Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Frau Merkel małżeństwa z rozsądku

Angela Merkel niedawno zawarła polityczne małżeństwo z rozsądku, budując koalicję rządową z socjaldemokratami. Czy równie pragmatyczny mariaż jest gotowa zawrzeć z rządem Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie?
Angela Merkel stoi przed wyzwaniem, polegającym na potwierdzeniu jej przywództwa w Europie. Postanowiła więc pokazać determinację w rozwiązywaniu problemów. Po wizycie we Francji, wyraźnie służącej zabezpieczeniu tyłów, mogła na przykład od razu jechać za Atlantyk ratować zagrożone stosunki handlowe z USA, ale zdecydowała się najpierw na operację unormowania stosunków z krnąbrnym sąsiadem zza Odry. W przeciwieństwie do znacznej części niemieckiej (i europejskiej) opinii publicznej Angela Merkel zdaje sobie sprawę, że Polska jest potrzebna i Niemcom, i Unii. Konflikt w Europie nikomu (poza Kremlem i w pewnym stopniu Waszyngtonem) na dłuższą metę nie służy, wizyta miała więc na celu nie eskalację, a lanie oliwy na wzburzone morze. Wizyta Merkel miała na celu nie nie eskalację, a lanie oliwy na wzburzone morze...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Witold Sokała
Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, zastępca dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Polityk Publicznych Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, przewodniczący Rady oraz ekspert Fundacji Po.Int. W przeszłości pracował jako dziennikarz prasowy, radiowy i telewizyjny, menedżer w sektorze prywatnym oraz urzędnik państwowy, a także jako niezależny konsultant w zakresie m.in. marketingu i wywiadu konkurencyjnego. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Wydziału Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej; stopień doktora w dziedzinie nauk o polityce uzyskał na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego.

Komentarze

6 odpowiedzi na “Frau Merkel małżeństwa z rozsądku”

  1. frick pisze:

    Ten “deal” dotyczy jedynie bieżących zagadnień – spór o wymiar sprawiedliwości nie ma szczególnego znaczenia geopolitycznego jak np. Nordstream. Czyli oferta dotyczy tak naprawdę kwestii kosmetycznych, bo to KE ma problem jak wyjść z pata wokół art. 7 – po sprawie TK temat był martwy a ożywił go Timmermans przy okazji ustaw sądowych i teraz sam ma problem – dla PiS-u nie jest to żaden problem, wręcz przeciwnie. USA, w mojej ocenie, uderzają w Niemcy cłami i sankcjami dla firm uczestniczących w Nordstream po to żeby nie dopuścić do realizacji projektu geopolitycznego “od Lizbony po Władywostok” mającej stworzyć z Euroazji jeden obszar gospodarczy, który spowodowałby wyparcie wpływów USA w Europie i sprowadziłby je do roli jedynie regionalnego mocarstwa. Gdyby tak się stało Euroazja stałaby się światowym hegemonem – z przewodnią rolą Niemiec i Rosji (czytaj Chin). Dla Polski nie byłoby miejsca jako samodzielnego podmiotu – stalibyśmy się jedynie prowincją imperium z jakąś formą wewnętrznej autonomii, sprowadzającą się do możliwości nauczania języka polskiego w szkołach. Nie wiem co autor ma na myśli twierdząc, że tego typu porozumienie z Niemcami może nam dać, jeśli te ostatnie nie zrezygnują z nordsteamu i programu relokacji? Nic, kompletnie nic. Autor tekstu, świadomie lub nie, powiela niemiecką narrację, która chce skłonić polską opinię publiczną do porozumienia.

  2. Realista pisze:

    My mamy kupić Caracale w zamian za przyjaźń Niemców. A co Niemcy kupią w zamian za naszą przyjaźń? Niczego nie kupią, bo my jesteśmy wasalami? W takim razie to żaden interes, bo “dobre stosunki” nie są żadną walutą. Walutą są interesy. Skoro Niemcy niczego nie oferują, a wiemy już, że nie mają siły by nas do czegokolwiek zmusić, to…wniosek nasuwa się sam. A wymiana handlowa z nimi już jest nikt z niej z dnia na dzień nie zrezygnuje. Nie jet więc walutą, ale stanem faktycznym. Pora się wreszcie nauczyć robić politykę metodą “z rączki do rączki”, a nie dotychczasową metodą “wy róbta, a my wam nie bójta się”.

  3. Polak pisze:

    Czyli wejdźmy do Cesarstwa Niemieckiego żeby nas nie podbiło Cesarstwo Rosyjskie i udawajmy, że oba te cesarstwa niczego pod Bałtykiem nie budują? To Pan Polsce proponuje?

  4. Witold Sokała pisze:

    Szanowny Panie, ja tutaj niczego “Polsce nie proponuję”. Piszę tylko, w co (moim zdaniem) gra Angela Merkel – i że uważam za prawdopodobne, że premier może na ten scenariusz pójść.
    Dla jasności – wcale mi się ta perspektywa, z różnych względów, nie podoba.

  5. Polak pisze:

    W takim razie przepraszam. Artykuł miał dla mnie wybitnie proniemiecki wydźwięk, ale możliwe, że zawiniła moja niechęć do udawania, że nierównowaga między Polską, a Niemcami jest partnerstwem. Moim zdaniem kluczowe jest to, co teraz zrobią Amerykanie. Popełnili błąd wikłając się w awanturę polsko-izraelską i teraz już trudniej będzie im kupić Polaków za słowa. Albo więc sobie Europę Środkową odpuszczą, co oznacza wypchnięcie ich z Europy w ogóle, albo będą musieli trochę bardziej się wysilić by Polska nie poszła na układ z Niemcami. Pytanie: jak definiują swoje interesy?

  6. Witold Sokała pisze:

    Komentarz ekspercki nie jest felietonem, więc darowałem sobie pisanie, że p. Merkel przywiozła Morawickiemu szklane paciorki 😉
    A dla Amerykanów – niestety – Polska nie jest tak ważna, jak nam się często wydaje. I to też warto brać pod uwagę, odymając się i pouczając ich, że robią błąd, wytykając nam błędy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz