Słowacja. Trzęsienie ziemi, tsunami… i co dalej?

Brutalne morderstwo na dziennikarzu zajmującym się związkami polityki z mafią spowodowało wzrost zainteresowania jego ustaleniami. Apatyczne dotychczas społeczeństwo słowackie nagle przebudziło się z letargu – przed śmiercią Kuciaka jego ustalenia nie budziły większych emocji.

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Egzekucja wykonana na 27-letnim dziennikarzu śledczym, Jánie Kuciaku i jego narzeczonej Martinie Kušnírovej wywołały falę protestów społecznych na niespotykaną na Słowacji skalę. Już dziś można ocenić, że wydarzenia ostatnich dwóch tygodni doprowadziły do poważnych zmian na słowackiej scenie politycznej. Otwarta pozostaje odpowiedź na pytanie – na ile głębokie, faktyczne i trwałe będą te zmiany.

Wyjątkowo brutalne morderstwo na dziennikarzu zajmującym się związkami polityki z mafią spowodowało lawinowy wzrost zainteresowania jego ustaleniami. Apatyczne dotychczas społeczeństwo słowackie nagle przebudziło się z letargu – przed śmiercią Kuciaka jego ustalenia nie budziły większych emocji. Premier Robert Fico, niezatapialny polityk, który od wielu lat zdominował słowacką scenę polityczną, stanął w obliczu najpoważniejszego kryzysu w swojej długiej karierze. Ofiara w postaci odwołania potężnego wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych, Roberta Kaliňáka okazała się być spóźniona i zbyt mała – ostatecznie koalicja przestała istnieć po odejściu słowacko-węgierskiej partii Most-Híd.

Nie musi to oznaczać jednak szybkich przedterminowych wyborów. Mimo, że zarówno prezydent Andrej Kiska, jak i cała opozycja (łącznie z Most-Híd) oczekują tego rozwiązania, bez wsparcia drugiego z dotychczasowych koalicjantów rządzącego Smeru, narodowej partii SNS, nie będzie to możliwe. Jej szef, Andrej Danko wprawdzie deklaruje gotowość do rozmów o przyspieszonych wyborach, jednak nie jest pewne, czy Robert Fico nie przekona go do innego rozwiązania. Słowacki premier może bowiem starać się jak najbardziej opóźnić wybory, aby uspokoić nastroje, przegrupować siły i odbudować poparcie wobec słabości opozycji.

Brak wizji i charyzmy, słabość dążenia do przejęcia władzy w połączeniu z biznesowymi powiązaniami większości liderów opozycyjnych, powoduje, że dla wyborców nie są oni wiele bardziej wiarygodni od skompromitowanego premiera

Ten ostatni czynnik stanowi bodaj największy problem słowackiej polityki i jedno z podstawowych źródeł siły Ficy. Centroprawica na Słowacji jest podzielona, skłócona i cierpi na brak charyzmatycznego lidera. Wieloletnie poszukiwania spełzły na niczym – była premier Iveta Radicová okazała się być politykiem słabym, zaś popełnione przez nią błędy polityczne doprowadziły do upadku rządu po zaledwie dwóch latach, zaś o kandydacie na prezydenta, który zaledwie 4 lata temu uzyskał ponad 20% poparcia, Radoslavie Procházce, nikt już nie pamięta. Z kolei przywódcy opozycyjnych partii parlamentarnych nie są w stanie zgromadzić poparcia większego jak 12%.

Twarzą opozycji wobec Smeru i premiera Ficy wielokrotnie miał okazję zostać prezydent Andrej Kiska, jednak jest to polityk, którego cele i plany trudno zdefiniować. Pozbawiony zaplecza politycznego, nigdy nie podjął poważnej próby, aby je zbudować. Niejednokrotnie wysyłał sygnały, że nie lubi polityki i nie zamierza ubiegać się o drugą kadencję. Mimo dobrego wizerunku zagranicą oraz oczekiwań ze strony wyborców, że będzie wyrazistym oponentem wobec Ficy, jawi się jako polityk słaby, niezdecydowany i pozbawiony zdolności przywódczych, podobnie jak niezbędnego w tym fachu „ciągu na bramkę”. Również w przypadku obecnego kryzysu, dającego mu potężne narzędzia i możliwości, przespał pierwsze dni i dopiero po pewnym czasie zaczął ostrzej reagować na protesty i wspierać żądanie odwołania premiera.

W tej sytuacji przyszłość rysuje się wyjątkowo mgliście. Z jednej strony stoi bowiem premier Fico, któremu powszechna wiedza o skomplikowanych i niejasnych związkach biznesowo-politycznych partii Smer przez lata nie szkodziła. Jednak nagłe, szokowe uświadomienie społeczeństwu, że nie chodzi wyłącznie o biznes i korupcję, ale bliskie relacje z potężną mafią, silnie zachwiało jego pozycją i obecnie trudno przewidzieć, czy to jedynie przejściowa turbulencja, czy też zmierzch „teflonowego” polityka.

Z drugiej strony natomiast stoi opozycja nieprzygotowana do przejęcia władzy, nawet w sytuacji, gdy ta praktycznie leży na ziemi. Brak wizji i charyzmy, słabość dążenia do przejęcia władzy w połączeniu z biznesowymi powiązaniami większości liderów opozycyjnych, powoduje, że dla wyborców nie są oni wiele bardziej wiarygodni od skompromitowanego premiera. Powiada się, że życie nie znosi próżni, co mogłoby sugerować, że potrzeba chwili wykreuje lidera. Obawiam się jednak, że może to być scenariusz zbyt optymistyczny i z pustego nawet Salomon nie naleje, a Słowację mogą czekać kolejne lata politycznego marazmu.

politolog, historyk, współpracownik CA KJ. Zastępca dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego (2004-2014 i od 2016). Adiunkt w Zakładzie Europy Środkowo-Wschodniej Instytutu Studiów Politycznych PAN, wykładowca Collegium Civitas. Od 2011 r. członek Rady Wykonawczej Platformy Europejskiej Pamięci i Sumienia. W latach 2014-2016 wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej. Naukowo zajmuje się współczesnymi przemianami w Europie Środkowej po 1989 r., środkowoeuropejską współpracą regionalną, podziałem Czechosłowacji i relacjami czesko-słowackimi oraz polityką historyczną. Autor monografii „Aksamitny rozwód. Rola elit politycznych w procesie podziału Czechosłowacji” (2007), współautor książki „1989 – Jesień Narodów” (2009, wyd. rumuńskie 2013, wyd. węgierskie 2014). Publikował w licznych naukowych periodykach w Polsce i Europie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz