Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Theresa May między Waszyngtonem a Brukselą

Sposób wyjścia Wielkiej Brytanii z UE będzie miał duże znaczenie geopolityczne. Zależnie od niego Londyn albo wzmocni relacje z Waszyngtonem (w przypadku „twardego Brexitu”), albo pozostanie w orbicie strategicznej Berlina i Paryża

Po ostatnich dymisjach w Wielkiej Brytanii o Brexicie znów głośno. Brytyjczycy coraz bardziej ustępują stronie unijnej w rokowaniach, przekraczając własne „czerwone linie” negocjacyjne. Strategia Unii Europejskiej w rokowaniach z Wielką Brytania jest klarowna: należy wykorzystać przewagę negocjacyjną i maksymalizować korzyści względem słabszego partnera. Celem Unii jest zachowanie spójności rynku wewnętrznego, w tym w zakresie czterech swobód traktatowych (przepływu towarów, osób, usług i kapitału) oraz utrzymanie całej Irlandii w unii celnej. Wreszcie, być może, najważniejsze – pokazanie Brytyjczykom i wszystkim innym nacjom, że wyjście z UE jest znacznie gorszym rozwiązaniem niż pozostanie w niej.

Kolejne koncesje ze strony brytyjskiej zostały przedyskutowane w ramach rządu na początku lipca 2018 roku w letniej siedzibie premiera – w pałacu Chequers. Strategia „soft Brexit” nie spodobała się dwóm kluczowym politykom, opowiadającym się za „twardym” Brexitem. Wkrótce minister odpowiedzialny za negocjacje z Unią David Davis oraz minister spraw zagranicznych Boris Johnson podali się do dymisji. Uznali, że strategia premier Theresy May „oznacza Brexit tylko z nazwy”, a faktycznie Wielka Brytania ostatecznie utraci własną suwerenność i stanie się quasi-kolonią UE. Ich zdaniem, „miękki” Brexit jest sprzeczny z wolą narodu, wyrażoną w referendum. Zachwiało to rządem i posadą samej May. Niemniej premier kontynuuje „miękką” strategię Brexitu i wbrew rosnącemu oporowi w łonie partii konserwatywnej opublikowała „białą księgę”, gdzie proponuje własne stanowisko negocjacyjne w rozmowach z Brukselą.

Bruksela zapewne odrzuci większość propozycji May. Wykorzysta prawdopodobnie osłabienie rządu i będzie jeszcze bardziej naciskać na rozwiązania korzystne dla siebie

Zmierza ono do umowy stowarzyszeniowej Wielkiej Brytanii z UE, w ramach której cały kraj (a więc nie tylko Irlandia Północna) będzie uczestniczył w unii celnej z UE. Strona brytyjska zamierza partycypować także w rynku wewnętrznym, ale głównie w zakresie obrotu handlowego. Chciałaby wynegocjować specjalny dostęp do unijnego rynku dla swoich usług finansowych, stanowiących zasadniczą część brytyjskiej gospodarki. May chce wynegocjować partnerskie rozwiązanie, oparte na zasadzie „wzajemnego rozpoznania” regulacji finansowych przez obie strony, co oznaczałoby możliwość tworzenia w Londynie bardziej liberalnych niż na kontynencie regulacji – przy otwartym dostępie usług londyńskiego City do rynku wewnętrznego. Brytyjczycy są skłonni zaproponować większe otwarcie swojego kraju dla obywateli UE, zapewniając w krótkim okresie czasu ruch bezwizowy. Zgadzają się na przyjęcie całego dorobku prawnego Unii w zakresie wymiany towarowej, a także są skłonni uznać przyszłe prawo unijne, orzecznictwo i rozstrzygnięcia Trybunału Sprawiedliwości UE w omawianym zakresie. Niemniej obie sprawy, czyli przyjmowanie przyszłego prawa UE przez stronę brytyjską oraz jurysdykcja Trybunału, miałyby zostać doprecyzowane w nadchodzących negocjacjach. Dodatkowo Brytyjczycy chcieliby brać udział w niektórych agencjach unijnych (ds. bezpieczeństwa lotniczego, chemikaliów i leków), uczestniczyć w unijnej polityce obronnej, a także m.in. wynegocjować możliwość odsyłania nielegalnych imigrantów lub uchodźców do tych państw Unii, w których po raz pierwszy przekroczyli oni granicę UE.

Bruksela zapewne odrzuci większość propozycji May. Wykorzysta prawdopodobnie osłabienie rządu i będzie jeszcze bardziej naciskać na rozwiązania korzystne dla siebie. Zapewne nie zgodzi się na podział rynku wewnętrznego między towary i usługi. Będzie domagać się konsekwentnego przestrzegania przez Wielką Brytanię czterech swobód, w tym w zakresie usług finansowych i przepływu osób. Będzie zapewne także bezkompromisowa, jeśli chodzi o przyjęcie całego dorobku prawa UE (także w przyszłości) i jurysdykcję TS UE. Oczekiwanie UE jest takie, aby w unii celnej była tylko Irlandia Północna, a nie cała Wielka Brytania. Ponadto, Bruksela będzie najprawdopodobniej domagać się finansowej partycypacji ze strony Londynu w budżecie Unii (w zamian za dostęp do wspólnego rynku). Te wszystkie rozwiązania zbliżają model wyjścia z UE do członkostwa w Europejskim Obszarze Gospodarczym lub tzw. rozwiązania norweskiego. I tak zapewne w przybliżeniu będzie wyglądała realizacja tzw. strategii „miękkiego” Brexitu. Prezydent Donald Trump już zapowiedział, że taki sposób wyjścia Wielkiej Brytanii utrudni jej podpisanie umowy gospodarczej z USA.

Jak się wydaje, May w najbliższych miesiącach utrzyma swój urząd, ale zwolennicy „twardego” Brexitu i przeciwnicy rządów konserwatywnych mogą starać się obalić rząd na początku 2019 roku

Nie wiadomo jednak, czy do „miękkiego” rozstania dojdzie. Jak się wydaje, May w najbliższych miesiącach utrzyma swój urząd, ale zwolennicy „twardego” Brexitu i przeciwnicy rządów konserwatywnych mogą starać się obalić rząd na początku 2019 roku, kiedy ostatecznie wynegocjowana umowa z UE wróci do Izby Gmin. I to wówczas zapewne rozstrzygnie się nie tylko przyszłość May jako premier, ale również to, czy będziemy mieli Brexit w wersji „soft”, czy „hard” (rozejście się stron bez porozumienia).

Co więcej, ma to coraz większe znaczenie geopolityczne dla przyszłości Europy. Po pierwsze, od tego zależą przyszłe relacje strategiczne Londynu z Waszyngtonem. Pytanie, czy będą one zyskiwały na znaczeniu (co gwarantuje „hard Brexit”), czy też Wielka Brytania pozostanie w orbicie strategicznej Berlina i Paryża. Po drugie, ważą się losy statusu Brytyjczyków po Brexicie. Czy zostanie on zmarginalizowany do poziomu Norwegii, odnoszącej wprawdzie korzyści z wymiany gospodarczej z UE, ale niemającej żadnych aspiracji, aby stać się mocarstwem regionalnym.  Dla Londynu stawką są nie tylko korzyści ekonomiczne, ale własna podmiotowość na arenie międzynarodowej i aspiracje do odrywania bardziej autonomicznej roli w przyszłości. Po trzecie, pytanie dotyczy tego, czy Brexit wzmocni UE i przywództwo francusko-niemieckie w Europie, czy raczej je naruszy. „Soft Brexit” na warunkach Brukseli będzie torował drogę do wygrania tego kryzysu przez stronę europejską.

Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz