Newsletter

Komisja Europejska kontratakuje

Decyzja Komisji Europejskiej o nałożeniu kar na Google’a wskazuje, że organ ten nadąża za postępem technologicznym. Pytanie brzmi, czy zaprzestanie praktyk ograniczających konkurencję nie przyczyni się do wzrostu cen urządzeń mobilnych

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Komisja Europejska ponownie nałożyła na Google karę – tym razem w wysokości 4,35 mld euro. KE wskazuje, że amerykańska korporacja naruszyła unijne prawo konkurencji. Chodzi o urządzenia mobilne i system operacyjny Android. Prawie każdy użytkownik kupujący np. smartfona z system Android otrzymywał go z zainstalowanymi aplikacjami takimi jak sklep Google Play, przeglądarka internetowa Google Chrome oraz – domyślnie – wyszukiwarka Google. Jeżeli któryś z producentów nie spełnił tego warunku, nie mógł bezpłatnie wykorzystywać Androida. Co więcej, Google miał płacić za preinstalowanie tych aplikacji na telefonie. W ten sposób korporacja, jako podmiot dominujący na rynku ogólnych usług wyszukiwania w Internecie, miała negatywnie wpłynąć na warunki konkurencji, w tym utrudnić rywalom konkurencję i dostęp do konsumentów.

Komisja podkreśla, że preinstalacja aplikacji w praktyce determinuje wykorzystanie wyszukiwarki Google i umacnia pozycję dominującą amerykańskiego giganta. Argumentuje, że użytkownicy Androida używali Google’a jako swojego narzędzia w 95 proc. wyszukiwań, podczas gdy użytkownicy Windows Mobile, gdzie preinstalowana jest inna wyszukiwarka, jedynie w 25 proc. przypadków.  Dodatkowo, Komisja Europejska nakazała zaprzestanie stwierdzonych przez siebie praktyk naruszających konkurencję w przeciągu 90 dni pod groźbą nałożenia kolejnej kary.

Google z kolei odpowiada, że użytkownicy mają możliwość korzystania z innych przeglądarek i wyszukiwarek, a system Android konkuruje z systemem iOS i oba środowiska zostały nierówno potraktowane.  Zwraca również uwagę, iż producenci mają możliwość preinstalacji aplikacji konkurencyjnych wobec tych należących do Google. Decyzja Komisji zatem, zdaniem firmy z Mountain View, to cios w jej model biznesowy, który zakładał współpracę na zasadach otwartego dostępu i nie pobierał opłat za wykorzystywanie systemu Android.  Amerykański koncern z pewnością wykorzysta też wszystkie środki zaskarżenia, jakie tylko będzie mógł wykorzystać. Pytanie brzmi, czy ewentualne zaprzestanie praktyk, które zdaniem Komisji, ograniczają konkurencję, nie przyczyni się do wzrostu cen urządzeń mobilnych?

To kolejna odsłona wojny KE z Google. W czerwcu 2017 roku Komisja nałożyła na przedsiębiorstwo karę w wysokości 2,42 mld euro za faworyzowanie w ramach swojej wyszukiwarki google’owskiej porównywarki cen. Warto zauważyć, że ostatnią decyzję Komisji skrytykował – na Twitterze – także prezydent Donald Trump.

Ostatnią decyzję Komisji skrytykował – na Twitterze – także prezydent Donald Trump

Prawda jest taka, że globalne korporacje są w stanie wpływać na konkurencję w celu maksymalizacji swoich zysków i Google nie jest jedynym podmiotem, któremu można zarzucić, że stosuje praktyki ograniczające konkurencję.  Równocześnie powszechnie uważa się, iż produkty Google bronią się jakościowo, gdyż w przeciwnym przypadku nie uzyskałyby tak silnej pozycji na globalnym rynku, że należy analizować działania koncernu jako podmiotu dominującego na rynku. Problem w tym, że Google próbuje wykreować sytuację, w której o faktycznej pozycji produktów na rynku urządzeń przenośnych decyduje preinstalacja produktów i nałożone na producentów ograniczenia, a nie samodzielna, świadoma decyzja konsumentów.

Prawo europejskie przyznało Komisji szerokie kompetencje w zakresie ochrony konkurencji. Przekonali się o tym poprzednio Intel czy Microsoft. W tym roku ugodą (krytykowaną w Polsce) zakończyło się również postępowanie antymonopolowe wobec Gazpromu. Zresztą Komisja Europejska wtrąciła się również w polsko-rosyjskie negocjacje gazowe w 2010 roku, co pomogło stronie polskiej, mocno krytykowanej w ostatnim raporcie NIK, poświęconym tymże negocjacjom, uzyskać lepsze warunki. Wiele jednak zależy od tego, czy zwycięży interes ochrony konkurencji i europejskiego konsumenta, czy czynniki lobbingowe, których w Brukseli nie brakuje.

Decyzja wydana przez  Komisję pokazuje, że organ ten w tej sprawie nadąża za postępem technologicznym. Minusem postępowań przed Komisją jest ich przewlekłość – od momentu wszczęcia postępowania do decyzji mija zazwyczaj minimum parę lat.