Wenezuelski labirynt

Na Zachodzie mamy do czynienia albo z apologią rządów Maduro i demaskowaniem „neoliberalnych elit finansowanych z zagranicy”, albo z potępieniem „socjalistycznej dyktatury chavistów”. Sytuacja jest bardziej złożona
Wenezuela stanęła właśnie przed groźbą rozpadu struktur państwowych. Latynoamerykański kraj pcha w przepaść nie tylko fatalna sytuacja gospodarcza – przypominająca pod pewnymi względami ciężki los Serbii w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, dotkniętej gigantyczną hiperinflacją, międzynarodowymi sankcjami ekonomicznymi i brakiem surowców energetycznych tuż po rozpadzie Jugosławii – ale również rozdzierający konflikt pomiędzy zwolennikami panującego od ponad 20 lat systemu boliwariańskiego i dość różnorodnej ideowo opozycji. 23 stycznia przybrał on formę dwuwładzy. Juan Guaidó, przewodniczący Zgromadzenia Narodowego (hiszp. Asamblea Nacional) pełniącego de iure rolę parlamentu, ale faktycznie nieuznawanego przez boliwariańskiego prezydenta Nicolása Maduro, ogłosił się jednostronnie tymczasową głową państwa. Guaidó udało się uzyskać poparcie znaczących czynników międzynarodowych, w tym USA, Wielkiej Brytanii oraz wielu państw regionu, który w 2019 roku nie ma...

Chcesz przeczytać więcej?

Zaloguj się lub załóż konto
Zaloguj się Załóż konto

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz