Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Duda i Trump. To teraz zejdźmy na ziemię

Deklaracja o zwiększeniu obecności wojsk USA to róża z kolcami. Jesteśmy dzięki niej bezpieczniejsi, ale stwierdzenia ministra Szczerskiego, że dzięki porozumieniu Polska staje się regionalnym centrum bezpieczeństwa to albo czysta propaganda, albo radykalne samodurstwo
„Możemy spodziewać się czynienia z Polski centrum dystrybucji bezpieczeństwa dla całego regionu (…) w ramach NATO” – to prezydencki minister Krzysztof Szczerski tuż przed wizytą Andrzeja Dudy w Białym Domu. „Czerwcowa podróż prezydenta do Waszyngtonu jest jego podróżą triumfalną. Polska staje w szeregu najważniejszych sojuszników USA, staje się państwem, w którym Ameryka – przynajmniej deklaratywnie – chce lokować swoje inwestycje i z którym chce dzielić się częścią swoich technologii” – to Paweł Wroński z „Gazety Wyborczej”. Same zachwyty, wszyscy unoszą się w powietrzu, więc warto zejść na ziemię. Podpisane w Ameryce polsko-amerykańskie porozumienia są niewątpliwe ważne, ale mają różny stopień istotności. Na poziomie strategiczno-operacyjnym oraz taktycznym Polska po prostu nie jest suwerenna. Tak było, jest i zapewne będzie, a wyeksponowanie...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
Współpracownik „Nowej Konfederacji”, polityk i publicysta, od 27 kwietnia 2007 do 4 listopada 2007 r. marszałek Sejmu, w latach 2005–2007 wicepremier oraz minister spraw wewnętrznych i administracji w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, były członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego, od 1997 r. poseł na Sejm III, IV, V, VI i VII kadencji.

Komentarze

7 odpowiedzi na “Duda i Trump. To teraz zejdźmy na ziemię”

  1. Zbigniew Szczesny pisze:

    Zaiste – bez możliwości przełamania systemów antydostępowych w Kaliningradzie Polska jest po prostu bezbronna, bo Rosjanie z Kaliningradu pokrywają całe terytorium naszego kraju rakietowymi systemami przeciwlotniczymi, przeciwokrętowymi oraz typu ziemia-ziemia. O co panu Dornowi właściwie chodzi?

  2. shred pisze:

    My też kryjemy Kaliningrad systemami ziemia-ziemia i powietrze-ziemia (JASM, Homar, NDR) – to nie są sensu stricte systemy antydostępowe i nie o to chodzi w systemach antydostępowych. W pełni podzielam zdanie pana Dorna że wkręcanie nas w zakup F-35 nie ma ani militarnego ani ekonomicznego sensu.

  3. daras pisze:

    Jakoś słabe te argumenty. Czyli mamy kupować gorszy sprzęt (o mniejszych możliwościach), aby nie drażnić Rosjan?

  4. Maciej Zackiewicz pisze:

    Ciekawa analiza. Z tego jeden wniosek: budować własny system świadomości strategicznej. Nikomu poza Nami to się nie opłaca. Nikt poza Nami tego nie zrobi.
    Plus dwie kwestie:
    1/ f35 to deklaracja geopolityczna. Czy podejmowanie tej decyzji jako pierwsi w Europie to dobra droga? Nie wiem, w 39’ to nie była dobra droga, ale sytuacja była jednak dość istotnie rożna. Mnie boli trochę to, ze im więcej kupujemy od USA tym mniejsza będziemy mieli zdolność do obrócenia się w przypadku, gdy byłoby to opłacalne. A nawet bardziej – widać od razu, ze my nie mamy jak się obrócić, wiec nikt nie weźmie tego na serio. Bo jak używać f35 bez sojuszu z USA? Technologicznie obawiam się, ze się nie da.
    2/ korekta do wpływu na inne programy modernizacyjne: zakup ma być zakupem specjalnym, spoza regularnego budżetu MON, podobnie jak przy f16.

  5. pialle pisze:

    “F-35 to myśliwiec przewagi powietrznej zdolny do przełamywania systemów antydostępowych” to zdanie błędne. F35 nie był projektowany jako myśliwiec przewagi powietrznej, ma możliwości zwalczania wrogich samolotów ale niektóre maszyny 4 gen. mogą się lepiej sprawdzać w tej roli. Nie był również projektowany do przełamywania systemów antydostępowych ma możliwość działania w obszarach działania A2/AD i za liniami wroga a to nie jest dokładnie to samo. Uzbrojenie różnego typu klasy ARM lub zwykłe niekierowane rakiety ziemia ziemia czy inny rodzaj artylerii służą zwalczaniu systemów A2/AD, cele pozorne służą również wystrzelaniu się wroga.

  6. Ella pisze:

    Państwo z dykty i taka sama obronność. W razie ataku na Polskę zasłonimy się kartkami porozumień Dudy … i polegniemy jak w 1939.
    W międzyczasie cieszmy się intelektualną mocą 50 ekspertów, z których każdy ma skrajnie różną opinię o F-35 i polityce obronności.

  7. piokoch pisze:

    Cóż ciężko odmówić Dornowi racji. Analogia między F-35 a nieszczęsnymi bombowcami Łoś, które tak namiętnie kupowała polska armia przed II Wojną Światową narzuca się sama…

    Bez skutecznego systemu antyrakietowego, na który chyba nas nie będzie już stać nasze F-35 mogą zostać zniszczone Iskanderami zanim w ogóle wystartują.

    Bez samodzielnego systemu sterowania ogniem jesteśmy zdani na łaskę USA w prowadzeniu działań zbrojnych. Jeśli jakiś prezydent USA pokocha Ukrainę i powie, że Polska ma oddać Przemyśl to, cóż, będziemy musieli ten Przemyśl oddać. Albo Śląsk, albo Szczecin.

    F-35 kupili póki co tylko Norwedzy i to na diametralnie innych zasadach – u nich jest pełen serwis samolotów i to oni mają dostęp do całego oprogramowania sterującego. Gdy USA próbowało im opchnąć samoloty na zasadach, które my kupujemy, czyli serwis będą robić Amerykanie za gigantyczne pieniądze (właśnie tam się kryje gro ceny za myśliwce, sam zakup to pestka), to Norwegia zagroziła zerwaniem kontraktu, mimo, że sami już środki na budowę włożyli.

    Turcy doszli do wniosku, że mając do wyboru skuteczny system antyrakietowy i F-35, wolą system antyrakietowy, mimo, że kupiony od Rosji. I również trzeba pamiętać, że Turcja brała udział w programie budowy F-35 ponosząc jego koszty.

    Ktoś dobrze skomentował na defence24 zakupy jakie robimy (np. Himarsy z zapasem amunicji na 1 dzień walki) – wychodzenie w futrzanych stringach ma mróz.

    Żal patrzeć, że tak doświadczeni przez historię ostatnich stu lat niczego się nie potrafiliśmy z niej nauczyć. Wiara, że USA przybędzie na białym koniu nas ratować jest śmieszna, tak samo jak była śmieszna wiara, że zrobi to Wielka Brytania w 1939 roku.

    Przecież minęło parę lat od kiedy prezydentem USA był Barak Obama, który “zresetował” stosunki z Rosją i generalnie odpuścił sobie całą Europę Środkową i Wschodnią. Za chwilę możemy mieć kolejny “reset” i co wtedy zrobimy?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz