Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Stany Zjednoczone od Pacyfiku odepchnąć się nie pozwolą

Nowa strategia indopacyficzna USA wymierzona jest przede wszystkim w Chiny. Aby poradzić sobie z tak trudnym przeciwnikiem, Ameryce potrzebni są sojusznicy. Kluczowym partnerem w przyszłości mogą stać się Indie
Indo-Pacyfik to miejsce, w którym w przyszłości będzie się działo to, co najważniejsze. Na tym obszarze, rozciągającym się od zachodniego wybrzeża USA po Indie, zamieszkałym przez ponad połowę ludzkości, znajdują się trzy największe gospodarki świata – Chiny, Japonia i USA. Obszar ten generuje 60% globalnego PKB i jest odpowiedzialny za 60% światowego morskiego handlu, nie dziwi więc, że znajduje się tu 9 z 10 największych portów. Co więcej 30% globalnego ruchu morskiego przepływa przez Morze Południowochińskie. To właśnie tu naprzeciw siebie stoją największe armie świata – 6 z państw tego obszaru posiada w swoim arsenale broń atomową. Poziom gotowości samolotów myśliwskich marynarki wojennej oraz sił powietrznych USA i ich załóg ma wzrosnąć do 80% Opublikowany na początku czerwca przez Ministerstwo...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
Dr Błażej Sajduk - politolog i historyk myśli politycznej, adiunkt w Zakładzie Myśli Politycznej Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ, senator UJ. W latach 2010–2017 prorektor Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. J. Tischnera. Uczestnik licznych kursów z zakresu zarządzania i biznesu (m.in. w: Zeppelin Universität, Ivey Business School) i szkoleń poświęconych militarnym aspektom wykorzystania nowoczesnych technologii (m.in. prowadzonych przez Joint Special Operations University). Ekspert ds. bezpieczeństwa i edukacji Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz współpracownik Nowej Konfederacji. Zainteresowania badawcze: wymiary etyczny i społeczny wykorzystania najnowszych technologii, analiza polityczna oraz filozofia polityki. Autor monografii oraz kilkudziesięciu opracowań, artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu współczesnej politologii i stosunków międzynarodowych oraz dydaktyki akademickiej i polskiej myśli politycznej. Opublikował m.in. jako współautor (z Rafałem Matyją): Wybory 2014–2015 a przemiany elit politycznych Trzeciej Rzeczypospolitej (2017); e-książkę: Nowoczesna dydaktyka akademicka. Kto kogo uczy? http://dydaktyka-akademicka.pl/ (2014); Socjologię tłumu, psychologię narodów i historiozofię w myśli społeczno-politycznej Jana Karola Kochanowskiego (2011).

Komentarze

9 odpowiedzi na “Stany Zjednoczone od Pacyfiku odepchnąć się nie pozwolą”

  1. ja pisze:

    Stany to tylko wojna i smierc.

  2. dziwak pisze:

    Ciekaw jestem, czym USA mogą zainteresować Indie? Ma ktoś jakiś pomysł? Ja nie widze, Własciwie nie znana jest narodowa idea Indii, nie wiadomo czego oni chca jako naród i państwo. Amerykanie wiadomo, chcą hegemonii nad swiatem, Chiny też sprawa jasna – dalsza konsolidacja narodu w celu uzyskania wiadacej roli w świecie, chyba jednak nie hegemona w amerykańskim stylu. Może sie myle, ale dla mnie mnie Indie to takie mrowisko z biegajacymi we wszystkie strony mieszkańcami , rzeczywiscie z rosnaca siłą ludnosciowa i gospodarczą oraz potencjałem, lecz nie tak przebojowo jak Chiny. Indie to jednak mocarstwo lokalne, które do tego trudno bedzie wtłoczyc w ramy amerykańskich interesów.

  3. Ostrożny Polak pisze:

    Mam głęboki respekt dla Pana wiedzy i kompetencji, Panie Sajduk, ale mam pewne wątpliwości co do oceny nieomylności amerykańskich diagnoz dotyczących sytuacji w poszczególnych rejonach świata. A tym bardziej – podejmowanych przez nich działań zaradczych. Podam tylko jeden przykład: Bliski Wschód, świat arabski. Amerykanie w tej chwili mogą sobie go spokojnie skreślić z “listy posiadania”, i to na skutek własnej wieloletniej głupoty. Planowa destabilizacja tego regionu przynosi dużo więcej szkód niż korzyści. Tak im – jak i (tym bardziej) Polsce: wspomnę tylko o utracie przez nas lukratywnych kontraktów w Iraku, tych sprzed pierwszej amerykańskiej agresji na ten kraj. W Iranie i Syrii też moglibyśmy dostać niezły kawałek tortu, ale “sojusznik” nie pozwala. Wskutek tego korzystają inni, na przykład Niemcy (gospodarczo). I Rosjanie przede wszystkim (politycznie). Jakieś ostatnie amerykańskie “deklaracje wspólnej obrony” dla Polski będą nas słono kosztować, ale na bardzo długo mogą pozostać niezweryfikowanymi deklaracjami na miarę tych angielskich sprzed 1939-go roku. O konkretach ciężko usłyszeć, a te – które są – pochodzą z ust naszych “polityków od siedmiu boleści”, jako nadinterpretacja faktów. Mająca zapewne służyć na wewnętrzny użytek – do pozyskania wyborców przed jesiennymi wyborami. Oby szumnie deklarowana rozbudowa wojskowej i drogowej infrastruktury w Polsce – nie posłużyła jedynie do szybkiej ewakuacji sojuszniczych jednostek w razie W. Mam nadzieję, że się mylę… ale i o takim scenariuszu nie można zapominać.

  4. BS pisze:

    Szanowny Panie OSTROŻNY POLAK,
    dziękuję za komentarz.
    Nie mam cienia wątpliwości odnośnie do omylności amerykańskich diagnoz (które z reguły tylko i wyłącznie służą interesowi USA, czemu się nie dziwię). Choć mają najlepszych na świecie analityków – proszę zerknąć np. na ten materiał – https://www.facebook.com/bsajduk/posts/2304748779579751

    Ma Pan rację. Bliski Wschód, jest doskonałym przykładem ilustrującym “niezamierzone konsekwencje” działań, dzięki interwencji w Iraku (i Libii) Rosja spłaciła swoje zadłużenie, zmodernizowała armię, zajęła Krym i destabilizuje Ukrainę. Destabilizując Bliski Wschód Amerykanie spowodowali gwałtowny skok cen ropy, a tą (oprócz nich samych i Arabii Saudyjskiej) eksportuje również Rosja.

    Moim zdaniem mam maksymalnie dekadę, i mam nadzieję, że rząd to wie. Mamy 10 lat zanim USA nas „wystawi” Rosji i podejmie z Nią współpracę, by równoważyć ChRL. Mamy 10 lat, żeby nasycić nasze siły zbrojne nowoczesnym sprzętem, zanim zostaniemy osamotnieni.

    Kłaniam się
    BS

  5. dziwak pisze:

    “Mamy 10 lat, żeby nasycić nasze siły zbrojne nowoczesnym sprzętem, zanim zostaniemy osamotnieni.”
    Dokładnie to samo myśleli nasi przywódcy w 1939r. A może jednak 10 lat to za mało, moze 20 czy 30 (w końcu Rosja też bedzie sie zbroić)?

  6. BS pisze:

    Ok. 10 lat wynika z dynamiki konfliktu USA-ChRL, to nie nasza decyzja.

  7. dziwak pisze:

    Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki – USA stracą znaczenie hegemona, z Rosją dogadać im sie nie uda ale i Chiny nie znajdą w Rosji sojusznika przeciw USA. I 10 lat nie ma tutaj znaczenia. Rosja nikogo nie zaatakuje (Polski, krajów nadbałtyckich ani żadnego innego kraju UE i nie tylko). Rosja bedzie siedzieć cicho jak mysz pod miotłą, mimo , że wielu bedzie ją prowokować, bedzie unikać najmniejszych nawet konfliktów (swoisty kraj niezaangażowany). Rosja wystraszyła jednak swoich potencjalnych przeciwników nowa bronią (Awangardą , Kindzałem, S-400, 500, SU-57 itd). Można powiedzieć, że ukryła sie za groźba ich wykorzystania. Nikt do końca nie wie, czy Rosja blefuje, ale i nikt nie zdecyduje sie ryzykować. Taka postawa Rosji znajduje zrozumienie u wielu państw, które dopiero budują wizje sqwojej przyszłosci. To przede wszystkim kraje afrykańskie, juz teraz posiadajace niemały potencjał, ale ciagle nie moga do kńca wyzwolić sie z postkolonialnych problemów. Naturalnym partnerem takiej polityki Rosji jest UE.

  8. dziwak pisze:

    “Stany Zjednoczone od Pacyfiku odepchnąć się nie pozwolą”
    1. A kto ma takie plany?
    2. Skad ta pewnośc , że USA nie dadzą sie odsunać od Pacyfiku? ( przez “odsuniecie ” rozumiem pozbawienie USA siły decydowania o wszystkim na całym Pacyfiku , jest oczywiste, że o tej cześci która przylega do ladu USA beda decydować zawsze )

  9. dziwak1 pisze:

    1. Zastanawia mnie istota sprawy. W czym problem? Czy prawo swobodnego korzystania przez kazde państwo z wód Pacyfiku jest przez kogoś negowane? O co walcza USA? Czy nie powinno być jak np. na Bałtyku? Jest swoboda pływania, nawet okrety amerykańskie tam pływają. Rozumiem wybrzeże USA, ale wybrzeże Chin? Na Bałtyku wypracowano stan równowagi, przebywaja tam floty róznych państw, jest broń na brzegu, ale to nie przeszkadza w transporcie morskim. Jak wiadomo, niedaleko Chin leza Japonia i Filipiny. Umieszczone sa tam bazy amerykańskie , ale równowaga nie istnieje, gdyż obok USA nie ma baz chińskich. Chińczycy wiedza, np z czasów wojny opiumowej, do czego służy flota hegemona. Hegemon sie zmienił, ale czy zmieniła sie istota hegemonii?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz