Newsletter

Poważne kłopoty Bundeswehry

Otwarcie mówi się już, że Bundeswehra jest niezdolna do obrony terytorium Niemiec. Niedostatki finansowe przekładają się na braki sprzętowe i kadrowe

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Niemieckie media malują coraz czarniejszy obraz stanu Bundeswehry. Niedostatki finansowe przekładają się na braki sprzętowe i kadrowe, co wskazuje na coraz głębszy kryzys. Otwarcie mówi się już, że Bundeswehra jest niezdolna do obrony terytorium Niemiec.

„Minęło ćwierćwiecze kurczenia się Bundeswehry. Nadszedł czas na jej ponowną rozbudowę” – mówiła w maju 2016 minister obrony Ursula von der Leyen. Zapowiadała wówczas głęboką przebudowę niemieckich sił zbrojnych i dążenie do spełnienia wymogów NATO. W chwili zjednoczenia Niemiec Bundeswehra liczyła 585 tys. żołnierzy i była najliczniejszą spośród europejskich armii paktu. W 2016 liczyła 177 tys. ludzi. Minister von der Leyen zapowiadał zwiększenie stanu osobowego w ciągu 7 lat o ok. 14 tys. oraz wywalczenie większego budżetu wojskowego. Jednak nawet deklarowana kwota 39,2 mld euro w 2020 była odległa od zakładanego przez NATO progu 2 proc. PKB.

Amerykański prezydent podczas wspólnej konferencji prasowej zbeształ Niemcy i przedstawił Polskę jako wzór wywiązywania się ze zobowiązań sojuszniczych

Zmiany zaczęto wdrażać systematycznie, acz powoli. Stan liczebny faktycznie wzrasta, podobnie budżet resortu obrony. Z biegiem czasu na jaw zaczęło jednak wychodzić coraz więcej problemów. Już w 2016 okazało się, że brakuje chętnych do służby. Nie chodziło tutaj o samych poborowych, ale o specjalistów takich jak informatycy, otrzymujących na rynku cywilnym bardziej atrakcyjne wynagrodzenie. Z czasem problem objął również lotników, którzy zaczęli odchodzić ze służby. W tym wypadku nie chodziło o wysokość żołdu, a ograniczenie liczby godzin spędzanych w powietrzu. Z tego powodu w ubiegłym roku licencję straciło 19 spośród 129 pilotów śmigłowców. Inne powody kierują pilotami myśliwców. W myśl nowych przepisów muszą oni zrezygnować z latania po ukończeniu 41 roku życia, przez co będą otrzymywać jedynie połowę przewidzianej wcześniej emerytury.

Ciekawego obrazu dostarcza sondaż przeprowadzony wśród żołnierzy przez współpracującą z ministerstwem obrony firmę doradztwa podatkowego Wundertax. W maju 2018 odbyło się badanie na grupie 1245 żołnierzy służby czynnej w wieku od 18 do 62 lat. Okazało się, że aż 58 proc. badanych byłoby gotowych zrezygnować z podwyżki żołdu, jeżeli oznaczałoby to zakupy nowoczesnego sprzętu. Następne pytanie dotyczyło dofinansowania takich zakupów z własnej kieszeni – pozytywnej odpowiedzi udzieliło 45 proc. respondentów. Zadowolenie z obecnego stanu Bundeswehry wyraziło zaledwie 3,6 proc. uczestników sondażu. – Nikt bez dobrego powodu nie rezygnuje z pieniędzy – stwierdził szef Wundertax Steffen Harting.

Lista żołnierskich żali jest doprawdy długa i nie dotyczy tylko ciężkiego sprzętu. W marcu 2018 dziennikarze dotarli do raportu o stanie gotowości operacyjnej podstawowych rodzajów uzbrojenia Bundeswehry w 2017. Wyniki raportu nie są optymistyczne: w gotowości operacyjnej było ok. 40 spośród 132 myśliwców Typhoon, wiosną br. ten stan spadł do ledwie 4. Podobnie wyglądał stan floty śmigłowców bojowych i wielozadaniowych. Jeszcze głośniejszy był brak choćby jednego sprawnego okrętu podwodnego. Bez większego echa przeszedł natomiast brak części zamiennych do wozów bojowych.

Jednak w badaniu Wundertax krytyka koncentrowała się na wyposażeniu indywidualnym. Obejmuje ona wszystko, od hełmów przez mundury po buty i bieliznę, na braku sprawnej broni i innego sprzętu kończąc. Wielu obwinia kierownictwo resortu obrony o błędne ustalenie priorytetów. Minister von der Leyen zainicjowała programu zwiększania liczby kobiet w Bundeswehrze, w ramach którego kupiono w ciągu ostatnich lat między innymi: 7,7 tys. damskich torebek, 20 tys. staników, a nawet sukienki ciążowe. Różne decyzje ministerstwa spotykają się z brakiem zrozumienia ze strony wojskowych, w tym także kobiet.

Chcąc poprawić swój wizerunek wśród podwładnych, minister zaczęła mocniej walczyć o pieniądze dla resortu i zapowiedziała dążenie do „solidnej perspektywy finansowej”. Głównym przeciwnikiem zwiększania wydatków na obronę stał się natomiast należący do SPD minister finansów Olaf Scholz. Lewica chciałaby utrzymania kwot na dotychczasowym poziomie, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przeznaczyć na zwiększenie pomocy dla krajów Afryki. Ostatecznie przeciwko planom radykalnego zwiększenia wydatków na obronę do kwoty wymaganej przez NATO opowiedziała się także kanclerz Angela Merkel, uznając to za perspektywę długoterminową, osiągalną dopiero po roku 2025.

Głównym przeciwnikiem zwiększania wydatków na obronę stał się natomiast należący do SPD minister finansów Olaf Scholz

Mimo to budżet resortu obrony na rok 2019 wzrośnie o 4 miliardy euro, do kwoty 42,9 mld euro. To o 650 mln euro więcej, niż proponował Scholz. Ceną za to jest jednak spowolnienie dalszego wzrostu. Do roku 2022 wydatki na obronę osiągną 43,9 miliarda euro. Jest to zdecydowanie zbyt mało wobec planowanej modernizacji technicznej i de facto odbudowy Bundeswehry.

Plany rządu są krytykowane nie tylko przez lewicę. Konserwatywne media z aprobatą przyjęły „policzek” wymierzony kanclerz Merkel w Waszyngtonie przez prezydenta Trumpa. Amerykański prezydent podczas wspólnej konferencji prasowej zbeształ Niemcy i przedstawił Polskę jako wzór wywiązywania się ze zobowiązań sojuszniczych. Z kolei ekonomista Jürgen Schnell z Uniwersytetu Bundeswehry w Monachium stwierdził, że przy obecnych założeniach finansowych i z uwzględnieniem spodziewanego wzrostu gospodarczego do roku 2024 nie uda się osiągnąć nawet zapowiadanego przez kanclerz Merkel progu 1,5 proc. PKB. Ażeby spełnić te założenia, niemieckie wydatki na obronę musiałyby w ciągu najbliższych sześciu lat wzrosnąć do około 60 miliardów euro.

Inną kwestią pozostaje, czy Bundeswehra byłaby w stanie poradzić sobie z drastycznie zwiększonym dopływem pieniędzy. Opozycja podnosi tutaj argument, że w poprzednich latach wojsko nie wykorzystywało wszystkich przyznanych środków.

Na jesień zapowiedziano publikację nowych założeń polityki obronnej i rozwoju Bundeswehry. Pośród nich oprócz doktryny skoncentrowanej na obronie własnego terytorium i zakupów nowego sprzętu może się również znaleźć decyzja o powołaniu Agentur für Disruptive Innovationen in der Cybersicherheit und Schlüsseltechnologien (ADIC), czyli Agencji do spraw Przełomowych Innowacji w Cyberbezpieczeństwie i Kluczowych Technologii. Ten odpowiednik DARPA ma się zajmować rozwojem przyszłościowych technologii w tym pracami nad sztuczną inteligencją.

Odbudowa Bundeswehry będzie długa i żmudna. Jeszcze ważniejsza niż sam ten proces wydaje się konieczność redefinicji założeń niemieckiej strategii polityki obronnej i zagranicznej. Do tej pory kolejne rządy trzymały się dwóch punktów: utrzymania status quo i zapewnienia jak najlepszych interesów niemieckim koncernom. Oba te założenia w obecnej sytuacji zmian geopolitycznych i pojawiającej się rozbieżności między polityką a wielkim biznesem są nie do utrzymania. Tyle tylko, że sami Niemcy stwierdzają: „Jeżeli zwiększymy wydatki na obronę do ponad 60 mld euro, od razu zaczniecie nas oskarżać, że chcemy na kogoś napaść”.