybory 2014–2015 a przemiany elit politycznych Trzeciej Rzeczypospolitej (2017); e-książkę: Nowoczesna dydaktyka akademicka. Kto kogo uczy? http://dydaktyka-akademicka.pl/ (2014); Socjologię tłumu, psychologię narodów i historiozofię w myśli społeczno-politycznej Jana Karola Kochanowskiego (2011).

Komentarze

6 odpowiedzi na “Rady Wuja Sama”

  1. Bolek Mazowiecki pisze:

    Co takiego jest dziwnego w tym, że Wojska Obrony Terytorialnej maja zwalczać siły specjalne przeciwnika na naszym zapleczu? Przecież w zasadzie mogą tylko wykonywać funkcje wojsk wewnętrznych.

  2. Georealista pisze:

    Niedawny raport RAND Corporation doradzał Bałtom wyłożenie 125 mln dolarów na organizację…partyzantki. Nie żartuję. To wyraźny sygnał do Kremla: „jak się dogadamy, to jesteśmy gotowi zostawić Bałtów [a pewnie i Wschodnią Flankę] na lodzie”. Brytowie redukują siły pancerne o 1/3 – mimo, że mają zobowiązania Traktatu Budapesztańskiego 1994, by przywrócić siłowo stan granic Ukrainy sprzed lutego 2014. Nader mętne podejście USA do stałej obecności na Wschodniej Flance [umowny Fort Trump] – i razem z raportem CSBA sytuacja staje się jasna: hegemon wraz z UK ani myśli dotrzymywać zobowiązań Traktatu Budapesztańskiego 1994 względem Ukrainy, nie zamierza też angażować się względem Bałtów i wypełniać art. 5 NATO o kolektywnej obronie. Właśnie dlatego taki nacisk w raporcie CSBA do naganiania Polski, by na swój koszt i własną krwią wypełniała CUDZE zobowiązania USA i UK. Ma to sens – osłabiona i postawiona pod ścianą Polska będzie tym łatwiejszą ofiara dla bandyckiej bezprawnej egzekucji 300 mld dolarów tytułem 447 – i dla dokonania wrogiego przejęcia przez Wielkich Braci geostrategicznego terytorium styku Rimlandu i Heartlandu Eurazji – zwłaszcza jak USA dogada się już ponad naszą głową z Rosja odnośnie dealu przeciw Chinom. Można powiedzieć – potrójna pieczeń hegemona i jego beniaminka na jednym ogniu.

  3. Marek pisze:

    Przerażająco racjonalne. Polska jako waluta wymienna za układ USA-Rosja przeciwko Chinom. Na miejscu USA też bym tak działał. Ale nasze interesy są inne. Nie wolno zrażać do siebie nowego światowego suwerena.

  4. Georealista pisze:

    Dla jasności – zasłona opadła – rysuje się następujący gambit USA-Rosja [z Wielkimi Braćmi w tle]: Wschodnia Flanka z Polska jako jądrem siły – jako przedmiotowy element siłowego przeciągania liny w negocjacjach USA-Rosja. Czyli „kordon sanitarny” – dla niedopuszczenia do realnego złączenia osi Kreml-Berlin w supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku. Ale także dla stworzenia „bramy kontrolnej” czy raczej „selektywnej membrany” względem lądowego Jedwabnego Szlaku. Czyli Wschodnia Flanka – jako amerykański but na gardło projektu Chiny-Europa. Gdy USA uzna, że Rosja jest gotowa przyczołgać się na kolanach za samo przetrwanie Rosji względem chińskiego smoka – wtedy USA da Kremlowi „pokazanie USA” – Waszyngton pozwoli i na zajęcie Bałtów i „zalegalizuje” aneksję Białorusi – pozwoli też na kolejny triumf „ruskiego mira” przez „pokojowe” lub siłowe zajęcie Ukrainy z trzech stron [z Krymu, Donbasu, Białorusi] w ramach pokazowego Blietzkriegu. A Polska i reszta Wschodniej Flanki? Cóż – najpierw Polacy zostaną wmanewrowani w niechciany konflikt, potem zostaną obwołani awanturnikami [mimo, że pod stołem USA obieca wsparcie Polsce] – a gdy Polska będzie i wyczerpana i opuszczona i izolowana i naznaczona totalną propagandą i piętnem „awanturników wojennych” w całkowicie antypolskiej kampanii informacyjnej – WTEDY przyjdzie czas na „jedynie słuszną” [i bezalternatywną] „pomoc” Wielkich Braci – którzy „uratują” tych „nieudolnych polskich awanturników” przed „złym niedźwiedziem”. Czyli Wielcy Bracia zainstalują WTEDY tutaj nad Wisła – oczywiście „jedynie dla naszego dobra” – strategiczny potencjał rakietowo-atomowy – i zajmą REALNIE w ramach geostrategicznego wrogiego przejęcia kluczowy styk Rimlandu i Heartlandu Eurazji. Egzekucja 300 mld dolarów tylko „zalegalizuje” zmianę REALNEGO statusu prawnego tego terytorium – czyli ex-Polski [niezależnie czy etykietka „Polska” pozostanie pro forma]. Dlatego właśnie USA ani myśli przekazać w nasze ręce technologie strategiczne budujące NASZĄ SUWERENNOŚĆ, ani myśli przekazać głowice NATO Nuclear Sharing – nie mówiąc już o ich autonomicznej kontroli i użyciu. I dlatego właśnie musimy głowice pozyskać priorytetowo pod stołem – np. od Pakistanu – z „zielonym światłem” Chin – jako strategicznego sojusznika Pakistanu – bo Chinom taki gambit USA-Wielkich Braci Rosji absolutnie „nie pasuje”. Bo Rosja – wzmocniona Białorusią, Ukrainą, medialnie jako równy partner USA – ale REALNIE od izolowana od Europy [Berlina] byłaby dostatecznie wzmocniona gospodarczo i demograficznie do zwrotu przeciw Chinom [oczywiście z dodatkową kontrolowaną ściśle pomocą USA] przeciw Chinom – i jednocześnie nie mogłaby realizować swojego planu supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – byłaby więc REALNIE w sytuacji przymusowej – jako posłuszny junior-partner USA. Oczywiście – zupełnie inna rzecz, że Wielcy Bracia ani myślą być usługodawcą USA nawet za bonusy przejęcia Polski. USA jest nieperspektywicznym i coraz bardziej więdnącym sponsorem Wielkich Braci – którzy SAMI w kolejnym „niespodziewany” etapie zamierzają stać się założycielami i udziałowcami nowego najsilniejszego globalnie supermocarstwa – od Lizbony do Władywostoku. Na warunkach udziałowych dyktowanych przez Wielkich Braci – dyktowanych na twardo właśnie dzięki zajęciu kluczowego geostrategicznego przesmyku bałtycko-karpackiego, który z bufora stanie się łącznikiem i zadecyduje o powstaniu nowego hegemona globalnego – z detronizacją USA [co wraz z bankructwem dolara skończy się katastrofalnym twardym zjazdem USA do 5tej lub 6tej pozycji w rankingu światowym] – i z twardym zablokowaniem geopolitycznych ambicji Chin [które dodatkowo stracą swe ca 3 biliony dolarów rezerw]. Co Waszyngton w swej ślepocie absolutnie nie dostrzega – podobnie jak był zaślepiony w pierwszym dealu z Rosja po 17 września 2009 – aż do upokorzenia w Syrii w 2013. Tylko, że teraz, w nowym gambicie mleko się wyleje NIEODWRACALNIE – USA staną bankrutem – i de facto „junior-partnerem” na smyczy nowego hegemona euroazjatyckiego – łączącego trwale Rimland z Heartlandem Wyspy Świata – hegemona mającego połączony potencjał ekonomiczny, technologiczny UE – z militarnym, surowcowym, przestrzennym potencjałem Rosji. Czyli – jak by sparafrazować Georgea Friedmana – „spełni się najgorszy możliwy koszmar USA”. Stąd moja rada dla Wuja Sama – by zamiast uprawiać „wishful thinking” – zszedł z życzeniowych różowych obłoków na ziemię i zobaczył REALNE działania i interesy graczy – zwłaszcza tak hołubionych CAŁKOWICIE ŚLEPĄ miłością Wielkich Braci.

  5. Georealista pisze:

    Powyższy gambit ma kilka etapów. Zanim Wielki Brat zdradzi USA i sam stanie się KONIECZNYM i DYKTUJĄCYM WARUNKI współzałożycielem supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – najpierw złupi tubylców nad Wisła na 300 mld dolarów tytułem egzekucji 447 [z pomocą i Waszyngtonu – i pozornie paradoksalnie – z pomocą Kremla – co z OBU stron naraz spięto przygotowawczo 9 maja 2018]. Na tym etapie Polacy będą przedstawiani jak dotychczas – jako „naziści” „twórcy polskich obozów śmierci” i jako ci „winni Holocaustu”. Po dokonaniu wrogiego przejęcia i usadowieniu potencjału strategicznego Wielkiego Brata [rakiety z głowicami] nastapi zmiana mądrości etapu. „Nagle” i „niespodziewanie” media głównego nurtu zmienia płytę o 180 stopni – sprawcami Holocaustu okażą się Niemcy. Czyli – „nagle” i „niespodziewanie” i USA i Wielcy Bracia wielkim głosem zaczną gnębić Niemcy o wypłatę odszkodowań dla „Polski” [a raczej ex-Polski] – czyli znowu beneficjentami będą Wielcy Bracia. I dopiero wtedy – po wykorzystaniu USA w roli podwójnego egzekutora – Wielki Brat usadowiony na przesmyku bałtycko-karpackim – zwróci się pod stołem do osłabionego Berlina i przyciśniętego do muru Kremla – z propozycją budowy supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku – ale na bezalternatywnych twardych i preferencyjnych warunkach Wielkiego Brata. Jeszcze taka uwaga – sam Skarbiec Suwalski [tytan, wolfram, pierwiastki strategiczne ziem rzadkich] jest najlepszym zastawem REALNYM dla nowej waluty [po upadku dolara i euro]. Rzecz jasna okaże się, że Rotschildowie, Rockefellerowie, Morganowie i Warburgowie dokładnie na czas „przekonwertowali” swoje aktywa w dolarach – co zresztą będzie pierwszym krokiem dla zbankrutowania dolara i przekształcenia USA w junior-partnera nowego hegemona globalnego. I okaże się, że to oni stworzą nową Rezerwę Federalną dla umownego nowego „azjoeuro” – z zastawem realnym w surowcach technologicznych i energetycznych. Z Europy wyszli w XIX w do USA – i teraz w XXI w wrócą – już do SWOJEGO supermocarstwa euroazjatyckiego – i hegemona świata. Można powiedzieć – historia zatoczy krąg. To wyjaśnia, dlaczego nasi sternicy, tak jak przedtem nie eksploatowali Skarbca Suwalskiego na rozkaz Kremla za PRL – tak teraz chowają głowę w piasek na rozkaz Waszyngtonu. Po prostu – nie nadszedł jeszcze ODPOWIEDNI dla Wielkich Braci etap… To samo zresztą z geotermią głęboką HTR – która by zapewniła nie tylko REALNĄ suwerenność energetyczną – ale wypchnięcie dostawców paliw kopalnych z Europy – i rozdawanie przez Polskę energetycznego stolika w Europie. Te wszystkie sprawy noszą niemiłą etykietę „SUWERENNOŚĆ Polski” – która stoi absolutnie w poprzek geostrategicznym planom Wielkich Braci. Gdy Pan Antoni ogłosił, że celem strategicznym dla Wojska Polskiego jest zapewnienie suwerennej obrony Polski do 2033 – i w tym celu każdy kontrakt ma mieć min. 50% offset – od razu okazał się osobą „bardzo niewłaściwą” z punktu widzenia Wielkich Braci. Nowy szef MON zrozumiał instrukcje i jest posłuszny – w efekcie Wisła [z „czarnymi skrzynkami” i „zdalnymi guzikami”] ma… 5% śladowego offsetu – a Homar… 0%. No comment…

  6. Rekon pisze:

    Ja chyba śnię. Są wciąż ludzie, którzy myślą, że NATO będzie bronić przed Rosją Litwy czy Polski. Gdyby tak faktycznie miało być, to by Polska dostawał sprzęt i pieniądze na zbrojenia jak Izrael i stacjonowały by tutaj jednostki liniowe USA, a nie jacyś kolesie, którzy ciężarówkami jeżdżą w tę i z powrotem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz