Newsletter

Ukraińcy wyjadą do Niemiec?

Ministerstwo zrobiło z pracowników z Ukrainy niewolników przedsiębiorców, bo oświadczenie o zamiarze zatrudnienia dotyczy jednego pracodawcy. A w Niemczech ten sam imigrant dostanie wszystko, czego mu potrzeba

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Memorandum ZPP wskazuje, że grozi nam odpływ ukraińskich imigrantów do Niemiec. Dlaczego właśnie teraz, skoro ruch bezwizowy z Ukrainy do UE obowiązuje od czerwca 2017?

Niemcy wprowadzają właśnie nową ustawę, która zapewnia szybką ścieżkę uznania kwalifikacji ukraińskich imigrantów, wydawania pozwolenia na pracę i osiedlania się z rodzinami. To ostatnie – to absolutnie kluczowa kwestia. Ta niemiecka ustawa nota bene realizuje postulaty, które ZPP od lat wysuwał względem polskiego rządu.

Jakie będą dla Polski skutki wprowadzenia tej ustawy w Niemczech?

Najmniej bolesny scenariusz jest taki, że wyjedzie od nas 500 tysięcy ukraińskich imigrantów, co oznacza stratę 1,6 proc. PKB. Jeśli wyjedzie więcej, to będzie nam dużo trudniej.

Myśli pan, że wyjadą, skoro już tu się zakorzenili?

W Polsce imigranci z Ukrainy są traktowani w sposób absolutnie niedopuszczalny, nawet w relacjach międzyludzkich z urzędnikami. Cały czas przybyszom towarzyszy niepewność co do dalszego pobytu tutaj, co do tego, czy tymczasowe pozwolenie na pracę zostanie im przedłużone.

Imigranci są u nas zatrudnieni w trudnych, nisko płatnych, „mało wdzięcznych” pracach – w gastronomii, w hotelarstwie, a przede wszystkim przy opiece nad dziećmi i osobami starszymi

Przepisy są źle sformułowane?

Przepisy są absurdalne. Ministerstwo zrobiło z pracowników z Ukrainy niewolników przedsiębiorców, bo oświadczenie o zamiarze zatrudnienia dotyczy jednego pracodawcy. Jeśli ten pracodawca zwolni imigranta, to jego pobyt staje pod znakiem zapytania. A w Niemczech ten sam imigrant dostanie wszystko, czego mu potrzeba.

Niemcy są przygotowani na ich przyjazd?

Na początku tego roku dzwoniło do mnie kilku niemieckich dziennikarzy, i zdziwiła mnie ich dogłębna wiedza na temat imigracji ukraińskiej w Polsce. Niemcy są konsekwentni w swoich działaniach, podczas gdy polski rząd boi się pięciu wariatów na Twitterze i odsuwa w nieskończoność przygotowanie polityki migracyjnej, która miała być gotowa już dawno – choć przecież rządzący mają świadomość, że to jest konieczne.

Nie wszyscy uważają, że jest konieczne.

W Polsce rocznie schodzi z rynku pracy około 700 tysięcy ludzi, a wchodzi nań 400 tysięcy. To oznacza brak miliona pracowników w ciągu około trzech lat. Sytuacja jest tragiczna.

A jednak cały czas mamy dużą pulę osób bezrobotnych, nieaktywnych zawodowo, tylko oni nie mają motywacji do pracy za niskie pensje, jakie oferują pracodawcy. Może pracodawcy powinni więcej płacić?

Moim zdaniem nie tu leży problem. Faktycznie mamy sporo nieaktywnych zawodowo, i pewno mniej więcej milion stąd można byłoby zrekrutować. Ale do 2050 roku będzie nam brakowało 5 mln. pracowników. Problem nie tyle polega na płacach, co na rodzaju wykonywanej pracy. Część tych osób bezrobotnych czy zawodowo nieaktywnych po prostu nie będzie wykonywać pewnych rodzajów pracy. Ma to mały związek z wysokością wynagrodzenia. Tak samo jest w krajach zachodnich.

Jakie to rodzaje pracy?

Imigranci są u nas zatrudnieni w trudnych, nisko płatnych, „mało wdzięcznych” pracach – w gastronomii, w hotelarstwie, a przede wszystkim przy opiece nad dziećmi i osobami starszymi. Różnica między wynagrodzeniem Polki, sprzątającej mieszkania, a Ukrainki – to średnio 150%, ale w ogóle znalezienie Polki do takich zadań jest niemożliwe, lub niezwykle trudne, nawet gdy płaci się te 150% więcej.

Co powinien zatem zrobić rząd?

Rząd przede wszystkim powinien odpowiedzieć sobie na strategiczne pytanie: czy chcemy być silnym państwem europejskim (a to oznacza na pewno 50 mln ludzi) czy państwem postępującej depopulacji, tracącym na znaczeniu i na sile ekonomicznej. Jeżeli wybierzemy tę pierwszą opcję, to trzeba zastosować pewien miks działań. Przede wszystkim tak zracjonalizować politykę świadczeń społecznych, by ściągnąć na rynek pracy około milion nieaktywnych zawodowo. Po drugie – podjąć działania, by wróciła część naszych emigrantów z Zachodu. Po trzecie – w krótkim terminie ściągać imigrantów ze sprawdzonych kierunków, i wreszcie – po czwarte – prowadzić agresywną politykę demograficzną, by rodziny nie poprzestawały na modelu 2+2 – bardzo silnie promować trzecie dziecko. Przy czym te ostatnie działania przyniosą skutki za 20 lat. Ale póki co mamy politykę w stylu „Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie…”.