Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Ratownictwo w rękach państwa

Proces upaństwawiania ratownictwa medycznego już się rozpoczął. Oby tylko usługi pozostały na poziomie znanym z najlepszych publicznych i prywatnych klinik.

Upaństwowienie ratownictwa medycznego staje się w Polsce faktem. Prezydent podpisał nowelizację Ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, która oficjalnie kończy okres komercyjnego rozdrobnienia i nikłej kontroli nad tym podstawowym świadczeniem zdrowotnym. A ratownictwo, podobnie jak policja czy straż pożarna, znów stanie się obowiązkiem państwowym, nie tylko usługą.

Tzw. „mała ustawa” wpisuje się w politykę, mającą na celu upublicznienie systemu ochrony zdrowia w Polsce. Niewątpliwie takim krokiem była wprowadzona sieć szpitali, która uprzywilejowała duże państwowe szpitale, oceniana jednak bardzo sceptycznie. Teraz przyszedł czas na ratownictwo. Tę zmianę można jednak postrzegać znacznie bardziej pozytywnie. Przynajmniej tak ją widzi środowisko ratowników, którzy od dawna zwracali uwagę na pogłębiający się kryzys tej części systemu.

Najważniejsze zmiany to już wspomniane na początku odzyskanie kontroli przez państwo nad węzłowym świadczeniem medycznym, jakim jest ratownictwo medyczne. Od teraz umowę z NFZ na wykonywanie zadań zespołów ratownictwa medycznego, czyli obsady karetek, będą podpisywane tylko z publicznymi podmiotami lub spółkami z większościowym udziałem skarbu państwa lub samorządu terytorialnego.

Karetka stała się źródłem wysokich dochodów prywatnych firm, zatrudniających ratowników na śmieciówkach

Takie rozwiązanie kończy więc z czysto prywatnym ratownictwem. I choć usługi prywatne, także medyczne, wcale nie muszą odbiegać jakościowo od publicznych (a nawet zwykle jest wręcz przeciwnie), to podlegają normalnym prawom rynku – gdy przedsiębiorca traci płynność, może taki biznes zamknąć. I takie sytuacje zdarzały się w Polsce, powodując, jak dowodzi Ministerstwo Zdrowia, z dnia na dzień zakończenie udzielania świadczeń ratownictwa medycznego. Oczywiście odpowiedzialnych firm nie brakuje. Należy mieć też w pamięci, że niepubliczne ratownictwo oddaliło kryzys w latach 90., stając się receptą na podupadające Państwowe Ratownictwo Medyczne. Sytuacja jednak się zmieniła, karetka stała się źródłem wysokich dochodów prywatnych firm, zatrudniających ratowników na śmieciówkach. Ci ostatni stali się też ofiarami niewydolnego systemu, a pozbawieni należnego im miejsca – tracili zaufanie i szacunek społeczny.

Oczywiście pojawia się pytanie, w jakim stopniu nowelizacja odwróci te niebezpieczne trendy. Wiele krzywdy już się stało, a młodzi ratownicy nieufnie patrzą na propozycje państwowych płac, zapowiadając strajk. Innym problemem jest też koszt usług, związany z monopolem. Bo czy upublicznienie nie spowoduje, że ratownictwo stanie się droższe, mniej elastycznie reagujące na zmiany także w technologii medycznej, czy nie padnie ofiarą politycznych rozgrywek?

Oczywiście jest takie niebezpieczeństwo. Ale dotyczy ono na równi straży pożarnej, policji i innych służb, które są zgodnie uznawane przez społeczeństwo za państwowe. Ratownictwo historycznie przeszło inną drogę w Polsce. Jednak wydaje się, że istnieje społeczny konsensus co do tego, że najważniejsze dziedziny naszego życia związane z bezpieczeństwem nie powinny być podatne na wahania rynkowe, partykularne interesy itp.

Na zmiany nie będzie trzeba długo czekać. Proces upaństwawiania ratownictwa już się rozpoczął i będzie trwał do wygaśnięcia już zawartych umów, ale nie dłużej niż do 31 marca 2019 r. Po tym czasie dzwoniąc na pogotowie, dodzwonimy się do jedynej w województwie dyspozytorni (dziś jest ich kilka, wcześniej było nawet kilkadziesiąt w województwie), wzywając państwową karetkę, obsadzoną przez funkcjonariuszy publicznych na etacie. Oby tylko usługi pozostały na poziomie znanym z najlepszych publicznych i prywatnych klinik.

 

 

Ekspert NK ds. zdrowia, adiunkt w Collegium Medicum UWM w Olsztynie, doktor socjologii, członek Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, wykładowca socjologii zdrowia i medycyny dla studentów kierunków medycznych. W swojej pracy naukowej podejmuje problemy socjologii klinicznej w tym jakości życia i funkcjonowania chorych na choroby neurodegeneracyjne, zachowań zdrowotnych i komunikacji. Autor publikacji m.in. na temat etiologii SLA, społecznego kontekstu wykorzystania embrionalnych komórek macierzystych, opieki farmaceutycznej.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Ratownictwo w rękach państwa”

  1. P.Lub. pisze:

    “Interwencjoniści często twierdzą, że konkretny towar jest zbyt ważny, by zostawić jego produkcję wolnemu rynkowi. Standardowa wolnorynkowa riposta odwraca ten argument w drugą stronę: im bardziej istotny jest dany artykuł, tym ważniejsze jest, aby nie produkował go rząd, tylko rynek.”
    Llewellyn H. Rockwell, Jr

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz