Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Wojna zimna, emocje gorące

Ideologiczne zacietrzewienie i płynące stąd – często głębokie, trudne do podważenia czy usunięcia – uprzedzenia wobec „wroga” stają się barierą w trzeźwym rozeznaniu sytuacji. A brak tego ostatniego nierzadko prowadzi do katastrofy i strategicznych porażek
Przez ponad cztery dekady Zachód, począwszy od USA, grał na Chiny, w ramach przyjętej strategii zaangażowania. Przez dwa pierwsze dziesięciolecia prowadzono ją w jednym zbożnym celu: osłabić ZSRR – co się udało. A potem, po 1992 r., gdy wizjoner chińskich reform Deng Xiaoping wyciągnął należyte wnioski z rozpadu ZSRR i włączył wielki chiński rynek w globalizację, czyli wszedł na kapitalistyczne rynki, ówczesna administracja Billa Clintona znalazła inne uzasadnienie dla pogłębionej współpracy z ChRL: im więcej u nich zainwestujemy, tym bardziej się zliberalizują. Dziś już wiemy, jak bardzo się „zliberalizowali”, a świadomość (geo)strategicznej porażki wreszcie dotarła do amerykańskich (i częściowo innych zachodnich) elit. Strategiczna konkurencja Dlatego od przełomu lat 2017/18 i przyjęcia nowych strategii militarnych i bezpieczeństwa w USA mamy już...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

politolog i sinolog, profesor i dyrektor Centrum Europejskiego UW. Był również ambasadorem Polski na Filipinach, w Tajlandii oraz w dawnej Birmie w latach 2003-2008. Zajmuje się stosunkami międzynarodowymi we współczesnym świecie. Specjalizuje się w tematyce Chin. Bogdan Góralczyk pracował jako profesor wizytujący na zagranicznych uniwersytetach, w tym na terenie Chin i Indii. Autor wielu pozycji poświęconych Państwu Środka, w tym książki "Wielki Renesans. Chińska transformacja i jej konsekwencje".

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz