Kup prenumeratę i czytaj NK
Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Mała oblężona twierdza

Analizowane są możliwości zastąpienia premiera Izraela przez innego członka Likudu (nie widać jednak następcy), zorganizowania przyspieszonych wyborów czy – co prawdopodobne – pozostawienia wszystkiego bez zmian tak długo, jak się da

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Wewnętrzna strategia komunikacyjna (bo zewnętrznej nie ma) polskiego rządu, także w relacjach z Izraelem, skupia się na stworzeniu wrażenia, że Polska jest oblężoną twierdzą, atakowaną dlatego, że „wstaje z kolan”. Tak naprawdę to właśnie Izrael znajduje w nieprzyjaznym dla siebie regionie, gdzie, z jednej strony (poza Turcją, Jordanią i Egiptem) nie jest uznawany nawet za państwo przez muzułmańskie kraje Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Z drugiej strony – sam nie dąży do pokojowego rozwiązania głównej przyczyny konfliktu izraelsko-arabskiego – sytuacji Palestyny oraz Palestyńczyków. Dlatego Izraelczycy żyją z ciągłą świadomością uczestnictwa w niezliczonych konfliktach interesów – w tym np. w sprawie irańskiego programu atomowego. Część izraelskiego establishmentu chce przekonać społeczeństwo, iż celem Teheranu jest powtórny Holokaust, gdy w rzeczywistości chodzi o rywalizację w regionie.  Tajemnicą poliszynela jest, że Izrael od kilkudziesięciu lat dysponuje bronią jądrową. Każdy jego rząd, niezależnie od reprezentowanego światopoglądu, priorytetowo traktuje kwestie bezpieczeństwa, rozbudowując m.in. systemy przeciwrakietowe.

Monachijska wypowiedź premiera Morawieckiego to nieświadome dolewanie oliwy do ognia

Konflikt dyplomatyczny z Polską jest istotny z punktu widzenia Izraelczyków, bo dotyczy ich tożsamości i postrzegania Holokaustu, ale izraelskie media za ważniejsze uważają informowanie na temat problemów premiera Netanjahu, któremu grozi postawienie zarzutów na tle korupcyjnym. Analizowane są możliwości zastąpienia premiera przez innego członka prawicowego Likudu (nie widać jednak następcy), zorganizowania przyspieszonych wyborów czy – co prawdopodobne – pozostawienia wszystkiego bez zmian tak długo, jak się da, zwłaszcza że pierwsze sygnały od koalicjantów wskazują na to, że zaakceptują taki rozwój wypadków. Inna sprawa, że – patrząc na sprawę z punktu widzenia Polski – jednym z głównych konkurentów Likudu jest centrowa partia Yesh Atid z odpowiedzialnym za eskalację sporu polsko-izraelskiego Yairem Lapidem.

Premier Netanjahu jest politykiem zdecydowanym i – co do zasady – niecofającym się. Skoro Amerykanie za czasów prezydenta Baracka Obamy nie byli w stanie doprowadzić do zaprzestania rozbudowy izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu, a sam premier podjął decyzję o zamrożeniu procesu pokojowego, to trudno spodziewać się, aby w sporze o spojrzenie na Holokaust Netanjahu odpuścił wygodny dla siebie temat i dał się obejść z prawej strony… centrolewicy – zwłaszcza że Holokaust dotknął też rodzinę Netanjahu. Dlatego albo Polska i Izrael znajdą rozwiązanie, które pozwoli wyjść z twarzą obydwu stronom, albo Izrael wykorzysta swój potencjał do tego, aby dyskredytować nowelizację ustawy o IPN i – co jest dla nas wybitnie niekorzystne – opisywać przypadki wrogich zachowań Polaków wobec Żydów w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po niej. W tym kontekście monachijska wypowiedź premiera Morawieckiego to nieświadome dolewanie oliwy do ognia. Niewątpliwie elektorat głosujący na obecną koalicję rządową oczekuje od Izraela tego, aby zwalczał nowelizację ustawy o IPN w obecnym kształcie.

Jednym z głównych konkurentów Likudu jest centrowa partia Yesh Atid z odpowiedzialnym za eskalację sporu polsko-izraelskiego Yairem Lapidem

Publikacje izraelskiej prasy oraz postawa polityków izraelskich wpłyną negatywnie na sposób postrzegania Polski w Izraelu – nawet pomimo tego, że nie jest to najważniejszy temat w izraelskiej debacie publicznej (oprócz kwestii potencjalnych zarzutów korupcyjnych omawiane są m.in. kwestie takie jak umowa gazowa z Egiptem, konflikt w Syrii, irański program atomowy czy afrykańscy uchodźcy). Pojawiły się już pierwsze doniesienia o zaczepianiu polskich turystów czy malowaniu swastyk na drzwiach polskiej ambasady w Tel Awiwie. Polski rząd powinien, w porozumieniu z środowiskami żydowskimi działającymi w Polsce, starać się wypracować rozwiązania, które pozwolą na uczciwe przedstawienie złożoności historii stosunków polsko-żydowskich. To reakcja środowisk żydowskich pomogła w usunięciu klipu „Polish Holocaust”, namawiającego Stany Zjednoczone do zerwania stosunków z Polską. Dlatego należy stawiać na dialog, nawet trudny, nie zaś na monolog z przekazami dnia w tle, ponieważ w kwestii użycia sformułowań „polskie obozy śmierci” nie mamy sprzecznych interesów. Sprzeczność pojawia się przy ocenie postawy Polaków w czasie II wojny światowej w kontekście Holokaustu. Polityka karna, wkraczająca na ten obszar, w dodatku w postaci nieprecyzyjnych przepisów, nie jest najlepszym narzędziem argumentacji.

Stały współpracownik Nowej Konfederacji. Prawnik z doświadczeniem managerskim w branży nieruchomości, ekspert w zakresie prawa oraz polityki międzynarodowej, ze szczególnym uwzględnieniem polskiej polityki zagranicznej i Bliskiego Wschodu. Współautor książki "Młoda myśl wschodnia", wydanej przez Kolegium Europy Wschodniej. Pisał w portalach PolitykaGlobalna.pl, portalu BiznesAlert i Defence24 (autor raport specjalnego pt. "Rozgrywka wokół programu atomowego Islamskiej Republiki Iranu").  Miłośnik piłki nożnej i polskiego owczarka podhalańskiego. Na Twitterze@PatrykGorgol

Komentarze

2 odpowiedzi na “Mała oblężona twierdza”

  1. Realista pisze:

    Co nas obchodzi “sposób postrzegania Polski” gdziekolwiek? Fetyszyzujecie go jakby był wartością samą w sobie. A nie jest. Jest tak samo przeloczalny na pieniądze jak wszystko inne. Skoro szkalowanie Polski się opłaca gdy ta protestuje, to tym bardziej będzie się opłacało gdy protestować nie będzie.

  2. Kamil pisze:

    Wśród Polaków brakuje zarówno świadomości, że Polska nie jest teraz tematem nr 1 w Izraelu, jak i że wypowiedź Morawieckiego była zbyt ‘improwizowana’. Nie wiem, na jakim etapie jest ten zespół, który miały powołać ministerstwa SZ obu krajów-gdyby zaproponował rozwiązanie kompromisowe, to pomogłoby to naszemu rządowi wyjść z twarzą z konfliktu, zwłaszcza żę niektórzy jego przedstawiciele już dają sygnały chęci wycofania się z tego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz