Newsletter

Liberalizm nie jest pakietem poglądów

Liberalizm nie ma pakietowego charakteru – badania wskazują, że w tych samych krajach, w których podejście do par jednopłciowych staje się coraz mniej liberalne, rośnie społeczne poparcie dla przyjmowania imigrantów z biedniejszych krajów poza Europą

W ostatnich latach coraz częściej powtarza się tezę o zmierzchu demokracji liberalnej. Zestaw wartości, na których bazuje współczesny świat Zachodu, a przede wszystkim Europa, wydaje się coraz mniej przekonywać obywateli Okcydentu.

Badacze z Queen Mary University w Londynie na początku stycznia br. opublikowali raport pt. „Szeregowi członkowie partii w Wielkiej Brytanii: kim są, jak myślą, co robią”. Opiera się on na badaniu ankietowym ponad 4000 członków najważniejszych partii brytyjskich. Przypomnijmy, że w wyborach parlamentarnych w Wielkiej Brytanii w 2017 r. zwyciężyła Partia Konserwatywna (torysi) z wynikiem 42,4 proc. głosów, zaś druga w kolejności Partia Pracy zdobyła 40 proc. głosów, i choć w porównaniu do 2015 r. zmniejszył się dystans między tymi partiami, to obie de facto zyskały więcej głosów. Tak czy inaczej, rządy torysów są faktem, i można uznać, że poglądy członków tej partii, diagnozowane w ramach badania uniwersytetu Queen Mary, są przynajmniej do pewnego stopnia emanacją poglądów głosujących – a więc niemal połowy społeczności Wielkiej Brytanii. Jak się okazuje, poglądy szeregowych członków Partii Konserwatywnej są radykalnie odrębne od poglądów członków pozostałych partii, a podstawową różnicą jest sceptyczny stosunek torysów do demokracji liberalnej.

Mimo decyzji Davida Camerona o zgodzie na małżeństwa jednopłciowe, dziś popiera je tylko 41 proc. badanych Konserwatystów

Niektóre wyniki, w świetle standardów liberalnego Zachodu, mogą być szokujące także dla konserwatywnych przecież Polaków, bowiem nawet radykalne skrzydła największych partii prawicowych w Polsce (przynajmniej w oficjalnych wypowiedziach) nie negują wolności słowa. Tymczasem aż 44 proc. badanych torysów wskazuje, że „cenzura filmów i czasopism jest konieczna, żeby utrzymać standardy moralne”. Podobny pogląd występuje wśród około 1/5 członków Partii Pracy, Liberalnych Demokratów i Szkockiej Partii Narodowej. Dużo większe różnice występują przy pytaniach o inne wartości. Ponad połowa (54 proc.) respondentów z Partii Konserwatywnej popiera karę śmierci dla osób, które popełniają niektóre przestępstwa. Taki pogląd wyraziło 23 proc. zwolenników Szkockiej Partii Narodowej i tylko 8-9 proc. laburzystów i liberałów. Torysi są też za zaostrzeniem prawa (77 proc.) i nauczaniem posłuszeństwa władzy w szkołach (84 proc.). Mimo decyzji Davida Camerona o zgodzie na małżeństwa jednopłciowe, dziś popiera je tylko 41 proc. badanych Konserwatystów. Można więc szacować, że duża część społeczeństwa brytyjskiego, która popiera torysów, aprobuje ten zwrot w stronę mniej liberalnego społeczeństwa i państwa.

Trudności z liberalną demokracją nie dotyczą jedynie wychodzącej z UE Wielkiej Brytanii. O ile jeszcze do niedawna badacze byli zgodni, że liberalizacja obyczajowa na świecie zasadniczo postępuje, o tyle ostatnie lata przyniosły zmiany w tym zakresie. Wskazują na to opublikowane kilka miesięcy temu wyniki European Social Survey 2016. Jest to kolejna odsłona badania ankietowego realizowanego co dwa lata na reprezentatywnej próbie Europejczyków przez zespół, którym kieruje City, University of London. Respondentom zadano m.in. pytania o stosunek do praw osób homoseksualnych i do przyjmowania migrantów z uboższych krajów poza Europą. Wyniki są zróżnicowane, jednak z pewnością nie można powiedzieć, że w całej Europie następuje liberalizacja poglądów w tych obszarach. Z tezą, że „geje i lesbijki powinni żyć tak, jak im się podoba” w 2010 r. zgodziło się 82 proc. Irlandczyków, ale w 2016 r. – już tyko 61,1 proc.. Znaczące zmniejszenie odsetka osób zgadzających się z tą tezą miało miejsce także w Niemczech (z 82,3 do 56,2 proc.) i Norwegii (z 83,4 proc. do 60,3 proc.), a więc w państwach o wieloletniej tradycji liberalizmu obyczajowego. Co ciekawe, w tym obszarze znacząco wzrósł odsetek liberałów w krajach wschodniej Europy – w Czechach, Estonii i w Rosji.

W Rosji i w Czechach rośnie odsetek obywateli, którzy są zwolennikami nieprzyjmowania żadnych imigrantów z uboższych krajów spoza Europy

O ile w Rosji i w Czechach podejście do par jednopłciowych jest dziś bardziej liberalne, o tyle w tych samych krajach rośnie odsetek obywateli, którzy są zwolennikami nieprzyjmowania żadnych imigrantów z biednych krajów spoza Europy (w Czechach z 26,4 proc. do 31,8 proc., a Rosji z 30,8 proc. do 37,8 proc.). Przekonanie, że należałoby przyjąć wielu emigrantów z tych krajów, jest natomiast na fali wznoszącej w większości krajów zachodniej Europy (Niemcy, Irlandia, Belgia, Norwegia).

W Unii Europejskiej coraz częściej mówi się o konieczności rewizji rozszerzenia Wspólnoty w 2004 r. i później o państwa byłego bloku sowieckiego. Artykuł 2 Traktatu o Unii Europejskiej mówi bowiem o wartościach takich jak demokracja, rządy prawa, prawa mniejszości, pluralizmie, niedyskryminacja (np. mniejszości seksualnych), czy równość praw kobiet i mężczyzn, podczas gdy, choćby zdaniem Emmanuela Macrona, kraje takie jak Polska czy Węgry nie znajdują się w tej wspólnocie wartości. Przeprowadzone badania wskazują, że wbrew powierzchownym opiniom, ta zmiana nie ogranicza się do Warszawy i Budapesztu, jednak liberalizm nie stanowi jednak „pakietu poglądów” – mogą współistnieć ze sobą opinie liberalne w jednych, i nieliberalne w innych obszarach.