Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

W obronie historii stosowanej

Pułapka Tukidydesa nie jest mechanizmem wynikającym z układu geograficznego. Nie jest też „niepowstrzymanym prawem”. Polemika z Michałem Lubiną
W (bez dwóch zdań potrzebnej) dyskusji na temat geopolityki, jako takiej i tego, czy Chiny i Stany Zjednoczone zmierzają nieubłagalnie do konfliktu, którą to dyskusję rozpoczął dr Michał Lubina, zupełnie niesłusznie „oberwało się” Grahamowi Allisonowi i koncepcji pułapki Tukidydesa. Niesłusznie, ponieważ Graham Allison w tym wypadku nie tyle uprawia klasyczną geopolitykę, co raczej zupełnie inną dziedzinę, określaną jako „historia stosowana” (ang. applied history). Allison zaznacza, że mechanizm pułapki Tukidydesa funkcjonuje tak samo w biznesie, czy w rodzinie W swojej książce „Skazani na wojnę? Czy Ameryka i Chiny zmierzają do starcia” (w angielskim oryginale: „Destined for War: Can America and China escape Thucydides’s Trap”) Allison przestrzega Stany Zjednoczone oraz ChRL przed tzw. „pułapką Tukidydesa”. Istotę tego mechanizmu sformułował w Starożytności grecki historyk...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

doktor nauk prawnych, adwokat, specjalizuje się w historii amerykańskiej myśli prawno-politycznej, autor książki „Projekt Ameryka”

Komentarze

Jedna odpowiedź do “W obronie historii stosowanej”

  1. krzysztof pisze:

    Skoro w “pułapce Tukidydesa” nie ma żadnego determinizmu, ani fatalizmu, to stosując brzytwę Ockhama w wersji sprecyzowanej przez Clauberga (https://pl.wikipedia.org/wiki/Johannes_Clauberg) zamiast “pułapka Tukidydesa” należało by mówić “walka o władzę”.

    Czym jest/bywa walka o władzę, to każdy, kto ma drugą połówkę, dzieci lub rodziców albo chociaż znajomych, wie.
    Walka o władzę nie jest ani przesądzona, ani nie musi zakończyć się destrukcją, ani jej wynik nie jest przesądzony. Podmiot władający i podmiot zawładnięty mogą w negocjacjach ustalić nowe relacje. Podmiot władający może odpuścić (po mniejszych, czy większych utarczkach), podobnie podmiot zawładnięty. Władza nie jest dobrem absolutnym, więc każda ze stron może dojść do wniosku, że dalej to już nie warto. Walka o władzę, owszem, może się skończyć jak w filmie “Wojna państwa Rose”, ale może też jak w “Sprawie Kramerów”.
    Nie jest również przesądzone, który z podmiotów rozpocznie ewentualny konflikt. Gdy konflikt rozgorzał już na dobre, ustalenie “kto zaczął” jest dosyć często niemożliwe. Vide wojna o Kaszmir, czy konflikt izraelsko-palestyński.

    “Pułapka Tukidydesa” jest bardzo niefortunnym sformułowaniem. Raz, że odwołuje się do starożytnej Grecji, co niejako stawia to zjawisko w jednym rzędzie z antycznymi tragediami, jak “Edyp”, czy “Antygona”, że przywołam najbardziej znane, w których od nieuchronności aż się roi.
    Nie lepiej jest z samą “pułapką”. Zjawisko pułapki jest od nas samych niezależne i ma w sobie coś nieuchronnego. Pułapka, to coś czego możemy doświadczyć, jeśli nie wiemy o istnieniu tego czegoś. A ponieważ w ogólności, pułapkę zastawia ktoś na kogoś, to zastawiający pułapkę, mniej lub bardziej aktywnie, dąży do skierowania ofiary w stronę pułapki. Więc jeśli znaleźliśmy się na drodze prowadzącej do pułapki (a nie wiemy o jej istnieniu!), nasz los jest raczej przesądzony. Więc pierwiastka nieuchronności, w pułapce jako takiej, mamy obfitość. Krótko: “pułapka Tukidydesa” to sformułowanie wprowadzające w błąd.

    W tym sensie “pułapka Tukidydesa” nie istnieje, bo nie jest niczym więcej niż sporem/konfliktem/walką o to, kto ma decydować za wszystkich. Aby udowodnić istnienie “pułapki Tukidydesa” należałoby wskazać jedną cechę, która różni ją zwykłej, prostej walki o władzę. Osobiście nie dostrzegam, aby w żadnym z przykładów, ktore miałyby opisywać zjawisko “pułapki Tukidydesa”, było coś więcej niż walka o władzę, względnie sama zapowiedź takiego sporu. Więc zamiast “pułapki Tykidydesa”, trącającej nieco okultyzmem, powinno nam wystarczyć pojecie “walka o władzę”, ewentualnie konfrontacja o dominację, jeśli musi być mądrze.
    No, tak. Ale to się już tak dobrze nie będzie sprzedawało, jak “pułapka Tukidydesa”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz