Newsletter

Państwo ingeruje w wolność zgromadzeń

Praktycznie każda kolejna większość parlamentarna stara się ingerować w Prawo o zgromadzeniach tak, aby państwo uzyskało na nie jeszcze większy wpływ

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Od lat kolejne władze w Polsce dążą do przeregulowania kwestii związanych z wolnością zgromadzeń i chcą głębokiej ingerencji państwa także w ten obszar. Zarówno obecny Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, jak i poprzedni Rzecznicy (Irena Lipowicz, Janusz Kochanowski) zdecydowanie występowali w obronie wolności zgromadzeń. Irena Lipowicz oraz Janusz Kochanowski czynili to wbrew wybierającej ich większości parlamentarnej. W ubiegłym tygodniu opublikowany został raport RPO pt. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”.   Z Adamem Bodnarem można nie zgadzać się w wielu kwestiach, jednak należy zgodzić z jego diagnozami, dotyczącymi wolności zgromadzeń.

Zdaniem Rzecznika, kluczowe jest usunięcie z przepisów prawa o pierwszeństwie zgromadzeń cyklicznych.  Oznacza ono nie tylko zakaz organizacji kontrmanifestacji w tym samym miejscu i czasie, ale także wiąże się z zakazem organizacji innych zgromadzeń, nawet zgłoszonych wcześniej.  W praktyce przepis ten jest poważną ingerencją w wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i trudno uniknąć skojarzenia, iż przyczyną uchwalania prawa obowiązującego w całym kraju były – historyczne już – miesięcznice oraz kontrmiesięcznice smoleńskie. Co ciekawe, w 2014 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że zakaz organizacji dwóch zgromadzeń w jednym miejscu i czasie, w uchwalonej przez poprzedni parlament formie, jest niekonstytucyjny. Taką regulację w tamtym czasie krytykowali m.in. posłowie PiS. Role w polityce jednak szybko się odwracają…

Rzecznik zwrócił również uwagę na przypadki, gdy władze (zarówno prezydent Warszawy, jak i wojewoda) starały się uniemożliwić zgromadzenia. W przypadku manifestacji „zablokowanej” przez wojewodę poprzez wydanie zarządzanie o zakazie poruszania się pod ambasadą Izraela w Polsce było to działania skuteczne, decyzja prezydent Warszawy została uchylona przez sąd i zgromadzenie się odbyło.

W 2014 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że zakaz organizacji dwóch zgromadzeń w jednym miejscu i czasie, w uchwalonej przez poprzedni parlament formie, jest niekonstytucyjny. Taką regulację w tamtym czasie krytykowali m.in. posłowie PiS. Role w polityce jednak szybko się odwracają…

Krytycznie zostały ocenione także niektóre działania policji, zwłaszcza nakładanie sankcji na manifestujących w sytuacji, gdy nie popełnili oni wykroczenia.  Słusznie Rzecznik zwraca uwagę na to, iż takie zachowanie jest zagrożeniem dla wolności zgromadzenia, gdyż może wywołać „efekt mrożący” w postaci ograniczenia udziału obywateli w manifestacjach.  Nie znaczy to oczywiście, że policja nie powinna egzekwować prawa, bo to jest jej obowiązkiem, jednak należy negatywnie ocenić karanie ludzi w przypadku, gdy manifestują pokojowo i zgodnie z prawem.

Warto zwrócić też uwagę na postulaty de lege ferenda wskazane w omówieniu raportu.  Przede wszystkim zdaniem Rzecznika należy przywrócić stan prawny sprzed nowelizacji z 2016, w tym usunąć zgromadzenia cykliczne i usunąć przepis o tym, iż kontrmanifestacja może odbywać się nie bliżej niż 100 metrów od manifestacji. Rzecznik postuluje także, aby władza mogła zakazywać zgromadzeń jedynie wyjątkowo, na podstawie realnych przesłanek, a nie przypuszczeń. Skrytykowana została również praktyka uniemożliwienia zgromadzenia poprzez wydanie zarządzania przez wojewodę, gdyż nie jest to rozwiązanie przewidziane w Prawie o zgromadzeniach.

Adam Bodnar jest surowym recenzentem działań władzy w kwestii wolności zgromadzeń i w tym względzie kontynuuje proobywatelską politykę zarówno Janusza Kochanowskiego, jak i Ireny Lipowicz.  W interesie społeczeństwa jest takie ukształtowanie Prawa o zgromadzeniach, aby było w zgodzie z art. 57 Konstytucji, jak i obowiązującymi Polskę przepisami prawa międzynarodowego (np. Europejską Konwencja Praw Człowieka).  W Polsce mamy do czynienia z raczkującym społeczeństwem obywatelskim i relatywnie niskim, na tle Zachodu, zaangażowaniem w sprawy publiczne. W tym kontekście należy ocenić pozytywnie wszelkie działania, które wspierają zaangażowanie obywateli i chronią ważne z punktu społeczeństwa obywatelskiego wartości.  Jak widać, problem jest poważny, gdyż praktycznie każda kolejna większość parlamentarna stara się ingerować w Prawo o zgromadzeniach tak, aby państwo uzyskało na nie jeszcze większy wpływ.