Smutne taśmy Kaczyńskiego

"Taśmy Kaczyńskiego" nie szokują, ale zasmucają – wskazują, że podstawowe problemy państwa nie zniknęły ani nie zmieniły się od czasów afery Rywina

Czy „taśmy Kaczyńskiego”, których zapis opublikowała dziś „Gazeta Wyborcza” są szokujące? Należy raczej stwierdzić, że zasmucają. Pokazują bowiem, że choć od czasów afery Rywina tyle razy mówiono o zmianie, na końcu okazało się, że jesteśmy w tym samym miejscu. W zasadzie nagranie potwierdza słowa – pochodzące z innej taśmy, z nieco innej strony sceny politycznej – o tym, że państwo w Polsce istnieje tylko teoretycznie. W tym przypadku zasadne staje się pytanie, gdzie praktycznie istniejące państwo zanika. Być może dzieje się tak na styku rządu i samorządu z biznesem (Srebrna) i polityką (PiS)?

Pogrupujmy ważne wątki. Pierwszym z nich jest kwestia zacierania się granic między państwem, partią i biznesem, drugim – kwestia traktowania przez prezesa PiS spółki i jej inwestycji jako „swoich”, trzecim – sprawa samej inwestycji i uzależnienia jej powstania od wyniku wyborów, a czwartym – podejrzenie, że kredyty na setki milionów złotych w państwowych bankach mogą nie być przyznawane tylko i wyłącznie według klucza rynkowego.

Partie polityczne nie mogą prowadzić działalności gospodarczej, jednak formalnie spółka Srebrna to podmiot prawa handlowego, którego ten zakaz nie dotyczy. Posiada swój – formalnie niezależny i kierujący się wyłącznie interesem spółki – zarząd. Powiązania personalne zarządu oraz nagranie świadczą jednak o tym, że rozgrywającym jest tam ta sama osoba, która jest prezesem najważniejszej w Polsce partii, i która decyduje nie tylko o tym, kto jest kandydatem tej partii na prezydenta Warszawy, ale też o tym, kto zostaje premierem i ministrem. Kontekst przywołania w nagraniu postaci prezesa państwowego banku także nie sugeruje, że w oczach rozmówców uzyskanie finansowania może stanowić problem.  Ktoś powie, że te nagrania nie pokazały niczego nowego. Może i tak – ale taśmy pokazały nam, w którym miejscu jesteśmy, jeżeli chodzi o państwo i jego traktowanie przez kolejną elitę polityczną.

Skoro prezes przyznaje, że te prace wykonywane były dla „nas”, to czemu nie ma tego w dokumentacji?

Drugi problem dotyczy sposobu zarządzania spółką. Czy nagranie wskazuje, że prezes Kaczyński zarządza spółką Srebrna, czy jedynie, że doradza zarządowi, sugerując, co i jak zapłacić? Wielokrotnie o Srebrnej prezes PiS mówi w pierwszej osobie liczby mnogiej. Gdyby jednak „tylko” doradzał, to czemu to właśnie on prowadzi rozmowy z austriackim przedsiębiorcą? Czy to naturalne, że prezes wiodącej partii politycznej zajmuje się np. kwestią zapłaty 3000 złotych zaległego rachunku za przygotowanie dokumentacji?  Ujawniona rozmowa przewodniczącego KNF z Leszkiem Czarneckim odbyła się na podobnej zasadzie, bo Czarnecki nie jest osobą uprawnioną do reprezentacji banku. Podobnie w przypadku Srebrnej – to nie prezes Kaczyński reprezentuje spółkę, podpisuje dokumenty – nie jest to jego rola.  Kluczowy jest porządek w papierach. Tylko czy najważniejsze jest to, czy jest „czysto” i czy zgadzają się podpisy, czy to, kto w rzeczywistości zarządza spółką?

Nagranie zostało wyrwane z kontekstu, a tym kontekstem jest praca Austriaka na rzecz spółki w ramach przygotowania założeń dla inwestycji. Z tej wykonanej pracy wynika zgłaszane przez niego roszczenie (niekwestionowane zresztą w nagraniu). Można narrację o „porządku w papierach” odwrócić – skoro prezes przyznaje, że te prace wykonywane były dla „nas”, to czemu nie ma tego w dokumentacji? Przecież zakres prac, cenę i zasady świadczenia usług powinny zostać w jakiś sposób określone.

O powstaniu samej inwestycji wiadomo niewiele. Prezes Kaczyński mówił o tym, że konieczne jest uzyskanie decyzji o warunkach zabudowy (WZ) i przychylność polityczna. Uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę niemożliwe jest bez dysponowania WZ albo uchwalenia Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (dalej MPZP). To WZ albo MPZP (w zależności od tego, czy dla danego obszaru uchwalono plan czy też nie uchwalono) decyduje o tym, co będzie można wybudować – czy wieżowiec na 130 metrów, czy 10-piętrowy apartamentowiec. Na tej podstawie można dopiero planować budowę, biznesplan itd. O ile MPZP bardzo szczegółowo określa co można, a czego nie, o tyle WZ to dokument, w którym bierze się pod uwagę m.in. okoliczną zabudowę, co z kolei tworzy pewien margines uznaniowości. Przypuszczam, że to może być oś sporu – nowy prezydent mógł dawać szanse na korzystniejszą WZ. W tym miejscu warto zauważyć, że ten temat nie jest tak prosty, bo zarówno korzystna jak i niekorzystna dla właściciela działki decyzja o WZ może być przedmiotem odwołania w ramach postępowania administracyjnego, jak i postępowania sądowego przed sądami administracyjnymi. To paroletnia batalia. Następny etap to uzyskanie decyzji o pozwoleniu na budowę. W Warszawie wydaje ją prezydent, organem odwoławczym jest wojewoda mazowiecki. Potem sprawa może trafić do sądów administracyjnych.  Nawiasem mówiąc, organy państwa powinny zawsze działać na podstawie i w granicach prawa, nieważne czy po drugiej stronie będzie wróg czy przyjaciel, ale tej lekcji – z każdej strony – też nasz establishment polityczny nie odrobił.

Co do dyskusji o udzieleniu kredytu na setki milionów złotych na realizację przedsięwzięcia spółki Srebrna: w warunkach rynkowych niemożliwe jest określenie na tym etapie, czy taki kredyt się otrzyma, gdyż bank nie będzie w stanie ocenić swojego ryzyka. Z prostego powodu – nie wiemy, co może tam powstać

Co do dyskusji o udzieleniu kredytu na setki milionów złotych na realizację przedsięwzięcia spółki Srebrna: w warunkach rynkowych niemożliwe jest określenie na tym etapie, czy taki kredyt się otrzyma, gdyż bank nie będzie w stanie ocenić swojego ryzyka. Z prostego powodu – nie wiemy, co może tam powstać. Czy budynek będzie miał 190, 100, czy 30 metrów wysokości? Ile powierzchni biurowej? Jakie przeciętne ceny najmu powierzchni biurowej? Jaki poziom obłożenia? Jaka cena realizacji? Nie wyobrażam sobie przyznania kredytu bez posiadania decyzji o pozwoleniu na budowę i tak podstawowych informacji. W tej sprawie spółce Srebrnej żadnego kredytu nie udzielono, ale wygląda na to, że przyczyną takiego stanu rzeczy były problemy natury prawnej z realizacją inwestycji i pod tym kątem decyzję o wycofaniu należy uznać za rozsądną… biznesowo.

Gdyby na tej taśmie nagrano przedsiębiorcę, nagranego zresztą przez drugiego przedsiębiorcę, to prawdopodobnie nie wywołałoby to takich kontrowersji. Problem w tym, że nagrano najpotężniejszą osobę w kraju, w dużej mierze współodpowiedzialną za to, w jakim stanie znajduje się państwo. Dla państwa byłoby dobrze, gdyby najważniejsze osoby w kraju nie były zajęte swoimi projektami biznesowymi.

Stały współpracownik Nowej Konfederacji. Prawnik z doświadczeniem managerskim w branży nieruchomości, ekspert w zakresie prawa oraz polityki międzynarodowej, ze szczególnym uwzględnieniem polskiej polityki zagranicznej i Bliskiego Wschodu. Współautor książki "Młoda myśl wschodnia", wydanej przez Kolegium Europy Wschodniej. Pisał w portalach PolitykaGlobalna.pl, portalu BiznesAlert i Defence24 (autor raport specjalnego pt. "Rozgrywka wokół programu atomowego Islamskiej Republiki Iranu").  Miłośnik piłki nożnej i polskiego owczarka podhalańskiego. Na Twitterze@PatrykGorgol

Komentarze

3 odpowiedzi na “Smutne taśmy Kaczyńskiego”

  1. smok pisze:

    Wiedza z Wikipedii: Kaczor jest w radzie nadzorczej Instytutu, który jest właścicielem Srebrnej. Zacytuję: Po zlikwidowaniu Fundacji Prasowej „Solidarność” w 2012, część jej majątku, w tym spółka Srebrna została przekazana do Instytutu imienia Lecha Kaczyńskiego (członkami zarządu Instytutu są Barbara Czabańska oraz Adam Lipiński, natomiast członkami rady nadzorczej Jarosław Kaczyński oraz Krzysztof Czabański). Nowa Konfederacja pojęła czy obrazki rysować?

  2. Paweł pisze:

    No smućmy się że tracimy czas na czytanie Nowej Konfederacji a miało być tak pięknie i wyszło jak zawsze

  3. Tomasz pisze:

    Smutne, że ten tekst jest ukazuje się w dziale „ekspertyzy, komentarz eksperta” – co tu jest eksperckiego? Zwykła „publicystyczna” paplanina. Smutne, żeśmy się na ten tekst zrzucili.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz