Newsletter

Imigracyjna schizofrenia

Ostatnie posunięcia w polityce migracyjnej Unii Europejskiej i Polski wskazują na silne sprzeczności

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Ostatnie wydarzenia związane z europejską i polską polityką migracyjną wskazują na silne wewnętrzne sprzeczności. Ta schizofrenia wynika z próby realizowania jednocześnie różnych celów, przy czym omawiana polityka nie zawsze skupia się na rozwiązywaniu konkretnych problemów migracyjnych zgodnie z oczekiwaniem obywateli.

Na ostatnim szczycie UE w czerwcu przywódcy państw członkowskich wyraźnie zaostrzyli politykę migracyjną. Postanowili skupić się na obronie unijnych granic przed niechcianymi imigrantami i uchodźcami. W tym celu zapowiedziano zwiększenie o 10 tysięcy unijnych pracowników agencji Frontex, którzy mają wspierać państwa w ich obowiązku ochrony zewnętrznych granic UE. Ponadto, postanowiono utworzyć „centra” w Europie i „platformy” poza kontynentem, które mają być obozami przejściowymi dla imigrantów pragnących dotrzeć do UE. Mają być oni poddani tam procedurze sprawdzenia, czy spełniają warunki międzynarodowej ochrony, a jeśli nie, mają być odsyłani do krajów macierzystych i nie wpuszczani do UE. Urzędnicy Komisji nie kryją, że oba typy obozów powinny zniechęcić imigrantów (i uchodźców) do próby nielegalnego wtargnięcie do UE.

We Francji właśnie przetacza się ogromna debata związana z rosnącą falą antysemityzmu

Organizacje międzynarodowe (m.in. biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw Uchodźców i Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji) starają się pomóc Komisji znaleźć lokalizacje w Afryce Północnej dla wspomnianych „platform”. Państwa afrykańskie bronią się przed tym jak mogą, gdyż domyślają się, że będą to stałe obozy przetrzymywania niechcianych imigrantów, tak jak to się stało z podobnymi obozami na wyspach greckich. Jednocześnie ministrowie spraw wewnętrznych Niemiec, Austrii i Włoch zawarli niedawno porozumienie, mające na celu zmniejszenie napływu imigrantów przez Morze Śródziemne i promowanie dalszego zaostrzenia polityki UE wobec poza-europejskich imigrantów.

Dlatego dziwi, że w tym samym czasie Komisja wytoczyła dwa postępowania przeciwko Węgrom za ich politykę zniechęcania imigrantów do napływu. W pierwszym zarzuca Budapesztowi nakładanie kar na osoby i organizacje wspierających imigrantów lub uchodźców. W drugim Komisja złożyła skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE za niewłaściwe traktowanie imigrantów na Węgrzech, w tym zbyt długie przetrzymywanie ich w strefach tranzytowych i przedłużanie procedur azylowych.

Trudno nie uznać, że działania Komisji są wewnętrznie sprzeczne, a postępowanie wobec Budapesztu może być motywowane politycznie. Wydaje się być próbą poskromienia niesubordynacji Viktora Orbána, który wielokrotnie w ostatnich latach krytykował i samą Komisję i wiodących dla polityki unijnej decydentów narodowych, na czele z kanclerz Angelą Merkel. Ponieważ Komisja nie może liczyć na to, że Orbána przywołają do porządku państwa członkowskie (w których wielu polityków popiera jego bezkompromisowość), dlatego angażuje autorytet unijnego Trybunału.

Drugim przykładem schizofrenii jest polityka obecnego polskiego rządu. Z jednej strony dobrze jest znana polska bezkompromisowość wobec unijnego mechanizmu relokacji i determinacja w zakresie postulatu obrony zewnętrznych granic UE przed nielegalną imigracją. Podstawowym argumentem na rzecz tej polityki jest ochrona przed zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego ze strony radykalnych wyznawców islamu, jak również obawa o długofalowe konsekwencje tworzenia wielokulturowego społeczeństwa. Z drugiej strony od wielu miesięcy prowadzona jest polityka „otwartych drzwi” wobec pozaeuropejskich imigrantów ekonomicznych, w tym z takich krajów muzułmańskich jak Pakistan i Bangladesz. Jest to podyktowane rosnącym problemem braku rąk do pracy, sygnalizowanym przez wiele firm, zwłaszcza z sektora budowlanego. Jednak tworzy to wyraźną sprzeczność w stosunku do postulatów w polityce europejskiej, jak również sprawia wrażenie, że opór rządu przeciw relokacji uchodźców, a nawet przeciwko korytarzom humanitarnym dla uchodźców z Syrii – jest podyktowany jedynie względami wyborczymi. Większość Polaków nie życzy sobie bowiem nadmiernej imigracji z państw obcych kulturowo i religijnie, zwłaszcza z państw muzułmańskich.

Polityka polskiego rządu jest więc zarówno niespójna, jak i ryzykowna, przede wszystkim z punktu widzenia poparcia wyborczego. Zawsze może pojawić się w Polsce ugrupowanie bardziej radykalne od PiS w sprawach imigracji, które wykaże niekonsekwencję polityki obecnego rządu

Polityka polskiego rządu jest więc zarówno niespójna, jak i ryzykowna, przede wszystkim z punktu widzenia poparcia wyborczego. Zawsze może pojawić się w Polsce ugrupowanie bardziej radykalne od PiS w sprawach imigracji, które wykaże niekonsekwencję polityki obecnego rządu. Ponadto jest to polityka mająca na celu rozwiązanie doraźnych problemów na rynku pracy. Jednocześnie lekceważy strategiczne jej konsekwencje w postaci tworzenia warunków dla kształtowania „równoległych” społeczności żyjących w Polsce. Bagatelizuje trudności z integracją imigrantów obserwowane w państwach Europy Zachodniej i związane z tym koszty dla bezpieczeństwa publicznego. Ostatnio holenderski minister spraw zagranicznych Stef Blok zwrócił uwagę, że nie zna ani jednego przykładu społeczeństw wielokulturowych na świecie, które żyłyby w pokoju. We Francji właśnie przetacza się ogromna debata związana z rosnącą falą antysemityzmu w tym kraju. Aż 40 proc. wszystkich aktów przemocy na tle rasistowskim to antysemickie ataki muzułmanów. Ich najbardziej spektakularnym przykładem było zabójstwo 85-letniej Żydówki (Mireille Knoll), która stała się jedną z bardziej znanych nad Sekwaną ofiar Holokaustu. Została zamordowana we własnym mieszkaniu przez islamskiego radykała. Trudno nie uznać, że był to atak wymierzony w symbol Holokaustu w Europie Zachodniej. W Niemczech doszło niedawno do rezygnacji z kadry narodowej piłkarza pochodzenia tureckiego (Mesuta Özila), który przy tej okazji oskarżył Niemców o rasizm. Jednocześnie doszło do wielkiej dyskusji o trudnościach integracji trzymilionowej mniejszości pochodzenia tureckiego.

Należy też pamiętać, że w wielu rozwiniętych państwach Zachodu problemem jest od wielu lat zarówno bezrobocie wśród imigrantów jak i ogromnej rzeszy miejscowej młodzieży. Próba ratowania konkurencyjności gospodarczej przez dopływ bardzo tanich imigrantów ekonomicznych jest więc polityką doraźną, a nie strukturalną.

Polska powinna skupić się na transformacji modelu gospodarczego w kierunku innowacyjnej gospodarki. Priorytetem powinna być polityka rozwoju systemu edukacji i szkolnictwa wyższego, jak również tworzenia nowych technologii dla gospodarki krajowej. Polska powinna zachęcać do pracy zarówno osoby młode, jak i starsze. Zamiast obniżać wiek emerytalny, należałoby raczej tworzyć zachęty do tego, aby osoby starsze mogły podejmować pracę bez utraty świadczeń emerytalnych. Wreszcie należy przypomnieć o jednym z postulatów wyborczych Jarosława Kaczyńskiego, który obiecywał Polakom podwyższenie wynagrodzeń. Pracodawcy powinni zachęcać młodych i zdolnych pracowników podwyżkami, zamiast liczyć na bardziej elastyczną politykę migracyjną ze strony rządu.