Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Nasze schizochronie

Prawdziwy chaos zaczyna się, kiedy uwzględnimy współobecność różnych epok, zanurzenie w różnych czasach poszczególnych krajów, dzielnic, kamienic i rodzin; a mam wrażenie, że splątanie to osiąga swoje maksimum w Polsce
O pochodzeniu Stanisława Lema różnie mówiono, biedny Philip K. Dick w jednym z podmuchów paranoi miał wręcz, jak wiadomo, nazwisko „LEM” za kryptonim komórki sowieckiego wywiadu wojskowego, ale co wytrawniejsi biografiści nie mają wątpliwości, że pisarz był Polakiem, a przy tym - Galicjaninem, C.K. z krwi und kości. A skoro tak, Polakiem musiał być i jego najsympatyczniejszy wychowanek, Ijon Tichy. Bohater i narrator „Dzienników gwiazdowych” nie składał w tej kwestii zbyt wielu deklaracji, skazani więc jesteśmy na dowody poszlakowe. O co najmniej środkowoeuropejskim pochodzeniu Tichego świadczy jego słabość do pieczeni wołowej i cwibaku, imiona antenatów (Franciszek, Igor, Sebastian, Wszechświt), jak również fakt, że jeden z jego przodków nazywał się ponoć „Cichy”, co zostało źle zanotowane przez sepleniącego urzędnika: a wszyscy...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Do stycznia 2017 r. redaktor magazynu „Plus Minus”. Lubi sielanki.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz