Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Gasnący sentyment do integracji

W wyniku europejskich kryzysów pojawiła się grupa specyficznych zwolenników UE, która jest sfrustrowana i rozczarowana. 60 proc. respondentów badania Chatham House opowiada się za przeniesieniem kompetencji Unii z powrotem do państw narodowych

Premier Holandii Mark Rutte stwierdził w pierwszych dniach grudnia, że dalsza integracja nie jest dobrą odpowiedzią na problemy UE. Dwa raporty przygotowane przez londyński think tank Chatham House wyjaśniają, dlaczego szef holenderskiego rządu może mieć rację.

Europejczycy nie chcą silniejszej federacji

Pierwszy raport, zatytułowany „Europejskie plemiona” wskazuje na sześć istniejących w Unii grup społecznych, które zostały zidentyfikowane w badaniach dotyczących postaw na temat UE. Sondaż objął ponad 10 tys. osób w dziesięciu największych państwach członkowskich. Najważniejszym wnioskiem jest to, że około 60 proc. badanych opowiada się za przeniesieniem kompetencji Unii z powrotem do państw narodowych. Około 23 proc. odpowiada obecny podział kompetencji między poziomem narodowym a unijnym, a tylko 17 proc. opowiada się za zwiększeniem władzy UE, a więc dalszymi postępami integracji, o co zabiegają intensywnie elity polityczne w instytucjach UE oraz we Francji i Niemczech. Jednocześnie tylko 8 proc. respondentów opowiada się za federacją europejską. W badaniu najbardziej licznym plemieniem są „wahający się Europejczycy”, którzy nie chcą dalszego wzmacniania kompetencji i instytucji UE. Najmniej licznym plemieniem są natomiast federaliści.  Co ciekawe, raport wyraźnie, że w wyniku europejskich kryzysów pojawiła się grupa specyficznych zwolenników UE, która jest sfrustrowana i rozczarowana. W coraz większym stopniu przychyla się ona do opinii o konieczności wzmacniania państw narodowych zamiast forsowania dalszej integracji.

Przepaść między elitą a ludem

 Kolejny raport, „Przyszłość Europy”, miał na celu pokazanie różnicy między podejściem elit a poglądami reszty społeczeństwa na temat integracji i jej przyszłości. Został, podobnie jak „Europejskie plemiona”, przygotowany w oparciu o rozległe i rzetelne badania. Wyniki wskazują, że elity są dużo bardziej przychylne wobec integracji i mają silniejszą identyfikację europejską. Obywatele natomiast są bardziej krytyczni wobec UE, zwłaszcza kryzysu migracyjnego oraz nadmiernej biurokracji i regulacji europejskiej. Silniejsze są też ich identyfikacje narodowe, w tym te ekskluzywne (a więc niełączone z tożsamością europejską). Blisko połowa respondentów społecznych uznaje, że imigracja okazała się zła dla ich kraju. Większość spośród tej grupy stwierdza, że imigranci zwiększyli przestępczość i stali się zagrożeniem dla systemów zabezpieczeń społecznych. Przychyla się też do krytycznej opinii wobec wielokulturowości, uznając, że imigranci wcale nie wzbogacają kulturowo ich kraju.

Zupełnie inne poglądy ma elita. Największe rozbieżności między tymi dwiema badanymi grupami są w przypadku imigrantów muzułmańskich. Większość społeczeństw domaga się powstrzymania ich dalszej imigracji, jak również uznaje, że muzułmańskiej kultury i sposobu życia nie można pogodzić z europejskimi. Obie grupy zgadzają się tylko w jednym – należy kategorycznie zabronić zasłaniania twarzy przez muzułmanki.

Stanowisko polskiego rządu na temat przyszłości integracji jest bliższe poglądom narodów europejskich niż większość pomysłów inicjowanych dotąd przez Berlin i Paryż

Najciekawsze są jednak wyniki dotyczące przyszłości projektu europejskiego. Otóż o ile elity opowiadają się raczej za kontynuacją dotychczasowych procesów integracyjnych, o tyle większość obywateli jest temu przeciwna i uważa, że należy oddać władzę państwom narodowym. Co interesujące – zarówno większość obywateli, jak i większość elit w państwach członkowskich opowiada się przeciwko federacji europejskiej. Większość badanych w grupie społecznej jest pesymistycznie nastawiona wobec perspektyw integracyjnych. Uznaje bowiem, że w ciągu najbliższych lat kolejne państwa opuszczą UE.

Nieudane pomysły unijnych oficjeli

Badania wskazują, że elity proeuropejskie, reprezentowane przez Komisję i Parlament Europejski, a także obecne w niektórych państwach członkowskich (przykład prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, i szefa niemieckiej SPD, Martina Schulza) w coraz większym stopniu „odrywają się” od reszty społeczeństw w UE. Stanowisko polskiego rządu na temat przyszłości integracji jest bliższe poglądom narodów europejskich niż większość pomysłów inicjowanych dotąd przez Berlin, Paryż, lub przewodniczących Komisji, Rady Europejskiej lub Parlamentu Europejskiego.

Kolejne kryzysy w UE przyczyniły się do topniejącego poparcia społecznego dla proeuropejskiego centrum w państwach UE i rosnącej popularności ugrupowań skrajnych lub eurosceptycznych, zarówno po prawej jak i lewej stronie spektrum politycznego. Natomiast dotychczasowe pomysły proeuropejskie mające ratować UE i strefę euro tylko w niewielkim stopniu (póki co) okazują się skuteczne, natomiast tworzą coraz silniejszą opozycję wśród narodów europejskich i skutkują zwiększoną destabilizacją polityczną w krajach członkowskich UE.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz