Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Samorządowe status quo

Choć nie wiemy jeszcze, jaki będzie układ sił w sejmikach, a w wielu miastach czeka nas druga tura, to z całą pewnością możemy stwierdzić, że w kilku newralgicznych miejscach opozycja parlamentarna odniosła spektakularny sukces

Przez ostatnie trzy lata Prawo i Sprawiedliwość zmierzało do zakwestionowania, wszystkimi dostępnymi metodami, samorządowego status quo. Napływające pierwsze wyniki wyborów pokazują, że to się PiS nie udało. Paradoksalnie – atak na samorządy doprowadził do wzmocnienia rządzących nimi elit. W tych wyborach rzadsze były takie niespodzianki jak zwycięstwo Jacka Wójcickiego w Gorzowie czy Roberta Biedronia w Słupsku.

Choć nie wiemy jeszcze, jaki będzie układ sił w sejmikach, a w wielu miastach czeka nas druga tura, to z całą pewnością możemy stwierdzić, że w kilku newralgicznych miejscach opozycja parlamentarna odniosła spektakularny sukces. Zarówno tam gdzie została ostro zaatakowana – czyli w Warszawie (komisja śledcza prowadzona przez Patryka Jakiego) i Łodzi (kwestionowanie prawomocności sprawowania urzędu po wyroku dla Hanny Zdanowskiej), jak i tam gdzie musiała potwierdzić swoje wpływy w miastach z silną pozycją wyborczą PiS (Białystok, Lublin, Rzeszów).

Największym sukcesem PiS w tych – pomińmy na razie możliwe wyniki II tury – jest przeciągnięcie na swoją stronę bezpartyjnego prezydenta Katowic Marcina Krupy. I fakt, że szyld partii rządzącej nie przeszkodził mu wygrać drugiej kadencji w katowickim ratuszu.

W poniedziałkowe przedpołudnie możemy zatem analizować jedynie wyniki rozstrzygniętych zmagań o prezydenturę miasta. Sejmiki są niewiadomą

Stało się to w sytuacji znaczącej mobilizacji miejskiego – przeważnie liberalnego – elektoratu, w skali z jaką dotychczas nie mieliśmy do czynienia. Wielkie miasta miały zwykle wyraźnie niższą od średniej krajowej frekwencję. Tym razem przy frekwencji ogólnopolskiej na poziomie 53 proc. w Warszawie wzięło udział aż 64 proc. uprawnionych do głosowania, w Krakowie i Gdańsku – 57, w Łodzi – 55, w Poznaniu – 54. Tylko we Wrocławiu w wyborach wzięła udział mniej niż połowa uprawnionych do głosowania, ale i tak 49 procentowa frekwencja, w porównaniu z 36 procentami cztery lata temu to wynik imponujący.

W tej sytuacji kandydaci „trzeciej siły” – tacy jak Jan Śpiewak czy Łukasz Gibała – zdobyli poparcie nie pozwalające na nawiązanie rywalizacji z kandydatami PO czy PiS. Mogło się to udać tylko konkurującym z PO i PiS prezydentom – Pawłowi Adamowiczowi (Gdańsk) czy Piotrowi Krzystkowi (Szczecin), którzy mają duże szanse na utrzymanie urzędu po zwycięstwie w drugiej turze.

Najbardziej intrygujący pojedynek między PiS a PO w drugiej turze rozegra się w Krakowie (ale pojedynki takie będą też miały miejsce w Radomiu, Bielsku-Białej, Tarnowie), a między PiS a kandydatami niezależnymi w Gdańsku i Kielcach, gdzie niezwykle ciekawe okazało się wejście do gry Bogdana Wenty. To oznacza, że PiS ma jeszcze szansę na „coś więcej” niż zwycięstwo popieranego przez tę partię kandydata w Katowicach. Pytaniem otwartym jest to, jakie będzie największe miasto rządzone przez prezydenta z legitymacją partii Kaczyńskiego w kieszeni. W ostatniej kadencji był nim Nowy Sącz, ale nawet tam PiS nie ma dziś jeszcze pewnego zwycięstwa. Skala sukcesu sił powstrzymujących PiS będzie znana dopiero po 4 listopada.

W poniedziałkowe przedpołudnie możemy zatem analizować jedynie wyniki rozstrzygniętych zmagań o prezydenturę miasta. Sejmiki są niewiadomą. Wiadomo natomiast, że nie będziemy mieli do czynienia z przejęciem władzy przez PiS w większości z nich. Wskazuje na to zarówno – nawet traktowany z wielką ostrożnością – exit poll, jak i wyniki w miastach prezydenckich. Kilkunastoprocentowy wynik jest sukcesem Władysława Kosiniaka-Kamysza i jego partii. Po pierwsze dlatego, że spodziewano się, iż to właśnie PSL padnie ofiarą rosnących wpływów PiS na wsi i w małych miastach. Po drugie dlatego, że ze względu na sposób budowania poparcia na wsi – ludowcy potrzebowali władzy w sejmikach bardziej nawet niż klubu w Sejmie.

Warto też powiedzieć, że wybory potwierdziły słuszność taktyki przyjętej przez innego lidera sejmowej opozycji – Katarzynę Lubnauer. Po zmarnowaniu szansy „czystej karty” przez Ryszarda Petru mogła ona próbować gry o sejmiki, która zakończyłaby się wynikiem gorszym od tego jaki osiągnęło SLD lub wytrzymać trudną koalicję z Grzegorzem Schetyną.

Samodzielne wyniki obu partii lewicowych – SLD i Partii Razem – pokazują, że to Lubnauer i Nowacka lepiej odczytały emocje i wybory lewicowo-liberalnego elektoratu. Co więcej, że zachowały się w sposób zgodny z logiką konkurencji w tych warunkach jakie określa ordynacja i praktyka prowadzenia kampanii sejmikowej. Tej kampanii nie ma w mediach, ona toczy się w setkach lokalnych środowisk i układów. SLD zostanie na otarcie łez kilku prezydentów i być może udział w kilku sejmikowych koalicjach. Wystarczy, żeby przetrwać. Za mało, żeby utrudnić start najciekawszej inicjatywy najbliższych miesięcy, jaką będzie ugrupowanie Roberta Biedronia.

Wybory samorządowe nie naruszyły w poważny sposób ani status quo w miastach i regionach, nie przyniosły też wstrząsu na ogólnopolskiej scenie partyjnej. PiS okazał się słabszy od swego medialnego wizerunku – zarówno tego z telewizji publicznej, która robi zeń „wszechmocnego dobroczyńcę”, jak i z mediów sprzyjających opozycji, które zbyt łatwo ulegają przekonaniu, że PiS już wkrótce „weźmie wszystko”.

Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”, politolog, wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Stały współpracownik „Nowej Konfederacji”. Ostatnio opublikował książkę "Rywalizacja polityczna w Polsce" (2013)

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Samorządowe status quo”

  1. Polak pisze:

    Przepraszam, ale dofinsnsowywałem poważny portal analityczny, a nie kopię Gazety Wyborczej. Albo wrócicie Państwo do rzetelnych analiz, albo przestanę czytać ten portal, bo nie będzie po co.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz