Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Trzęsienie ziemi w energetyce

Kryzys w polskiej energetyce może nas wiele kosztować, a jego powodem jest brak jasnej i spójnej strategii. Choć ceny prądu dla osób fizycznych póki co znacząco nie wzrosną, to zostaną przerzucone na przedsiębiorstwa
Wesprzyj NK
Ostatnie tygodnie obfitowały w negatywne informacje na temat sytuacji sektora energetycznego w Polsce. Jeszcze wczesną jesienią media obiegły informacje o kolejnych upadłościach i zaprzestaniu działalności przez niezależnych sprzedawców energii, którzy nie byli w stanie udźwignąć gwałtownego wzrostu cen energii elektrycznej na Towarowej Giełdzie Energii (TGE). Kolejne problemy dotknęły jednostki samorządu terytorialnego i przedsiębiorców, którzy na przełomie III i IV kwartału tego roku rozpoczynali zakupy energii na przyszły rok. Nagle okazało się, że ceny tego podstawowego dla nich produktu wzrosły od 30 do nawet 60 proc. w porównaniu z rokiem bieżącym. Ten nagły kryzys zaufania do stabilności polskiego rynku energetycznego wzmocnił dodatkowo w listopadzie raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym stwierdzono, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo niewypełnienia przez nasz kraj celów polityki...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

prawnik, specjalista ds. publicznego prawa gospodarczego, przedsiębiorca działający w branży energetycznej, działacz społeczny, współautor raportów i artykułów branżowych oraz prelegent licznych szkoleń i konferencji.

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
4 829 / 26 000 zł (cel miesięczny)

18.57 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Trzęsienie ziemi w energetyce”

  1. Kpiz pisze:

    Pewne nadzieję może budzić rozwój tzw. rynku mocy, który na pewien czas może ograniczyć przerzucanie kosztów energii na klientów elektrowni.
    Jednak na dłuższą metę, potrzebna będzie elektrownia atomowa, jeśli mamy rozwijać OZE. Bez niej nie ustabilizujemy systemu, jeśli zamykanie elektrowni węglowych stanie się koniecznością, np. w sytuacji dalszego wzrostu opłat za emisję CO2. W tym świetle bardzo ciekawie wygląda oferta amerykańska, zakładające partycypację dostawcy technologii w kosztach budowy tej elektrowni.
    To już chyba ostatnia szansa dla nas, jeśli nie chcemy kupować prądu za granicą…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo