Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Rekonstrukcja: pokaz siły i niepewności

Morawiecki zaczyna jak wytrawny polityk – jednocześnie zabezpiecza dobre samopoczucie Kaczyńskiego i możliwość własnej realizacji celów.
Skomplikowany proces rekonstrukcji rządu zdaje się nie mieć końca. Ten tryb zmian wynika z doprowadzenia do sytuacji, w której wszystkie możliwe rozwiązania budziły wątpliwości w dużych gronach polityków. Stąd ślimacze tempo i chaos. Rola, którą przewidział Jarosław Kaczyński dla Beaty Szydło dla niej sama w sobie była już dużym wyzwaniem. Prezes PiS jednak tak podniósł stawkę, że wręcz uniemożliwił Szydło jej spełnienie. Od początku starał się ją osłabić w oczach pozostałych graczy, by zminimalizować niebezpieczeństwo jej usamodzielnienia. Premier była więc postrzegana jako osoba mało decyzyjna i nieposiadająca inicjatywy (choć wątpliwe, by Kaczyński chciał na tym stanowisku widzieć kogoś decyzyjnego). Całe miesiące podkopywania autorytetu Szydło nie przyniosły jednak spodziewanych skutków – okazał się on na koniec dużo większy niż wydawało się...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

doktor habilitowany nauk społecznych, socjolog, pracownik Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalista w dziedzinie socjologii polityki, autor książki Złudzenie wyboru

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz