Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Kim w Pekinie – i jeszcze gdzie?

Wybuchła dyplomatyczna bomba: Kim Dzong Un, dotychczas niepokorny i mało przewidywalny, udał się w pierwszą podróż zagraniczną
Pozornie było tradycyjnie: ten sam pociąg pancerny, dawno nie używany, który wjechał na dworzec w Pekinie; taka sama tajemnica wokół wizyty gościa i podanie komunikatu o niej dopiero wtedy, gdy wrócił do siebie; i nawet ten sam zamknięty ośrodek rządowy Diaoyutai, w którym kiedyś przebywali ojciec i dziadek obecnego Kima, a nawet stojące tam (sam je widziałem) drzewo zasadzone przez ojca Dynastii, Kim Ir Sena. Faktycznie jednak wybuchła dyplomatyczna bomba: Kim Dzong Un, dotychczas niepokorny i mało przewidywalny, udał się w pierwszą podróż zagraniczną odkąd – od grudnia 2011 r. – apodyktycznie, a często okrutnie rządzi, bo wielu rywali, ze stryjem i przyrodnim bratem włącznie, bez wahania się pozbył. Nie pozbył się natomiast, choć chciał, kurateli Chińczyków. Gdy ci w...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

politolog i sinolog, profesor i dyrektor Centrum Europejskiego UW. Był również ambasadorem Polski na Filipinach, w Tajlandii oraz w dawnej Birmie w latach 2003-2008. Zajmuje się stosunkami międzynarodowymi we współczesnym świecie. Specjalizuje się w tematyce Chin. Bogdan Góralczyk pracował jako profesor wizytujący na zagranicznych uniwersytetach, w tym na terenie Chin i Indii. Autor wielu pozycji poświęconych Państwu Środka, w tym książki "Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje".

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Kim w Pekinie – i jeszcze gdzie?”

  1. Georealista pisze:

    Chiny występują w roli protektora obu Korei. Ustanawiają wyraźnie asymetryczne relacje, w których Pekin jest gospodarzem, a USA niechcianym intruzem zza oceanu. Przy cyklu eskalacja-deeskalacja aktywa Pekinu rosną, Waszyngtonu maleją. Groźby militarne Waszyngtonu, zresztą próżne i nierealne, tym bardziej kontrastują ze stabilizacyjnym podejściem Pekinu – dają Chinom międzynarodowy “soft power” jako stronnika pokoju. Rezultat tych cyklów napinania kija i marchewki jest oczywisty – obie Koree zjednoczą się, broń jądrowa Korei Północnej zostanie zlikwidowana, prawdopodobnie pod agendą międzynarodową, zaś stacjonowanie wojsk USA w Korei straci rację bytu. Trump, a raczej jego następca, rad czy nierad, będzie ściskał się w mediach z Xi przy podpisywaniu traktatu zjednoczeniowego – inaczej odbędzie się to bez udziału USA, a to byłaby klęska wizerunkowa USA jako hegemona. Korea Południowa już na przełomie 2015/16 zdecydowała się na strefę wolnego handlu z Chinami i nie przystąpiła do TPP. Wybór Chin został de facto już dokonany. Korea Południowa pod stołem przeciąga nieustannie linę z Chinami dla uzyskania jak najlepszych warunków funkcjonowania w świecie chińskiego centrum politycznego i ekonomicznego – z warunkiem do wywalczenia: pełnego wchłonięcia Korei Północnej. Ostatni Kim z pretorianami zapewne wywalczy życie [i to w luksusie] i uda się do kurortu w Chinach na emeryturę.. W warunkach, gdy armia południowokoreańska wystawia 200 tys żołnierzy na ćwiczeniach, a USA niecałe 20 tys – wynik dezaprobaty zjednoczonej Korei dla stacjonowania wojsk amerykańskich jest jasny – grzeczne, ale asertywne wyproszenie już niepotrzebnych Amerykanów. Nie CZY? tylko KIEDY? jest pytaniem. Raczej ok. 2030 – bo polityka ma swoje tempo. A to będzie wypchnięcie USA z przyczółka kontynentalnego, wzmocnienie bloku chińskiego, likwidacja amerykańskiej projekcji siły i likwidacja amerykańskiej bańki antydostępowej A2/AD. Wynikiem będzie osłabienie pierwszego łańcucha wysp, mocne i skokowe wysunięcie chińskiej projekcji siły i bańki A2/AD względem Japonii. Od tego momentu Japonia będzie wyceniała codziennie, czy jeszcze iść z USA, czy już negocjować pod stołem [póki jeszcze ma silną pozycję] deal z Chinami. Zjednoczenie Korei i wyjście wojsk USA będzie też wyraźnym sygnałem dla Tajwanu. Zbuntowana prowincja wróci [oczywiście z pewną wynegocjowaną autonomią społeczno-polityczną i ekonomiczną] do Państwa Środka. Ważne, że bazy morskie i lotnicze i chiński korpus będzie na Tajwanie, a przejście na Pacyfik otwarte. Co będzie oznaczało przerwanie blokady pierwszego łańcucha wysp i przyśpieszy rozmowy Japonii z Chinami nt obrotu z USA na Chiny. To ostatnie nastąpi na końcu i z dużym “opóźnieniem”, jako niespodzianka dla zaskoczonych niezorientowanych postronnych obserwatorów, ale nastąpi, bo chiński bąbel antydostępowy A2/AD będzie stopniowo rósł i wypierał amerykański i japoński – a Japonia wysp nie przesunie… Gdy bezpieczeństwo operacyjne US Navy i USAF nawet w strefie drugiego łańcucha wysp stanie się problematyczne – wtedy nastąpi obrót Japonii na Chiny. Być może traktatem tajnym, w azjatyckiej tradycji “wielu masek” nawet przez rok-dwa ukrywanym, ale nastąpi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz