Tylko świadectwo wiary uratuje Kościół

Znacznie mniej młodych Polaków – w porównaniu do starszej grupy – praktykuje i modli się regularnie. Nowe badanie Pew Research Center nie pozostawia wątpliwości: religijność Polaków przechodzi rewolucję

Z nowego raportu Pew Research Center, jednego z najważniejszych światowych ośrodków badających religijność, wynika, że Polska jest krajem z największą „luką wiekową” na świecie jeśli chodzi o przywiązywanie wagi do religii – czyli z największą różnicą między odsetkiem osób w wieku 40 lub więcej lat, deklarujących, że religia jest bardzo ważna w ich życiu, a odsetkiem osób poniżej czterdziestki, oświadczających to samo. Religię za bardzo ważną uważa 40 proc. Polaków powyżej 40 roku życia, i jedynie 16 proc. młodszych – „luka wiekowa” wynosi więc 24 punkty procentowe. W drugiej w kolejności Grecji luka ta wynosi 22 p.p., a w trzecim Libanie – 20 p.p. Co więcej, wśród Polaków przed czterdziestką dużą wagę do religii przywiązuje podobnie niewielki odsetek, co wśród uważanych za niereligijnych Holendrów (16 proc.), Norwegów (15 proc.) czy Hiszpanów (15 proc. – przed rządami Zapatero uważani byli oni wprawdzie za religijnych, ale od tamtych czasów – za jedno ze społeczeństw najszybciej odchodzących od religii). Tymczasem w kilku krajach europejskich, zwłaszcza południowo-wschodnich, odsetek ludzi młodszych, dla których religia jest bardzo ważna, jest znacznie większy – na przykład w Chorwacji (36 proc.), Rumunii (38 proc.), a zwłaszcza Grecji (41 proc.). W tym ostatnim kraju odnotowano tak wysoki odsetek w młodszej grupie mimo dużej luki wiekowej, co oznacza, że także wśród starszych jest dużo więcej osób, dla których religia jest bardzo ważna (63 proc.). Należy tu nadmienić, że kilka krajów europejskich (w tym uważana za tradycyjnie religijną, choć też sekularyzująca się Malta) nie zostało zbadanych.

Wyniki badań wyraźnie wskazują, że dla Polaków religia jest przede wszystkim przeżyciem zbiorowym, związanym z nabożeństwami, a nie z indywidualną duchowością

Lepiej wygląda kwestia ogólnego utożsamiania się z jakąkolwiek religią. W tym zakresie Polacy faktycznie są wysoko w europejskim rankingu (na piątym miejscu), a i luka między starszą a młodszą grupą nie jest tak duża, wynosi 6 p.p. Wśród krajów chrześcijańskich luka ta mniejsza jest na Litwie, w Bułgarii, Grecji i Rumunii, natomiast Chorwacja jest jedynym badanym krajem europejskim, w którym więcej osób młodszych niż starszych utożsamia się z religią.

Badano także kwestie cotygodniowego uczestnictwa w praktykach religijnych i modlitwy. Polacy przodują wśród chrześcijańskich krajów Europy jeśli chodzi o praktykowanie co najmniej raz w tygodniu (deklaruje tak łącznie 42 proc. badanych z naszego kraju), ale też różnica między starszymi a młodszymi w tym zakresie jest największa. Modlących się codziennie Polaków jest już znacznie mniej, bo 29 proc.: wśród krajów Europy, w których przeważają chrześcijanie, Polska jest dopiero na dziesiątym miejscu, a w UE, w porównaniu do Polaków, codziennie modli się więcej mieszkańców Rumunii, Chorwacji, Portugalii, Słowacji i Grecji. W tym przypadku także w Polsce wystąpiła największa różnica: wśród Polaków w wieku 40+ codziennie modli się 39 proc., a wśród naszych obywateli poniżej 40 roku życia – już tylko 14 proc.

Wyniki badań wyraźnie wskazują, że dla Polaków religia jest przede wszystkim przeżyciem zbiorowym, związanym z nabożeństwami, a nie z indywidualną duchowością – niewielka jest w Polsce różnica między odsetkiem osób utożsamiających się z religią a praktykujących co tydzień (należy do najmniejszych w Europie, obok mało religijnych Czech i Holandii). Natomiast dużo gorzej jest z praktykami indywidualnymi – o ile z religią ogółem utożsamia się 93 proc. Polaków, to modli się codziennie – jak wspomniano – jedynie 29 proc. Luka w porównaniu do innych krajów jest dość duża i plasuje nas na 12. miejscu wśród 34 badanych krajów Europy. Natomiast znacznie więcej Polaków regularnie uczęszcza na Msze niż modli się indywidualnie, i jest to różnica największa w Europie. Odwrotna sytuacja ma miejsce najczęściej w krajach prawosławnych: w Mołdawii, Rumunii, Gruzji czy Serbii modlących się codziennie jest znacznie więcej.

Wśród Polaków poniżej czterdziestki wyraźnie mniejsze są luki między „tożsamościową” i zbiorowo-społeczną rolą religii, a duchowością i praktykami. W grupie młodszej mniejsza jest różnica między utożsamiającymi się z religią a praktykującymi; między utożsamiającymi się z religią a przywiązującymi do niej wagę; niestety, luka między praktykującymi co tydzień a modlącymi się indywidualnie pozostaje duża w obu grupach wiekowych.

Do Kościoła młodych ludzi przyciągną tylko ci, którzy „zarażają” innych swoim autentycznym, osobistym doświadczeniem sacrum, doświadczeniem miłości, piękna, wolności i zaangażowania związanego z duchowością – tak jak przyciągał ich ksiądz Jan Kaczkowski

Po transformacji ustrojowej pojawiło się wiele głosów, mówiących, że po „zamrożeniu” w czasach komunizmu polską religijność czeka poważny kryzys, podobny do tego, jaki był udziałem Europy Zachodniej i USA po rewolucji obyczajowej lat 60. Mówiono, że polska religijność, głównie osadzona w obyczaju i „rytualna”, nie wytrzyma konfrontacji ze świeckim, liberalnym stylem życia. Przez dłuższy czas te przewidywania nie sprawdziły się. Jeszcze kilkanaście lat temu mówiono wręcz o „nowej wiośnie Kościoła”: przynajmniej na pierwszy rzut oka nowe wspólnoty takie jak neokatechumenat czy Odnowa w Duchu Świętym mnożyły się i rosły jak grzyby po deszczu, wypełnione w dużej mierze młodymi. Jako cezurę wskazywano nieraz rok 2005 i śmierć Jana Pawła II, jednak gdy spojrzeć na statystyki, spadek religijności wśród młodzieży zaczął się dużo wcześniej, bo już w latach 80. – najszybciej jednak spadał nie wskaźnik regularnych praktyk, a modlitwy osobistej. Zatem najwyraźniej problem polega nie na wadliwym przekazie tradycji i obyczaju, ale na braku osobistego doświadczenia, braku żywej iskry duchowości, która zachęca do wejścia w obecność Boga.

Wiele osób w Kościele zastanawia się dziś nad „strategią działania”, która przyciągnie młodych do Kościoła. Być może to jest błąd, bo działanie Kościoła nie jest przede wszystkim projektem, w którym po prostu stawia się cele i osiąga się rezultaty. Nawet największe przedsięwzięcie masowe Kościoła, jakim jest religia w szkołach, w świetle badań Pew Research poniosło klęskę, sprowadzając niejednokrotnie doświadczenie duchowości do wyuczonych formułek. Przychylny stosunek obecnych władz przynajmniej do niektórych kręgów kościelnych i podkreślanie katolickiego charakteru Polski i Polaków też, jak widać, nie odnosi zamierzonego (?) skutku. Do Kościoła młodych ludzi przyciągną tylko ci, którzy „zarażają” innych swoim autentycznym, osobistym doświadczeniem sacrum, doświadczeniem miłości, piękna, wolności i zaangażowania związanego z duchowością – tak jak przyciągał ich na przykład ksiądz Jan Kaczkowski. Nie ma innego projektu.

główny ekspert do spraw społecznych Nowej Konfederacji, socjolog, publicysta (m.in. "Więź", "Tygodnik Powszechny"), współwłaściciel Centrum Rozwoju Społeczno-Gospodarczego, współpracownik Centrum Wyzwań Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, Fundacji Pole Dialogu i Ośrodka Ewaluacji. Główne obszary jego zainteresowań to rozwój lokalny i regionalny, kultura, społeczeństwo obywatelskie i rynek pracy. Autor i współautor wielu publikacji, np. "Pomysłowość miejska. Studium trajektorii realizacji oddolnych inicjatyw mieszkańców Warszawy"(Fundacja Pole Dialogu 2017). Autor powieści biograficznej "G.K.Chesterton", eSPe 2013).

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Tylko świadectwo wiary uratuje Kościół”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *