Węgry, Chiny i interes Polski

Od roli bramy Chin do Europy i środkowoeuropejskiego zwornika handlowo-transportowego Budapeszt odgraniczają analogiczne interesy Warszawy. I odwrotnie. Tu interesy „dwóch brathanków” się rozchodzą

Polityka zagraniczna Węgier pod rządami Viktora Orbána może zdumiewać, a nawet onieśmielać. Główny sojusznik Chin (i odbiorca ich inwestycji) w regionie, najważniejszy aliant Polski, swego czasu czołowy adwersarz instytucji unijnych i Niemiec, strategiczny partner Rosji – to niezwykle dużo jak na mały, peryferyjnie położony kraj. Różnie można poszczególne elementy polityki naddunajskiego polityka oceniać, ale jej rozmach – jest imponujący. Warto podjąć próbę zrozumienia, skąd się to bierze i wyciągnąć wnioski dla Polski.

 Węgierski rewizjonizm

Geograficzna bliskość przesłania nam często fakt, że Węgry są w zupełnie innej sytuacji strategicznej niż my. Od Rosji oddziela je Słowacja, Ukraina, Rumunia i Mołdawia. Od Niemiec – Czechy, Słowacja i Austria. Od Turcji – Rumunia, Bułgaria i Serbia. To bardzo sprzyjające, pozbawione sąsiedztwa bezpośrednich zagrożeń otoczenie geopolityczne. Polityka węgierska, wychodząc ze środka doliny Dunaju, tradycyjnie dążyła do zachowania równego dystansu wobec tych trzech wielkich mocarstw: Berlina, Moskwy i Stambułu. Obecne położenie wybitnie temu sprzyja. Inaczej niż w przeszłości, Budapeszt nie musi się dziś obawiać ani Turcji, ani Rosji. Stosunkowo największym – choć rzecz jasna nieporównywalnym do egzystencjalnych niebezpieczeństw z przeszłości – wyzwaniem jest „miękka potęga” Unii i Niemiec, dyscyplinująca nieraz Węgry za pomocą swojej siły strukturalnej.

Interes Polski wymaga – obok współpracy na innych polach – podjęcia tu z Węgrami rywalizacji

W tych warunkach odżywa pod rządami Orbána myślenie sprzed traktatu w Trianon (1920), który pozbawił Budapeszt wcześniejszej, quasi-imperialnej pozycji, a także dwóch trzecich terytorium i ludności oraz dostępu do morza. To uczyniło Węgry państwem typowo rewizjonistycznym i skłoniło do próby odzyskania utraconych wpływów poprzez sojusz z III Rzeszą. Z powodzeniem zresztą, ale krótkotrwałym: klęska wojenna i traktat pokojowy w Paryżu przywróciły kraj do granic i pozycji z 1920 r.

Gospodarz Chińczyków w Europie

Orbán uważnie obserwuje postępującą destabilizację obecnego ładu światowego i wyciąga wnioski. Wobec słabnięcia zachodnich hegemonów i ekspansji Chin, Węgry mogą zachowywać się bardziej ofensywnie, rozpychać się. Już teraz na znaczeniu zyskuje zmarginalizowane w XX w. Morze Czarne. Gwałtownie rośnie znaczenie Państwa Środka i europejska wymiana handlowa z nim. Szanse powodzenia ma chiński projekt Nowego Jedwabnego Szlaku. Jeśli dojdzie on do skutku, Węgry mogą zagrać o naprawdę wysoką stawkę: o bycie Wenecją Europy Środkowej. Budapeszt ma zdaniem Orbána potencjał, aby w zrekonfigurowanym ładzie międzynarodowym, w którym Morze Czarne i wschodnia część Morza Śródziemnego odzyskają utracone znaczenie, odgrywać rolę zwornika Północy i Południa oraz Wschodu i Zachodu.

Dlatego węgierski premier gra rolę gospodarza Chińczyków w Europie, co przekłada się na najintensywniejsze kontakty z Pekinem w regionie i konsumpcję zdecydowanej większości chińskich inwestycji na wschód od Odry. Dlatego próbuje być łącznikiem całej Europy z Państwem Środka. Dlatego sufluje budowę linii kolejowej Budapeszt-Belgrad-Pireus, która miałaby połączyć Węgry ze Śródziemnomorzem – i z prawdopodobnym zwieńczeniem morskiej części Jedwabnego Szlaku.

Z drugiej strony, rozwija Orbán współpracę z kontrolującą ujście Dunaju Rumunią (ostatnio zadeklarował kupowanie od wschodniego sąsiada ropy naftowej) i z – również naddunajską – Bawarią. To ostatnie jest bardzo charakterystyczne: mając kiepską prasę w Republice Federalnej, ten ambitny polityk nie waha się rozgrywać wewnątrzniemieckich różnic dla wzmocnienia pozycji swojego kraju.

Kontynuując ten sposób myślenia i tę politykę, trudno byłoby się zdziwić, gdyby doszło do transportowo-handlowego spięcia Węgier także z Polską, a przez z nią – z Niziną Środkowoeuropejską, co następnie Orbán przedstawiłby innym jako kolejny wzrost swojego potencjału jako łącznika!

Bariery ambicji

Ambicje tego śmiałego polityka napotykają jednak na kilka barier. Po pierwsze, ujście Dunaju jest w Rumunii, to jej przypada więc ważniejsza rola na rosnącym na znaczeniu szlaku handlowym. Bukareszt jest zaś ściśle związany ze Stanami Zjednoczonymi, które na wzrost chińskich wpływów, jak i na wszelkie próby rewizji obecnego ładu, patrzą krzywym okiem.

Po drugie, historycznie to Niemcy szli zwykle wzdłuż Dunaju, eksploatując jego strategiczne walory. I dziś dysproporcja siły Berlina i Budapesztu jest ogromna. Węgry mogą zrealizować wiele projektów, ostatecznie przegrywając, a przegrawszy – utorować drogę jeszcze silniejszej niż dziś ekspansji niemieckiej w dolinie tej wielkiej europejskiej rzeki.

Po 1989 roku nie tylko nie zbudowaliśmy państwa z prawdziwego zdarzenia, ale też postanowiliśmy uczynić osią naszej polityki zagranicznej transmitowanie na wschód wpływów systemu zachodniego

Po trzecie, potencjalnym problemem są polskie ambicje międzymorskie. Tak jak od ujścia Dunaju oddziela Węgry nie tylko Rumunia jako państwo, ale także, do pewnego stopnia, łuk Karpat, tak od roli bramy Chin do Europy i środkowoeuropejskiego zwornika handlowo-transportowego odgraniczają je analogiczne interesy (niepoparte niestety na razie ambicjami) Warszawy. I odwrotnie. Tu interesy „dwóch brathanków” się rozchodzą: jeśli Orbán zrealizuje swoje plany, nowe szlaki handlowe ominą nasz kraj, utrwalając jego peryferyjny status.

Nie tylko sojusznik

Zatem interes Polski wymaga – obok współpracy na innych polach – podjęcia tu z Węgrami rywalizacji. Jeśli to my mamy być zwornikiem środkowoeuropejskiego i części euroazjatyckiego handlu, nie możemy wspierać lustrzanych ambicji Orbána, lecz musimy podjąć wysiłek na rzecz budowy własnej infrastruktury „zwornikowej” i dającej nam dostęp do Czarnomorza.  Kluczowe są tu relacje z Rumunią i Ukrainą. Szybka kolej z Warszawy do Odessy i stamtąd do łączącej Dunaj z Morzem Czarnym – będącej głównym naddunajskim portem handlowym – Konstancy powinna być na liście polskich priorytetów strategicznych.

To jednak wymagałoby przełamania naszej niemocy i minimalizmu. Po 1989 roku nie tylko nie zbudowaliśmy państwa z prawdziwego zdarzenia, ale też postanowiliśmy uczynić osią naszej polityki zagranicznej transmitowanie na wschód wpływów systemu zachodniego. Czy przetasowania geopolityczne naszych czasów skłonią nas wreszcie do identyfikacji i realizacji własnego interesu Polski?

 

ekspert ds. geopolityki i strategii, doktor nauk społecznych, obronił doktorat w Polskiej Akademii Nauk na temat sytuacji geostrategicznej Stanów Zjednoczonych i Chin na Zachodnim Pacyfiku i w Eurazji w kontekście amerykańskiej koncepcji wojny powietrzno-morskiej. Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, adwokat i partner zarządzający w kancelarii adwokackiej zajmującej sie obsługą biznesu. Jest członkiem Rady Budowy Okrętów, współpracownikiem amerykańskich ośrodków analitycznych zajmujących się geopolityką, bezpieczeństwem oraz konfliktami zbrojnymi, w tym planowaniem przyszłości i przyszłych zamówień wojskowych. Zajmuje się analityką związaną z bezpieczeństwem narodowym oraz sprawami międzynarodowymi; na powyższe tematy publikuje i wypowiada się w mediach. W szczególności interesuje się polityką bezpieczeństwa USA oraz rywalizacji największych mocarstw, w tym kwestiami bezpieczeństwa na Zachodnim Pacyfiku i w Azji.

Komentarze

5 odpowiedzi na “Węgry, Chiny i interes Polski”

  1. Pavi pisze:

    Wszytko jest tak na prawdę do zrobienia. Jednak według mnie Orban ma tutaj możliwość ugrania więcej, zważywszy na barierę jedynkę w Rumunii. Nam będzie ciężko coś wskurać na Ukrainie. Ale może się mylę?
    Ciekawe co z tego wyjdzie. Zobaczymy…

  2. Lach pisze:

    Orban rządzi trzecią kadencje. To według mnie sprawia to, że jego polityka może być systematyczna i ukierunkowana. U nas niestety każdy ma wizję na przysłowiowe 10 min. Ustawiamy się tak jak wiatr wieje, reagując “ad hoc” na ruchy innych graczy, sami nie mając żadnej inicjatywy. Przykro się ogląda poczynania naszych rządzących w ostatniej dekadzie w kwestii gospodarczej i polityki zagranicznej. Wynika to na moje ze zbyt bliskiego położenia geograficznego względem Niemiec. Węgrzy tak jak Dr Bartosiak zaznaczył mają cały sznur państw buforowych co daje im niesamowitą swobodę ruchu. My niestety musimy się w pierwszej kolejności kopać z Niemcami i ich potężnym wpływem gospodarczo-polityczno-medialnym w Polsce.

  3. Stripykod pisze:

    Niestety, całkowicie się zgadzam, to nasz sąsiad i jego wpływy są kamieniem u naszej nogi, a co smutniejsze znaczna cześć naszego społeczeństwa nie dostrzega tego, często realizując ich interesy. Zaś nasz kraj jak wszyscy widzimy nie jest w stanie wykrzesać polityków jakiegoś większego formatu , co przekłada się na pogłębienie naszej ,co by nie patrzeć złej sytuacji, pozdrawiam.

  4. Marcin85 pisze:

    Wszystko to prawda, przy czym kluczowe moim zdaniem jest postępowanie Rumunii, która od dłuższego czasu mocno jest zorientowana na USA i nie jest to jednostronne zainteresowanie ale USA również interesują się Rumunią. Czy Rumunia będzie spokojnie przykładała rękę do sukcesów bądź co bądź “historycznego” przeciwnika i czy ograniczenia wynikające z sojuszu z USA nie spowodują że Rumunia nie będzie zainteresowana wpuszczenie Chin przez swoje terytorium dalej do Europy? Wówczas faktycznie to umacniałoby rolę Polski a tym samym dawało nadzieję na otrzeźwienie polityków krajowych i zajęcie się polityką zagraniczną a nie tylko jałowymi sporami o sprawy drugo i trzeciorzędne.

  5. RobertW18 pisze:

    “Szybka kolej z Warszawy do Odessy i stamtąd do łączącej Dunaj z Morzem Czarnym – będącej głównym naddunajskim portem handlowym – Konstancy powinna być na liście polskich priorytetów strategicznych.”
    Should Poland finance the railway? Why it should be “fast” when the main idea is about the transportation of goods rather than people? Is the Black Sea route from the East to Odessa not too close to Sevastopol (Russian military port)? Should Poland finance the railway Odessa-Constanta as well? What is the reason for existence of such a connection when both cities are maritime ports?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz