Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Unia Europejska wobec mocarstw

UE w relacjach międzynarodowych była przede wszystkim zainteresowana promocją i obroną europejskich interesów gospodarczych. W zakresie geopolitycznym podstawowe znaczenie miała koncepcja wielobiegunowości oraz strategicznej autonomii

Naukowcy zauważają, że na początku XXI wieku uległy osłabieniu relacje UE z USA, zarówno na płaszczyźnie ekonomicznej, jak i w odniesieniu do geopolityki[1]. Dla Unii zasadnicze znaczenie miały kwestie gospodarcze, co potwierdza wcześniejsze wnioski, że dla Europejczyków kluczową sprawą w polityce zewnętrznej jest promowanie interesów gospodarczych. Jednocześnie relacje z Waszyngtonem cechowała rosnąca liczba rozbieżności. Przykładem była asertywność obu stron w rokowaniach na temat Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), które nie mogło zostać wynegocjowane w okresie prezydentury Baracka Obamy, a następnie rozmowy na ten temat zostały faktycznie zawieszone przez Donalda Trumpa[2]. Spory dotyczyły wielu sektorów gospodarczych, poczynając od przemysłu lotniczego (długoletni konflikt prawny na forum Światowej Organizacji Handlu [WTO]), importu stali i samochodów do USA, blokowania importu żywności przez UE, zmniejszenia monopolistycznej pozycji amerykańskich firm internetowych na rynku wewnętrznym, a także ograniczenia importu uzbrojenia z USA[3] itp. Dezintegracja wzajemnych relacji w coraz większym stopniu obejmowała kwestie geopolityczne[4]. Była ona niekiedy funkcją interesów gospodarczych, tak jak to miało miejsce w przypadku odmiennego podejścia do kwestii Iranu. Dla największych państw UE – sygnatariuszy porozumienia nuklearnego z Teheranem z roku 2015[5] – podtrzymanie tej umowy miało wymiar ekonomiczny, gdyż wiele firm europejskich uczestniczyło w wymianie gospodarczej z tym krajem i obawiało się powrotu amerykańskich sankcji. Dla strony europejskiej ważny był również czynnik geopolityczny, a mianowicie dążenie do ładu wielobiegunowego, a tym samym obrona porozumienia wielostronnego mającego duże znaczenie dla sytuacji strategicznej na Bliskim Wschodzie.

Dla największych państw UE – sygnatariuszy porozumienia nuklearnego z Teheranem z roku 2015  – podtrzymanie tej umowy miało wymiar ekonomiczny, gdyż wiele firm europejskich uczestniczyło w wymianie gospodarczej z tym krajem i obawiało się powrotu amerykańskich sankcji

Kto steruje europejskimi dążeniami?

Naukowcy dowodzą, że europejskie dążenia do wielobiegunowości są najczęściej inicjowane i zawierane przez państwa członkowskie, niekiedy bez udziału instytucji unijnych (tak było w przypadku formatu normandzkiego z 2014 roku). Są także stosunkowo nieliczne i mało skuteczne[6]. Europejskie ambicje wielobiegunowości w dużym stopniu opierały się na ładzie międzynarodowym, który został ustanowiony po II wojnie światowej i był gwarantowany przez USA. Tymczasem jedną z najważniejszych manifestacji europejskiego podejścia do wielobiegunowości było akcentowanie strategicznej autonomii w polityce obronnej, co w największym stopniu dotyczyło niezależności od wpływów i strategii Waszyngtonu. Dlatego Europa nie podążała za Waszyngtonem w jego wielu inicjatywach geopolitycznych, czego przejawem była polityka wobec Iranu, Rosji i NATO (przykładem jest niechęć Francji i Niemiec do rozszerzenia sojuszu o Gruzję i Ukrainę, udzielenia pomocy wojskowej Ukrainie, zwiększenia obecności USA w Europie Środkowej[7]), jak również spór USA z Chinami dotyczący Morza Południowochińskiego[8]. We wszystkich przypadkach największe państwa członkowskie obawiały się reperkusji ekonomicznych płynących z popierania polityki USA. Przykładem jest rozbudowa gazociągu północnego[9] lub przyjmowanie chińskiej technologii 5G [10] wbrew sprzeciwowi Waszyngtonu, a nawet pod groźbą sankcji ze strony USA[11]. Paryż i Berlin – a co za tym idzie także Bruksela – w mniejszym stopniu traktowały USA jako sojusznika geopolitycznego, a coraz częściej jako rywala gospodarczego. Sojusz z Waszyngtonem był niejednokrotnie postrzegany jako obciążenie geopolityczne, mogące mieć niekorzystne reperkusje ekonomiczne[12]. Nic więc dziwnego, że europejskie marzenie dotyczące ładu wielobiegunowego było wspierane zarówno w Moskwie, jak i w Pekinie[13]. Obie stolice miały własne ambicje geopolityczne w rywalizacji z Waszyngtonem, a osłabienie więzi transatlantyckich miało zasadnicze znaczenie dla ich dążeń, gdyż zmniejszało potencjał USA.

Według naukowców Rosja nie była uznawana w Zachodniej Europie jako zagrożenie dla bezpieczeństwa . Podobne wnioski wynikają z rozdziału 6 na temat rozwoju polityki obronnej i przemysłu zbrojeniowego w UE

Według naukowców Rosja nie była uznawana w Zachodniej Europie jako zagrożenie dla bezpieczeństwa[14]. Podobne wnioski wynikają z rozdziału 6 na temat rozwoju polityki obronnej i przemysłu zbrojeniowego w UE. Wprawdzie Francja i Niemcy podjęły rokowania z Rosją w sprawie konfliktu z Ukrainą, a następnie UE nałożyła na nią sankcje, ale odbywało się to pod presją ze strony Waszyngtonu[15]. Europa Zachodnia wyraźnie ustępowała w sporach geopolitycznych prowadzonych z Rosją, czego przykładem były projekty unormowania relacji ze wschodnim sąsiadem proponowane przez naukowców i rozważane przez decydentów politycznych[16]. Co więcej, dążenie do autonomii strategicznej w polityce obronnej prowadzi w opinii naukowców do konieczności unormowania relacji geopolitycznych z Rosją[17]. W zamian oczekiwana jest poprawa wzajemnych relacji na płaszczyźnie ekonomicznej, czego wymownym przykładem jest rozbudowa gazociągu północnego w tym samym czasie, kiedy UE nakładała sankcje na Moskwę[18]. Podsumowując, Europa Zachodnia, a tym samym instytucje unijne nie postrzegały Rosji jako rywala lub nawet poważnego zagrożenia geopolitycznego. Była ona raczej uznawana za potencjalnego partnera gospodarczego, a w przyszłości również politycznego.

Unia a Chiny

ChRL była przez długie lata traktowana jako ważny partner gospodarczy, z którym współpraca przynosiła korzyści europejskim eksporterom (przede wszystkim niemieckim). Właśnie dlatego największe państwa europejskie przychylnie odpowiadały na chińskie inicjatywy gospodarcze, nawet wówczas kiedy budziło to najwyższy niepokój ze strony Waszyngtonu. Tak było w przypadku wejścia przez kraje UE do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (jako państw założycielskich). Niemniej pod koniec drugiej dekady XXI wieku podejście UE do Chin zaczęło ulegać zmianie. Komisja Europejska określiła to państwo mianem konkurenta ekonomicznego i systemowego rywala, który promuje alternatywny model zarządzania gospodarczego[19]. W awangardzie protekcjonistycznego kursu wobec Pekinu znalazły się Niemcy i Francja, które zaostrzyły nadzór nad chińskimi inwestycjami w ich krajach, obawiając się przede wszystkim o strategiczne technologie istotne dla długofalowej konkurencyjności rodzimych gospodarek[20]. Pod wpływem obu krajów bardziej stanowcze stanowisko zajęła także Komisja Europejska. W 2019 roku domagała się od ChRL wzajemności w relacjach gospodarczych, w tym równego traktowania inwestorów europejskich na rynku chińskim, podobnego do tego jak funkcjonują przedsiębiorstwa rodzime. Chodziło zwłaszcza o otwarcie tego rynku na inwestycje z UE, zaprzestanie praktyki wymuszania transferu technologii do miejscowych kooperantów i subwencjonowania przez państwo chińskich eksporterów. Komisja zapowiedziała również ściślejsze kontrolowanie inwestycji chińskich na rynku wewnętrznym, jak również zamknięcie dostępu do europejskiego rynku zamówień publicznych dla chińskich przedsiębiorstw, o ile ChRL nie otworzy na zasadzie wzajemności swoich przetargów. UE zamierzała zmienić regulacje WTO w celu ograniczenia protekcjonizmu ze strony ChRL. Choć kilka państw europejskich dopuściło chińską technologię 5G na swój rynek, to Komisja chciałaby w przyszłości wypracować wspólne unijne stanowisko w tej sprawie[21]. Paryż, Berlin i Bruksela były także zaniepokojone inwestycjami infrastrukturalnymi dokonywanymi na terenie UE w ramach nowego jedwabnego szlaku, w tym zwłaszcza w Grecji, Portugalii, we Włoszech i państwach Europy Środkowej[22]. Jak się wydaje, zaostrzenie kursu wobec Chin wynikało przede wszystkim ze względów gospodarczych, a nie geopolitycznych.

Naukowcy uznają, że największe państwa i sama UE jest pasywna wobec ChRL na płaszczyźnie geopolitycznej . Wspomniane podmioty nie postrzegały Pekinu jako rywala politycznego lub zagrożenia dla bezpieczeństwa

Ku wielobiegunowości

Naukowcy uznają, że największe państwa i sama UE jest pasywna wobec ChRL na płaszczyźnie geopolitycznej[23]. Wspomniane podmioty nie postrzegały Pekinu jako rywala politycznego lub zagrożenia dla bezpieczeństwa. Jednocześnie stolice największych krajów obawiały się reperkusji gospodarczych w przypadku, kiedy wspierałyby USA w sporach o charakterze geostrategicznym. Działo się tak nawet wówczas, kiedy Pekin nie stosował się do prawa międzynarodowego, skądinąd bardzo ważnego w oficjalnej unijnej retoryce. Należy przypomnieć, że Chiny odmówiły respektowania orzeczenia trybunału arbitrażowego z roku 2016 w sprawie naruszenia Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza[24]. Rządy narodowe wyraźnie ustępowały geopolitycznie przed Chinami, starając się pozostawić drażliwe sprawy (takie jak np. przestrzeganie przez ChRL praw człowieka) instytucjom unijnym[25]. W tym samym czasie, kiedy Komisja Europejska krytykowała politykę Chin – w tym jej rosnące inwestycje we Włoszech i na Bałkanach Zachodnich[26] – francuski rząd podpisywał z przewodniczącym Xi Jinping kontrakty gospodarcze o wartości 40 mld euro[27].

Jedynym wyjątkiem od geopolitycznej pasywności wydaje się być coraz dalej idąca chińska penetracja inwestycyjna i polityczna w Europie Środkowej i na Bałkanach, która niepokoiła największe państwa unijne. Co jest jednak charakterystyczne, to właśnie przedstawiciele Komisji Europejskiej w największym stopniu wyrażali zaniepokojenie tą ekspansją na europejskim „podwórku”. W dokumencie przygotowanym na szczyt Rady Europejskiej urzędnicy domagali się większej jedności państw członkowskich w odniesieniu do formatu „16 + 1”, respektowania europejskich norm i wartości na Bałkanach Zachodnich. Wskazywali na to, że ambicje Pekinu w zakresie zbudowania do 2050 roku prymatu technologicznego sił zbrojnych stanowi wyzwanie dla europejskiego bezpieczeństwa[28]. Mimo to należy uznać, że państwa europejskie i sama UE dostrzegała w Chinach przede wszystkim rywala ekonomicznego, a mniej geopolitycznego. Jednocześnie państwa członkowskie były w tej sprawie mocno podzielone (obrońcą chińskich interesów w UE były m.in. Portugalia, Grecja, Węgry i coraz bardziej Włochy).

Nawet jeśli podmioty europejskie – w tym wiodące dla polityki unijnej państwa członkowskie – miały rosnące ambicje geopolityczne, to albo były one ściśle powiązane z interesami ekonomicznymi, albo UE nie była gotowa na ich bardziej stanowczą realizację

Podsumowując dotychczasowe rozważania należy zauważyć, że UE w relacjach międzynarodowych była przede wszystkim zainteresowana promocją i obroną europejskich interesów gospodarczych. W zakresie geopolitycznym podstawowe znaczenie miała koncepcja wielobiegunowości oraz strategicznej autonomii. Niekiedy była to narracja umożliwiająca rozwój interesów gospodarczych lub legitymizująca protekcjonizm gospodarczy, bądź finansowanie ze środków unijnych np. rozwoju i sprzedaży europejskiego uzbrojenia. Naukowcy wskazują na ograniczony zakres europejskiej strategii geopolitycznej i słabość jej realizacji[29]. Niekiedy interesy gospodarcze miały wyraźny prymat przed geopolitycznymi, albo widoczna była obawa decydentów, aby aktywność geopolityczna nie narażała europejskiego biznesu na straty. Nawet jeśli podmioty europejskie – w tym wiodące dla polityki unijnej państwa członkowskie – miały rosnące ambicje geopolityczne, to albo były one ściśle powiązane z interesami ekonomicznymi, albo UE nie była gotowa na ich bardziej stanowczą realizację. Europejska geoekonomia była więc skoncentrowana na prymacie gospodarki, co oznacza, że instrumenty polityki zagranicznej miały wspierać ten cel, a przynajmniej z nimi nie kolidować.

 

Fragment rozdziału końcowego książki pt. Paliwo dla dominacji. O ekonomicznych podstawach supremacji geopolitycznej, pod redakcją naukową Tomasza Grzegorza Grosse, Wydawnictwo ISP PAN, Warszawa 2020

Śródtytuły pochodzą od redakcji. 

———————————————————————–

[1] M. Riddervold, A. Newsome, Transatlantic relations in Times of uncertainty: crises and EU-US relations, Journal of European Integration, 2018, vol. 40, no. 5, s. 505-521.

[2] M. Smith, The EU, the US and the crisis of contemporary multilateralism, op. cit., s. 548.

[3] M. Peel, A. Barker, Europe must open military projects to foreign firms, says US envoy, Financial Times, 11 March 2019, s. 2.

[4] M. Smith, The EU, the US and the crisis of contemporary multilateralism, op. cit., s. 539.

[5] The Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA).

[6] M. Smith, The EU, the US and the crisis of contemporary multilateralism, op. cit., s. 543.

[7] M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? China, Russia and EU-US relations, Journal of European Integration, 2018, vol. 40, no. 5, s. 560.

[8] S. Biscop, European Strategy in the 21st Century. New Future for Old Power, Routledge, London – New York 2019, s. 40; M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? op. cit., s. 564.

[9] Report: US moves ahead of Nord Stream 2 sanctions, EUobserver, 11.03.2019, https://euobserver.com/tickers/144372 [dostęp: 27.03.2019].

[10] Germany’s Huawei deal risks US intelligence sharing, EUobserver, 12.03.2019, https://euobserver.com/tickers/1443728 [dostęp: 27.03.2019].

[11] Innym przypadkiem budzącym niepokój administracji amerykańskiej był udział niektórych państw UE, m.in. Włoch, w chińskiej inicjatywie nowego jedwabnego szlaku (ang. Belt and Road Initiative). Por. D. Ghiglione, D. Sevastopulo, US rebuke sparks Rome split on Chinese investment overtures, Financial Times, 7 March 2019, s. 1.

[12] A. Kendall-Taylor, R. Rizzo, The U.S. or China? Europe Needs to Pick a Side, Politico Magazine, 12 August 2019, https://www.politico.com/magazine/story/2019/08/12/us-china-europe-relations-227614 [dostęp: 27.08.2019].

[13] Ławrow: Rosji zależy na silnej i niezależnej UE, PAP, 16 lutego 2019, https://www.pap.pl/swiat [dostęp: 27.02.2019]; Macron calls on China and EU to strengthen multilateralism, Reuters, 26.03.2019, https://www.reuters.com/article/us-france-china-macron/ [dostęp: 27.03.2019].

[14] S. Biscop, European Strategy in the 21st Century, op. cit., s. 55.

[15] M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? op. cit., s. 560.

[16] S. Biscop, European Strategy in the 21st Century, op. cit., s. 59.

[17] J. Howorth, Strategic autonomy and EU-NATO cooperation: threat or opportunity for transatlantic defence relations? Journal of European Integration, 2018, vol. 40, no. 5, s. 523-537.

[18] M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? op. cit., s. 561.

[19] EU – China – A strategic outlook, European Commission contribution to the European Council, European Commission, Brussels, 12 March 2019, s. 1.

[20] J. Hanke, J. Barigazzi, EU accelerates moves to block China’s market access, Politico, 19.03.2019, https://www.politico.eu/article/eu-accelerates-moves-to-block-chinas-market-access/ [dostęp: 27.03.2019].

[21] EU – China – A strategic outlook, European Commission contribution to the European Council, op. cit.

[22] M. Peel, J. Brunsden, Brussels warns Beijing on EU investments, Financial Times, 13 March 2019, s. 2.

[23] J.E. Kirchner, T. Christiansen, H. Dorussen, “EU China Security Cooperation in Context.” [in:] J.E. Kirchner, T. Christiansen, H. Dorussen (red.), Security Relations between China and the European Union: From Convergence to Cooperation?, Cambridge University Press, Cambridge 2016, s. 1-18.

[24] M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? op. cit., s. 565-566; S. Biscop, European Strategy in the 21st Century, op. cit., s. 51.

[25] Por. A. Michalski, Europeanization of National Foreign Policy: The Case of Denmark’s and Sweden’s Relations with China, Journal of Common Market Studies, 2013, vol. 51, no. 5, s. 884–900.

[26] V. Hopkins, Brussels hits at China’s loan ‘pressure’ in bloc, Financial Times, 6.03.2019, s. 2.

[27] A. Rettman, France takes Chinese billions despite EU concerns, EUobserver, 26.03.2019, https://euobserver.com/foreign/144499 [dostęp: 27.03.2019].

[28] EU – China – A strategic outlook, European Commission contribution to the European Council, op. cit., s. 2-4.

[29] M. Riddervold, G. Rosén, Unified in response to rising powers? op. cit., s. 555.

Tagi: , , , , , ,
Współpracownik „Nowej Konfederacji”, socjolog, politolog i historyk. Jest profesorem na Uniwersytecie Warszawskim. Ekspertem Instytutu Sobieskiego i Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w analizie polityk gospodarczych w UE i w państwach członkowskich, a także w zarządzaniu publicznym. Ostatnio opublikował „W objęciach europeizacji” (ISP PAN, Warszawa 2012) oraz zredagował książkę „Między polityką a rynkiem. Kryzys Unii Europejskiej w analizie ekonomistów i politologów” (Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2013).

Komentarze

2 odpowiedzi na “Unia Europejska wobec mocarstw”

  1. DawidPiwek pisze:

    Błąd jest: dwa razy G5 zamiast 5G.

  2. Jarek pisze:

    Niemcy i Francja są zainteresowane tworzeniem w Europie ośrodka siły geopolitycznej i Polska ewidentnie powinna się do tego przyłączyć. Polska PiS robi ogromny błąd zamrażając Trójkąt Weimarski i dystansując się się od rdzenia Europy.
    Obecność Ameryki na pomoście bałtycko-czarnomorskim (obecnie zapewniająca Polsce bezpieczeństwo) z perspektywy USA ma za cel przeciwdziałanie powstaniu w dłuższej perspektywie Unii Eurazjatyckiej zdominowanej prze oś Moskwa-Berlin, będącej urzeczywistnieniem rosyjskiej koncepcji geopolitycznej “Europy od Lizbony do Władywostoku”. Wspieranie przez USA projektu “Trójmorza” ma na celu przeciwdziałanie tym rosyjskim planom. Zresztą Niemcy Rosji się boją, gdyż zdominowałaby ich politycznie w takim układzie, narzucając swoje autorytarne wzorce (świadczy o tym krytyka Rosji przez Niemcy w sprawie Nawalnego). Dlatego rzekome “wycofywanie się USA z Europy” to mit nie mający podstaw w rzeczywistości. Opuszczenie przez USA pomostu bałtycko-czarnomorskiego jest mało prawdopodobne, gdyż, po pierwsze, wzmocniłoby niebywale Rosję, po drugie potężny w aspekcie geopolitycznym zasób jakim jest Europa Zachodnia wpadłaby w orbitę Rosji, a zerwanie więzi transatlantyckich oznaczałoby definitywny schyłek Ameryki i jej przegraną w rywalizacji z Chinami.
    Polska PiS traci w hierarchii międzynarodowej prowadząc żenujące “wojenki” z Niemcami i Francją. Skutek jest taki, że węgierski ogon merda polskim psem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz