Newsletter

Co zostało z Havla

Pierwszy pokomunistyczny prezydent Czech do dziś pozostaje punktem odniesienia nad Wełtawą. Jednak wśród elit politycznych nie ma nikogo jego pokroju, co widać zwłaszcza w polityce zagranicznej

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

W historii współczesnej Czech nie było lepszego prezydenta niż Václav Havel, którego szóstą rocznicę śmierci obchodzimy 18 grudnia. Żaden z jego następców (Václav Klaus, Miloš Zeman) nie osiągnął uznania, które Havel otrzymał w międzynarodowym środowisku. Żaden z nich nie był i nie będzie uważany za męża stanu.

Havel na zawsze pozostanie symbolem pokojowej rewolucji przeciwko reżimowi komunistycznemu, a jego następcy będą przez potomnych postrzegani jako symbol porewolucyjnego marazmu. Znakiem rozpoznawczym tego marazmu stała się tzw. umowa opozycyjna między prawicową Obywatelską Partią Demokratyczną, prowadzoną przez Vaclava Klausa, i Czeską Partią Socjaldemokratyczną Miloša Zemana. Zapomnieli oni o różnicach ideologicznych na rzecz rozdzielenia kompetencji parlamentu i administracji państwowej. Podczas gdy rola prezydenta dla Havla była kulminacją jego kariery, dla Klausa i Zemana okazała się gwoździem do trumny ich karier.

Ale nie tylko pozycja Havla we współczesnej czeskiej historii wywołuje podziw. Nie możemy ignorować jego cech osobowości, które odróżniają go od jego następców – choćby jego zdolności do śmiania się z siebie. W przeciwieństwie do Havla, jego następcy są mistrzami próżności, wywyższania się nad innymi, niezdolności do prowadzenia racjonalnej debaty, do rozpoznawania własnych błędów, przy jednoczesnej obronie dziwacznych pozycji (np. zniesienia sankcji wobec Rosji). Miloš Zeman będzie dalej ustami swojego rzecznika Ovčáčka twierdzić, że dziennikarz okresu międzywojennego, Ferdinand Peroutka, napisał artykuł pod tytułem: „Hitler jest dżentelmenem”, tylko po prostu do tej pory nie udało się go odnaleźć. Nie wspominając już o niedawnym zachowaniu wobec premiera Sobotki, kiedy przed kamerami machał na niego laską.

Polityka praw człowieka

 Po śmieci każdej wielkiej osobistości, z jej myśli zostanie zachowana tylko część. Streszczenie myśli Havla mogłoby brzmieć następująco: dramaturg i dysydent, który dbał o prawa człowieka, nawet po tym, kiedy został prezydentem.

Na koncepcję polityki zagranicznej Havla trzeba spojrzeć w zniuansowany sposób. W swoim podejściu do praw człowieka nie był konsekwentny. Wsparcie Havla dla interwencji humanitarnych (Serbia) jest prawdopodobnie najczęściej wymieniane przez jego krytyków, którzy wyśmiewali go jako „humanitarnego bombardiera”. Jednocześnie krytyka łamania praw człowieka nie była skierowana przeciwko sojusznikom Republiki Czeskiej lub państwom, z którymi Czechy były w inny sposób blisko, takim jak Izrael. Polityka praw człowieka Havla oznaczała krytykę kubańskiego reżimu i poparcie dla tamtejszej opozycji, ale wydarzenia na tej samej wyspie w Guantanamo pozostały przez czeskiego prezydenta niezauważone.

Otwarcie przez Druláka debaty i późniejsze odejście nie doprowadziło ostatecznie do przeformułowania wartości polityki zagranicznej, lecz do jej wyczerpania

Wsparcie Havla dla działań wojskowych w Kosowie i Iraku opierało się na przekonaniu, że zapewnią one ochronę praw człowieka, a co za tym idzie – bezpieczeństwo międzynarodowe, a więc i bezpieczeństwo Czech. W przypadku Iraku okazało się to nierealistyczne. Jednak co by nie mówić o szczegółowych krokach Havla, trzeba przyznać, że to wybiórcze nieraz traktowanie wartości wynikało ze swoistego rozumienia czeskiej racji stanu i czeskich interesów. Zwolennicy Havla nie potrafią tego zrozumieć. Jego powierzchownie rozumiana koncepcja praw człowieka jest dla nich nietykalna, a każda próba przeformułowania jej zostaje odrzucona jako odejście od niej. O tym fakcie mógł się trzy lata temu przekonać Petr Drulák, wtedy wiceminister spraw zagranicznych i były dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych, przy promowaniu nowej koncepcji polityki zagranicznej, w której skrytykował Havlowską koncepcję praw człowieka. Zamiast promowania tylko praw politycznych, Drulák chciał się zająć trzecią generacją praw człowieka (takimi jak prawa ekonomiczne i społeczne) i raczej zaangażować się w dialog z innymi krajami, niż pouczać je na odległość. Ale nakreślenie nowego kierunku polityki zagranicznej spowodowało burzę w mediach. Znamienne jest to, że głównym graczem w debacie na temat nowej koncepcji praw człowieka i koncepcji polityki zagranicznej był tylko Petr Drulák, broniący swoich wypowiedzi, a z drugiej strony dziennikarze i komentatorzy. Drulák najpierw z powodu zmian reorganizacyjnych w ministerstwie stracił stanowisko wiceministra i stał się doradcą ministra, a potem, po opuszczeniu Ministerstwa Spraw Zagranicznych został ambasadorem w Francji. Politycy nie brali udziału w tej dyskusji, co ilustruje postawę partii politycznych, kiedy dochodzi do debaty o polityce zagranicznej. Nie jest ona głównym tematem.

Otwarcie przez Druláka debaty i późniejsze odejście nie doprowadziło ostatecznie do przeformułowania wartości polityki zagranicznej, lecz do jej wyczerpania. Zamiast tego, ster czeskiej polityki zagranicznej przejęli zwolennicy dyplomacji ekonomicznej, zgodnie ze słowami wiceministra spraw zagranicznych Martina Tlapy, odpowiedzialnego za te kwestie: „wykorzystać każdą okazję” – włącznie z eksportem materiałów wojskowych do Azerbejdżanu, pomimo embarga OBWE.

Paradoksalnie, cała debata miała miejsce w czasie, gdy w parlamencie (nie mówiąc o rządzie) nie było nikogo, kto konsekwentnie, przez długi czas, broniłby praw człowieka. Występowanie w obronie praw człowieka odgrywa teraz w Czechach czysto symboliczną rolę, jest pozbawione treści. To umożliwiło Miroslavowi Kalouskowi, najbardziej pragmatycznemu politykowi na czeskiej scenie politycznej, odegrać rolę protestującego, machającego tybetańską flagą podczas wizyty chińskiego prezydenta Xi Jinpinga. Dzięki spotkaniu z Dalajlamą, kolejnym zwolennikiem Tybetu został minister kultury Daniel Herman. Ale nic z tego nie wynika – prawa człowieka są przydatne tylko wtedy, kiedy politycy dbają o dobry PR.

Krecik i panda

Kwestia Tybetu i Chin, która zajmuje w czeskiej przestrzeni publicznej wyjątkowe miejsce, dobrze ukazuje stanowiska poszczególnych podmiotów w czeskiej polityce zagranicznej. Znaczna część społeczeństwa czeskiego sympatyzuje z Tybetem, prawdopodobnie z powodu czeskiej interpretacji tybetańskiej historii, rozumianej jako perypetie małego narodu pod opresją i okupacją – w przypadku Czech ze strony Związku Radzieckiego, w przypadku Tybetu – ze strony Chin. O sympatiach świadczy fakt podnoszenia tybetańskiej flagi w rocznicę powstania przeciw Chinom na ratuszach większych miast. Z drugiej strony istnieje pragmatyczny nurt, który unika jakiejkolwiek konfrontacji z Chinami, z obawy przed pogorszeniem stosunków gospodarczych.

Pomimo wysiłków rządu na rzecz rozwoju więzi gospodarczych z Chinami, wynik nie jest przekonujący. Dotychczasowe chińskie inwestycje nie koncentrowały się na budowie nowych zakładów przemysłowych i tworzeniu nowych miejsc pracy

Pomimo wysiłków rządu na rzecz rozwoju więzi gospodarczych z Chinami, wynik nie jest przekonujący. Dotychczasowe chińskie inwestycje nie koncentrowały się na budowie nowych zakładów przemysłowych i tworzeniu nowych miejsc pracy. Najbardziej zdumiewającą transakcją był zakup przez Chińczyków udziałów w klubie piłkarskim SK Slavia Praha oraz realizacja animowanego serialu z czeskim Krecikem i chińską pandą. Miloš Zeman, który oczywiście lubi podróżować do Chin, również należy do obozu pragmatycznego. Może dlatego, że chiński prezydent (wraz z Władimirem Putinem) są jedynymi znaczącymi politykami, którzy chcą się z nim spotykać. Zemanowi w Chinach towarzyszy grupa przedsiębiorców, trudno jednak powiedzieć, czy Zeman broni tam interesów Republiki Czeskiej, czy interesów swojego otoczenia. Świadczyć może o tym zachowanie samego Zemana, który z Chin przyleciał prywatnym samolotem czeskiego miliardera Petra Kellnera, zamiast podróżować samolotem rządowym. Zeman, wybierając swoje otoczenie, zawsze popełniał błędy.  Jego kanclerz, Vratislav Mynář, nie był do dziś w stanie zdobyć certyfikatu bezpieczeństwa, który uprawnia do udziału w obradach rządu, Rady Bezpieczeństwa Państwa, negocjacjach w ramach NATO i UE i do dostępu do tajnych dokumentów państwowych. Także z polecenia Mynářa, nieznana czeska firma Liglass otrzymała miliardowe zamówienie na budowę elektrowni w Kirgistanie, aż do czasu, gdy okazało się, że spółka nigdy żadnej elektrowni nie wybudowała i kirgiski rząd rozwiązał umowę.

Bezradność bez Havla

Niespójność w zakresie praw człowieka odzwierciedla całkowitą bezradność elit politycznych przy ustalaniu celów czeskiej polityki zagranicznej. Umiejętnie pisał o tym Ondřej Ditrych, analityk Instytutu Stosunków Międzynarodowych: „W Republice Czeskiej są Ministerstwo Spraw Zagranicznych i ambasady, ale nie ma polityki zagranicznej”. Jedyną rzeczą, którą czescy politycy byli w stanie stworzyć, są niejasne sformułowania, zarówno w programach przedwyborczych, jak i ostatecznie w koncepcjach polityki zagranicznej. Brak w niej rozwiązań i określonych, mierzalnych celów, które Czechy powinny realizować. Partiom politycznym wystarczy w programach podkreślenie związku z NATO i Unii Europejską (zwykle z zastrzeżeniem, że UE powinna się jakoś zreformować). Oczywiście z wyjątkiem komunistów, którzy nie chcą, by Czechy były częścią NATO, i aktualnej partii Tomio Okamury, który chce wystąpienia z UE. Brak jasnych stanowisk poszczególnych partii wobec polityki zagranicznej można rozumieć jako wynik dwóch zjawisk. Po pierwsze, polityka zagraniczna nie jest priorytetem dla partii politycznych (i dla wyborców). Po drugie, konsensus nie występuje między partiami politycznymi, ale także wewnątrz partii politycznych. Można przytoczyć przypadek konfliktu pomiędzy premierem Sobotką i ministrem spraw zagranicznych Zaorálkem, dotyczącego antyrosyjskich sankcji. Zaorálek popierał sankcje, natomiast Sobotka był niechętny, z uwagi na długi proces budowania stosunków handlowych z Rosją. Natomiast wschodząca gwiazda ODS, Václav Klaus junior, powiedział: „Nie widzę innego rozwiązania niż wyjść z Unii Europejskiej i surowo kontrolować własne granice. Nawet kosztem spadku gospodarczego o jedną trzecią”. To samo można powiedzieć o partii Babiša (ANO), gdzie spory w polityce zagranicznej doprowadziły do rezygnacji Pavla Telički z funkcji rzecznika polityki zagranicznej i późniejszego jego wystąpienia z partii wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego.

Havel był filarem polityki zagranicznej. Po jego odejściu cała konstrukcja runęła, pozostawiając jedynie stertę cegieł

Czeska polityka zagraniczna od zawsze budziła kontrowersje wśród poszczególnych aktorów, ale najczęściej spory wybuchały między rządem a prezydentem. Havel nie był wyjątkiem, choć konflikty nie zawsze były tak oczywiste, ponieważ rząd korzystał z jego zasług za granicą, a Havlowskie przywiązanie do praw człowieka miało sens podczas „powrotu do Europy”. Nie ma lepszego potwierdzenia dla akceptacji europejskich wartości liberalno-demokratycznych niż poprzez nacisk na prawa człowieka. Znaczące spory pojawiły się tylko w przypadku Kosowa i Iraku, gdy rząd zawahał się, czy poprzeć rozwiązanie militarne, podczas gdy Havel zalecał interwencje wojskowe, rzekomo uzasadnione względami humanitarnymi. W pierwszym przypadku rząd niechętnie przyłączył się do interwencji NATO w Serbii z powodu obaw o reakcję społeczeństwa na ingerencję w inny słowiański naród.

Havel był filarem polityki zagranicznej. Po jego odejściu cała konstrukcja runęła, pozostawiając jedynie stertę cegieł. Mimo pewnych kontrowersji, które można mu zarzucić, jego wysiłki były czytelne i przewidywalne. Tego nie można powiedzieć o obecnej ekipie. Można jednak zadać sobie pytanie: w jakim stopniu przewidywalność Havla wynikała z bardziej czytelnej sytuacji na świecie i w kraju? Tego świata i Republiki Czeskiej, którą Havel pamiętał i budował, już nie ma. A odpowiedzi na współczesne wyzwania stojące przez Czechami praskie elity polityczne nie mają.

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej