Wojna o ostatni blok węglowy

Inwestycja w nowy blok węglowy w Ostrołęce nie jest rozwiązaniem korzystnym dla Polski. Jednak pozew Fundacji ClientEarth, którego efektem może być zablokowanie budowy, jest bezzasadny

Planowany nowy blok węglowy w Ostrołęce – według słów ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego – ma być najprawdopodobniej ostatnią tego typu inwestycją w Polsce. Pod koniec września, nadzwyczajne walne zgromadzenie wspólników przedsiębiorstwa ENEA S.A., wyraziło zgodę na przystąpienie Spółki do budowy tego bloku. Łączna wartość inwestycji ma przekraczać 6 miliardów złotych. Informacja o podjętej uchwale nie wzbudziłaby jednak aż tak dużego zainteresowania, gdyby nie fakt, że Fundacja ClientEarth – Prawnicy dla Ziemi złożyła w ostatnich dniach pozew o stwierdzenie jej nieważności, z powodów tak samo głośnych medialnie, jak kontrowersyjnych. Czym innym jest jednak pytanie o opłacalność inwestycji w nowy blok węglowy, a czym innym pytanie o to, czy z powodów, na które wskazuje Fundacja Client Earth, można tę inwestycję zablokować na obecnym etapie.

Pomimo licznych argumentów przytaczanych przez przedstawicieli Ministerstwa Energii, uważam, że projekt rozbudowy elektrowni w Ostrołęce nie jest inwestycją opłacalną, zarówno pod względem ekonomicznym, społecznym, jak i środowiskowym. Środki finansowe przeznaczone na tę realizację można byłoby znacznie efektywniej wykorzystać. Przykładowo, zamiast odchodzących do lamusa technologii węglowych, można byłoby zainwestować w budowę instalacji geotermalnych, biomasowych lub biogazowych, które mogą stanowić specjalizację gospodarczą naszego kraju, a przy tym wpisują się w wyśrubowane normy klimatyczne UE. Tego typu inwestycje stanowią doskonały przykład rozwoju energetyki rozproszonej, która jest znacznie bezpieczniejsza pod względem zachowania ciągłości dostaw energii, niż budowa pojedynczych, dużych bloków węglowych, co przy zbliżającej się rewizji ładu światowego ma niebagatelne znaczenie.

Nie jest też prawdą, że inwestycja w blok będzie pozytywnie wpływała na polską branżę węglową, która już teraz nie radzi sobie z zaspokojenie wewnętrznego popytu. Jak wynika z danych Eurostatu, w ciągu ostatnich 10 lat import węgla do Polski wzrósł trzykrotnie i najprawdopodobniej w roku 2018 wyniesie 15-17 milionów ton, z czego ok. 70 proc. pochodzi z Federacji Rosyjskiej. Realizacja tak dużej inwestycji przez zagraniczne podmioty (podpisano umowę budowy z konsorcjum firm GE Power i Alstom Power System) oraz przynajmniej częściowe uzależnienie się od importu zagranicznego surowca w moim przekonaniu nie przyczyni się do rozwoju polskiej gospodarki.

Ponadto powoływanie się na tendencje polityki klimatycznej Unii Europejskiej ma wyłącznie walor edukacyjny, gdyż zarówno prawo wewnątrzwspólnotowe, jak i krajowe w żaden sposób nie zakazuje aktualnie budowy nowych bloków węglowych

Ta opinia nie może być jednak podstawą do blokady podjętych przez właściciela decyzji inwestycyjnych. Akta sprawy nie są wprawdzie publicznie dostępne, jednak Fundacja ClientEarth w wypowiedziach medialnych stara się podważyć uchwałę, powołując się na ważny interes akcjonariuszy mniejszościowych, negatywny wpływ przedsięwzięcia na środowisko naturalne, a także politykę energetyczną Unii Europejskiej. Żaden z powyższych argumentów nie stanowi jednak podstaw do podważenia na tym etapie decyzji właściciela dotyczącą inwestycji. Niektóre z podawanych argumentów mają wyłącznie charakter medialny i służą promocji stanowiska tego określonego środowiska. Podnoszenie kwestii klimatycznych oraz związanych z ochroną środowiska jest w moim przekonaniu całkowicie bezzasadne. Problematykę tę organizacje społeczne oraz zainteresowani mieszkańcy mogą, a nawet powinni podnosić w trakcie postępowania środowiskowego (na początku przygotowywania planów inwestycyjnych, gdzie określa się jak dane przedsięwzięcie będzie oddziaływać na środowisko), a także w trakcie postępowania o wydanie pozwolenia zintegrowanego (w dalszym toku realizacji inwestycji, gdzie określa się wielkość emisji zanieczyszczenia do środowiska). Ponadto powoływanie się na tendencje polityki klimatycznej Unii Europejskiej ma wyłącznie walor edukacyjny, gdyż zarówno prawo wewnątrzwspólnotowe, jak i krajowe w żaden sposób nie zakazuje aktualnie budowy nowych bloków węglowych i pozostawia tę kwestię samodzielnej decyzji przedsiębiorstw energetycznych. Jedynie argument dotyczący interesu akcjonariuszy mniejszościowych może stanowić podstawę do stwierdzenia nieważności uchwały. Jednak z informacji prasowych wynika, że pod względem formalnym procedura przebiegu walnego zgromadzenia była właściwa, a zatem nie ma podstaw do jej kwestionowania. Oczywiste jest też, że w każdym kraju przedsiębiorstwa energetyczne kontrolowane przez państwo są podatne na wpływy polityczne. Często wiąże się to z nieformalnymi przywilejami i dodatkowymi koncesjami gospodarczymi w trakcie prowadzonej działalności, ale także z obowiązkiem dostosowywania bieżących planów inwestycyjnych do potrzeb i wymogów interesu państwowego. Z pewnością każdy akcjonariusz przedsiębiorstwa ENEA S.A. zdaje sobie sprawę ze specyfiki branży, w której inwestuje swoje środki finansowe, mając na uwadze zarówno aspekty pozytywne, jak i negatywne z tym związane.

Skarb Państwa powinien ponownie rozważyć sensowność przedmiotowej inwestycji. W przeciwieństwie do innych dużych projektów infrastrukturalnych realizowanych przez obecny rząd, takich jak Centralny Port Komunikacyjny, szlak komunikacyjny Via Carpatia, czy przekop Mierzei Wiślanej, projekt ten nie prowadzi do zwiększenia przewag konkurencyjnych naszego kraju na poziomie globalnym ani też do wzrostu innowacyjności polskiej gospodarki. Bez względu na to należy krytycznie odnieść się do próby ingerencji w wewnętrzne decyzje i strategie inwestycyjne polskiej spółki energetycznej przez podmioty zewnętrzne. Można zaryzykować stwierdzenie, że pozew nosi znamiona polityczne i stanowi próbę bezprawnego zatrzymania legalnie podjętej decyzji. Dlatego też, mimo mojego krytycznego stosunku do budowy tego bloku węglowego, mam nadzieję, że zostanie on oddalony w całości jako bezpodstawny.

prawnik, specjalista ds. publicznego prawa gospodarczego, przedsiębiorca działający w branży energetycznej, działacz społeczny, współautor raportów i artykułów branżowych oraz prelegent licznych szkoleń i konferencji.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Wojna o ostatni blok węglowy”

  1. Realista pisze:

    W tym przypadku to raczej ClientGermany. Pozew jest w interesie Niemiec.

  2. Kpiz pisze:

    Jakie znaczenie dla inwestycji w Ostrołęce mają „wyśrubowane normy klimatyczne UE”, w świetle pańskiego stwierdzenia o „zbliżającej się rewizji ładu światowego”? Nie trudno przewidzieć, w którą stronę pójdzie ta „rewizja”, skoro żadne mocarstwo nie traktuje regulacji środowiskowych zbyt poważnie.
    Po za tym, twierdzenie że inwestycja nie będzie pozytywnie wpływała na polskie górnictwo jest całkowicie nieuzasadnione. Węgiel dla nowego bloku w Ostrołęce został już dawno zakontraktowany w kopalni Bogdanka, na lubelszczyźnie.
    Podobnym nonsensem jest twierdzenie że wybór konsorcjum GE Power na wykonawcę inwestycji „nie przyczyni się do rozwoju polskiej gospodarki”. GE Power jest właścicielem fabryki turbin w Elblągu i fabryki generatorów we Wrocławiu, które łącznie zatrudniają blisko 1000 osób. To właśnie z tych fabryk będzie pochodził turbozespół dla tej elektrowni. Po za tym całą część budowlano-montażową będą robiły polskie firmy, najprawdopodobniej Polimex.
    Chyba jedyne prawdziwe stwierdzenie w tym artykule odnosi się do „znamion politycznych” pozwu złożonego przez ClientEarth, co jest oczywiste, w świetle poprzednich działań tej lobbistycznej organizacji, w Polsce i nie tylko.

  3. Wojciech Płachetka pisze:

    Odnosząc się do poruszonych przez Pani/a kwestii:
    1. Odnośnie „wyśrubowanych norm klimatycznych” możemy rozpatrywać je w dwóch aspektach. Po pierwsze – podatkowych (quasi podatkowych) dotyczących wielkości limitów CO2, a tym samym cen certyfikatów dopuszczonych na rynek – stąd m.in. aktualne, znaczne podwyżki cen energii (wlaśnie dotykających przede wszystkim technologii węglowych) oraz pod drugie technologiczno-środowiskowych nakazujących stosowanie w całej UE określonych rozwiązań np. zgodnych z „najlepszą możliwą technologią” (BAT), co podnosi koszty inwestycji.
    2. Oczywiście, iż nikt nie wie w którym kierunku będzie zmierzać rewizja ładu światowego, jednakże bez względu na jej ostateczny kształt bezpieczniejsze pod względem wojskowym i strategicznym są źródła rozproszone, niż pojedyncze, duże inwestycje, których działanie łatwo zablokować zarówno środkami konwencjonalnymi, jak i elektronicznymi.
    3. Surowiec został częściowo zakontraktowany, co jednak w oczywisty sposób odbija się na łącznym bilansie „polskiego węgla” dostępnego na rynku. Jeśli do Ostrołęki trafi węgiel z Bogdanki to np. do Rybnika lub Łazisk trafi z Federacji Rosyjskiej. Dane statystyczne są bezlitosne w tym przypadku.
    Serdecznie pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz