Newsletter

Doraźne Orliki

Program orlikowy stracił swojego pomysłodawcę i patrona w dość gwałtownych okolicznościach tzw. „afery hazardowej”. Popularny wówczas minister sportu utracił stanowisko i program rozwoju sportu dzieci i młodzieży zakończył się na pierwszym etapie – projekcie budowy boisk

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

„Moje Boisko – Orliki 2012” to program pod wieloma względami unikatowy w skali naszego kraju. W ubiegłym tygodniu ukazał się raport NIK o utrzymywaniu przez gminy obiektów wybudowanych w ramach programu. W raporcie wskazano, że celem przedsięwzięcia było nadrobienie wieloletnich zapóźnień cywilizacyjnych w budowie infrastruktury sportowej dostępnej nieodpłatnie dla wszystkich, w szczególności dla dzieci i młodzieży. Ale przecież nie buduje się infrastruktury dla samego budowania jak i nie buduje się autostrad dla samego posiadania autostrad.

Unikatowość programu polegała na modelowej realizacji jednej z wybranych polityk społecznych (intensyfikacja i upowszechnienie zajęć sportowych) w oparciu o wykorzystanie trzech struktur administracyjnych państwa i trzech źródeł finansowania programu: rządu i budżetu państwa, gmin i budżetów lokalnych oraz samorządów województw i budżetów regionalnych. Udział finansowy zaplanowano w równych proporcjach po 1/3 od każdego partnera projektu. Rząd programuje, inicjuje i koordynuje, a do współpracy i współfinansowania zaprasza władze publiczne szczebla lokalnego i regionalnego. W praktyce, co było dość oczywiste, koszty budowy Orlików były zróżnicowane, a zwiększone wydatki na ogół pokrywały gminy, będące wnioskodawcami i głównymi beneficjentami programu.

Brakuje rozwiązań systemowych, co widać gołym okiem w postaci pustych, zamkniętych na klucz Orlików, w bardzo wielu miejscach naszego kraju, w pełni sezonu

Okoliczności realizacji tak zaprojektowanego przedsięwzięcia były bardzo sprzyjające i praktycznie skazywały je na sukces. Po pierwsze Polska była w 2012 r. współgospodarzem Mistrzostw Europy w piłce nożnej), co spowodowało, że w latach poprzedzających mistrzostwa w Polsce budowano kilka wielotysięcznych stadionów, czemu towarzyszyło naturalne zainteresowanie opinii publicznej. Po drugie – gra w piłkę nożną stała się modna z uwagi na zainteresowanie mediów rozgrywkami towarzyskimi popularnych polityków. Po trzecie wreszcie, przy tak nakręconej „piłkoszałem” koniunkturze nie można było na ten cel przeznaczyć środków z Unii Europejskiej. Trzeba było zatem poszukiwać innych mechanizmów finansowania programu.

Program orlikowy stracił swojego pomysłodawcę i patrona w dość gwałtownych okolicznościach tzw. „afery hazardowej”. Popularny wówczas minister sportu utracił stanowisko i program rozwoju sportu dzieci i młodzieży zakończył się na pierwszym etapie – projekcie budowy boisk. Zabrakło kontynuacji i wdrożenia kilku innych elementów programu: rozbudowy Orlików o niezbędną infrastrukturę towarzyszącą, systemu finansowania fachowej kadry instruktorów sportowych, zasad eksploatacji i konserwacji boisk, ich wyposażenia i urządzeń technicznych oraz źródeł ich finansowania, a także ogólnopolskiego systemu rozgrywek Orlikowych, promowanych przez media. Dodatkowe finansowanie związane z utrzymaniem Orlików nie stanowiło problemu dla bogatych gmin, ale nie dawało szans wyrównania dostępu dla biedniejszych miejscowości.

Późniejsze działania kolejnych ekip miały charakter doraźny i do dziś brakuje rozwiązań systemowych, co widać gołym okiem w postaci pustych, zamkniętych na klucz Orlików, w bardzo wielu miejscach naszego kraju, w pełni sezonu.

Statystyki zawarte w raporcie NIK-u nie napawają optymizmem, bo zainteresowanie wykorzystaniem Orlików w ostatnich latach maleje. Ponadto program domaga się ewaluacji z punktu widzenia najważniejszej kwestii. Jest nią oczekiwany efekt zdrowotny wśród dzieci i młodzieży. Nie znam badań porównawczych, dotyczących np. zapadalności na choroby zakaźne, skrzywienia kręgosłupa, nadwagi lub mierzalnych parametrów sprawności fizycznej. Być może wśród populacji uczniów korzystających z Orlików zmniejszyła się liczba zwolnień z lekcji wychowania fizycznego lub zwiększył się udział w zawodach sportowych. Z pewnością warto taki monitoring prowadzić i wyciągać z niego wnioski.