Newsletter

Ustawa o SN: zwycięski krok w tył

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym to niewątpliwie kapitulacja Prawa i Sprawiedliwości w obszarze reformy sądów. Rządząca partia uznała praktycznie w całości stanowisko TSUE oraz SN

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

21 listopada w godzinach porannych Centrum Informacyjne Sejmu podało informacje, że Klub Prawa i Sprawiedliwości wniósł do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Projekt zakłada przywrócenie wszystkich sędziów, którzy na mocy ostatniej noweli przeszli w stan spoczynku, w tym pierwszej prezes Sądu Najwyższego. Co ważne, ich kadencja jest uznawana za nieprzerwaną. Obok tych postanowień, ma zostać pozostawiona furtka dla sędziów, którzy chcą w stanie spoczynku pozostać – ci muszą złożyć Prezydentowi RP oświadczenie.

Ta nowelizacja to niewątpliwie kapitulacja Prawa i Sprawiedliwości w obszarze reformy sądów. Partia rządząca uznała – praktycznie w całości – stanowisko TSUE oraz Sądu Najwyższego. Odwrócone będą w całości kontrowersyjne zmiany personalne. Co ważne, sędziowie zostaną przywróceni z mocy prawa – usunięta zostaje więc decyzyjność władzy wykonawczej. Gryzie się to więc z zapewnieniami polityków Prawa i Sprawiedliwości, którzy od ponad roku uparcie twierdzili, że proponowane obniżenie wieku emerytalnego sędziów jest w pełni zgodne zarówno z polską konstytucją, jak i z traktatami, które ratyfikowaliśmy, wstępując do Unii Europejskiej.

Bardzo ciekawa jest lektura uzasadnienia projektu. Wnioskodawcy – którymi wszak są szeregowi posłowie partii rządzącej – szeroko uzasadniają konieczność nowelizacji zastrzeżeniami natury konstytucyjnej. Poniekąd w ten sposób uznają, że niedopuszczalny jest wpływ przedstawicieli władzy wykonawczej na decydowanie, kto pomimo wieku powinien w ciągu dalszym orzekać w Sądzie Najwyższym. To pierwszy raz, kiedy rządzący przyznają, że przepisy mogą „powodować́ wątpliwości co do ich zgodności z konstytucją”. Wcześniej wszyscy – na pierwszej linii ze sprawozdawcą, posłem Markiem Astem – zgodnie twierdzili, że wszystkie podejmowane przez PiS próby reformy sądów są z konstytucją zgodne. Nie musieli nawet specjalnie przejmować się ewentualnymi postępowaniami przed Trybunałem Konstytucyjnym, bo zgodnie z praktyką ostatnich lat te postępowania zostałyby najprawdopodobniej umorzone lub odłożone do trybunalskiej zamrażarki na okres tak długi, że ewentualne orzeczenie stało by się bezprzedmiotowe.

Ważnym tłem dla tej nowelizacji jest również sytuacja w kraju. Polska od tygodnia żyje aferą KNF

Oczywiście przekaz dnia jest jasny: korygujemy nasze błędy w imię wyższego celu, a oskarżenia opozycji o naszym antyeuropejskim kursie są zwykłymi kalumniami. Dodatkowo samo „mięso” reformy SN (czyli skarga nadzwyczajna czy Izba Dyscyplinarna) pozostaje bez zmian. Z wypowiedzi czołowych polityków PiS, takich jak poseł Stanisław Piotrowicz, można wywnioskować, że to element większego planu, gdyż „czasami trzeba zrobić jeden krok do tyłu, aby zrobić dwa do przodu”. Ma to głębszy sens, gdyż Prawo i Sprawiedliwość próbuje przekonać opinię publiczną, że dla wykonania wyroków sądów – czy to krajowych czy też europejskich – niezbędna jest interwencja legislacyjna. O ile sierpniowe postanowienia Sądu Najwyższego zawieszające ustawy faktycznie można uznać za dyskusyjne, to już postanowienia TSUE niewątpliwie działają wprost. Możliwe, że takie działanie ma w przyszłości stanowić zabezpieczenie przed innymi niekorzystnymi rozstrzygnięciami sądów. Wówczas, jeżeli zbudowana zostanie narracja o konieczności wprowadzenia ustawy, będzie można skutecznie opóźnić wykonanie niekorzystnego orzeczenie sądu europejskiego czy krajowego.

Ważnym tłem dla tej nowelizacji jest również sytuacja w kraju. Polska od tygodnia żyje aferą KNF. Afera ta – w kontekście której przewijają się nazwiska prominentów kojarzonych z Prawem i Sprawiedliwością, takich jak prezes NBP Adam Glapiński czy były już przewodniczący KNF, Marek Chrzanowski – jest dla partii władzy dużym obciążeniem wizerunkowym. Wykonanie postanowienia TSUE, z którym dodatkowo partia się nie zgadza, może zatrzeć złe wrażenie. Ponadto opozycja nieraz udowadniała, że tematykę sądów i konstytucji, pomimo nikłego zrozumienia tych tematów przez społeczeństwo, uważa za główną broń przeciwko PiS-owi i Jarosławowi Kaczyńskiego. Rząd może więc wierzyć, że skupienie uwagi na temacie dla opozycji nośnym – a niezrozumiałym w społeczeństwie – odwróci uwagę mediów i społeczeństwa od poważnych zarzutów korupcyjnych, jakie ciążą na rządzącym ugrupowaniu.

W chwili pisania tekstu, nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym wsiadła już do legislacyjnego ekspresu, o godzinie 12 przeszła już pierwsze czytanie. Na 21:30 zaplanowano pierwotnie drugie czytanie, jednak został zgłoszony wniosek o przyjęcie noweli bez dyskusji w Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Najprawdopodobniej, jeżeli tempo prac nie spadnie, ustawa zostanie przyjęta i podpisana bardzo szybko. Wtedy „zwycięski krok w tył” stanie się faktem.