Newsletter

Czy e-zdrowie nas uzdrowi?

Unowocześnienie systemu ochrony zdrowia to nie tylko zachcianka młodych. To realna potrzeba

 

Ten artykuł powstał dzięki hojności Darczyńców NK. Zostań jednym z nich!

 

Anna Szczerbata: W drugiej połowie lutego działania resortu zdrowia mające na celu wprowadzenie systemu e-zdrowia ruszyły z kopyta. Spójrzmy na to z perspektywy pacjenta. Co ma się zmienić na koniec 2019 roku z punktu widzenia typowego Kowalskiego?

Janusz Cieszyński: Typowa sytuacja: wizyta w placówce POZ. Pod koniec 2019 roku pacjent będzie mógł już otrzymać e-receptę i e-zwolnienie. No i oczywiście, jeśli ze względów zdrowotnych to będzie możliwe, obie te rzeczy będą mogły się odbyć zdalnie, bez konieczności przychodzenia do placówki.

Ile i czyjego czasu to oszczędzi?

Informatyzacja będzie sukcesem tylko wtedy, kiedy te zmiany poprawią los pacjentów, farmaceutów, lekarzy i wszystkich innych podmiotów zaangażowanych. Według badań przeprowadzonych w Szwecji e-recepta oszczędza 30 minut czasu lekarza każdego dnia. 91% szwedzkich lekarzy uważa, że e-recepta pomaga im oszczędzić czas.

Cyfryzacja to też instrument, który pozwoli ułatwić pewne sprawy osobom starszym: np. osoba starsza może udostępnić swoje Internetowe Konto Pacjenta innej osobie, a ta wykupi dla niej leki w aptece

Co jeszcze się zmieni w najbliższym czasie?

Pod koniec 2019 roku będziemy już po pilotażu e-skierowania i będziemy mieli Internetowe Konto Pacjenta z historią recept i świadczeń. Dodam jeszcze, że e-recepty nie tylko oszczędzają czas lekarzy, ale też np. zmniejszają ryzyko błędu przy przepisywaniu leku przez lekarza. I tu znów ze Szwecji wiemy, że po wprowadzeniu e-recepty takich błędów jest o 15% mniej.

Informatyzacja to nie tylko stworzenie technicznych rozwiązań, ale zbudowanie i wdrożenie ich tak, żeby ich adresaci czerpali z nich korzyści. Chcemy informatyzować służbę zdrowia, bo to zwiększa efektywność i poprawia efekty leczenia. Przykładowo w chorobach przewlekłych bardzo ważne jest to, żeby zgodnie z zaleceniami lekarza przyjmować leki. W USA po wprowadzeniu elektronicznych recept wśród pacjentów cukrzycowych odsetek pacjentów, którzy nie stosują się do zaleceń lekarskich spadł z 22% do 7-13%. W Wielkiej Brytanii liczba przypadków, w których próba realizacji zaleceń lekarza zakończyła się niepowodzeniem już w aptece spadła z 6% do 1%.

E-recepty mają też pomóc nam, urzędnikom, lepiej zarządzać realizacją polityki lekowej.

Jak konkretnie mają pomóc?

Obecnie wiemy tylko jak wygląda realizacja polityki lekowej w zakresie leków refundowanych. Cała reszta dzieje się obok systemu. Sprawozdawane są tylko dane dotyczące leków dofinansowywanych z budżetu państwa.

A my chcemy widzieć tzw. big picture, widzieć, co się dzieje, patrzeć zarówno na statystykę, jak i na ścieżki poszczególnych pacjentów. Bo już na podstawie pojedynczych przypadków mamy hipotezy, że nie zawsze leki i świadczenia wydawane są w optymalny sposób. Brakuje koordynacji na poziomie całościowej opieki zdrowotnej.  A to jest kluczowe. Bo co z tego, że punktowo możemy zareagować sprawnie, skoro ostateczny efekt leczniczy danego pacjenta wcale nie będzie zadowalający, ponieważ np. po wstawieniu pacjentowi protezy biodra nie zapewnimy mu odpowiedniej rehabilitacji, która mogłaby go przywrócić do pracy i do sprawności.

W swoim exposé premier Morawiecki już na samym początku powiedział „Pierwszym arcyważnym zadaniem jest służba zdrowia” i „położymy ogromny nacisk na elektronizację służby zdrowia”

Rozumiem, że mówi Pan tutaj już o wykorzystaniu narzędzi big data, zaawansowanej analizy danych, może sztucznej inteligencji? W przypadku państwowego systemu brzmi to niestety jak science fiction. Pana zdaniem nasze państwo temu podoła?

Uważam, że tylko państwo może coś takiego zrobić. Nikt inny nie mógłby mieć dostępu do takich danych. My już teraz mamy ogromne zbiory danych. Chcemy móc je wykorzystywać dla dobra pacjentów.

Oczywiście nie chcemy popełnić błędu zbyt szybkiego wdrażania niesprawdzonych rozwiązań. Trzon świadczeń finansowanych ze świadczeń publicznych powinny stanowić technologie, które są już sprawdzone. Nie wierzę w to, że na masową skalę w najbliższym czasie udałoby się w sektorze publicznym wprowadzić najświeższe technologie, np. takie z ostatniego roku. Uważam, że budżet na ochronę zdrowia powinien mieć komponent pieniędzy na innowacje, ale z poszanowaniem potrzeb pacjenta i doświadczenia lekarzy. Mając kolejki po podstawowe świadczenia, nie możemy włożyć miliarda w jakiś eksperyment. Dlatego będziemy to wszystko robić ostrożnie i bez pośpiechu.

Zakładając nawet, że to wszystko jest technicznie i organizacyjnie możliwe, a Ministerstwu Zdrowia udałoby się te technologie wdrożyć… Zderzycie się z murem. Pacjenci nie będą chcieli, żeby ktoś analizował ich dane, zbierał je w jednym miejscu, przeglądał ich historię choroby, nawet w tak szczytnym celu jak to, żeby dowiedzieć się jak usprawnić cały system i wyleczyć skuteczniej więcej ludzi.

My tego muru nie zamierzamy przeskakiwać. Jedyny sposób to pełna transparentność ze strony organów państwa. Nie wyobrażam sobie przetwarzania czyichkolwiek danych bez jego zgody.
Z drugiej stronie nie wierzę w to, że naprawdę to będzie taki problem, taki opór przeciwko rozwiązaniom elektronicznym. Jak będziemy to robić z otwartą przyłbicą to ten mur skruszeje sam z siebie. Jeśli mowa np. o e-recepcie, to tu jest naprawdę mnóstwo korzyści, które obywatel może od razu zobaczyć. Tej recepty nie da się zgubić, ma najwyższy poziom zabezpieczeń, nikt z przypadku do tego systemu nie wejdzie. Cyfryzacja to też instrument, który pozwoli ułatwić pewne sprawy osobom starszym: np. osoba starsza może udostępnić swoje Internetowe Konto Pacjenta innej osobie, a ta wykupi dla niej leki w aptece. Wnuk mieszkający w innym mieście może sprawdzić na koncie babci, czy wykupiła leki, które powinna przyjmować. To jest potrzebne. To są realne problemy z jakimi będzie się zmagać polskie społeczeństwo.

Duże liczby mówią, że ludzie są otwarci na technologię. Mamy ogromną liczbę kart płatniczych, ludzie masowo płacą zbliżeniowo. Mamy PIT-y, mamy coraz popularniejszy profil zaufany.

Na swoje Internetowe Konto Pacjenta będziemy się logować przez profil zaufany?

Oczywiście, to jest kluczowe.

Moja mama korzysta z kart płatniczych, mediów społecznościowych, smartfonów, ale profilu zaufanego za nic nie chce sobie założyć. „Będą wszystko o mnie wiedzieć. Wszystkie dane w jednym miejscu!”

To jest kwestia edukacji. To trzeba ludziom wytłumaczyć.

Panie Ministrze… ale nikt tego nikomu tak naprawdę nie tłumaczy. Artykuł w „Dzienniku – Gazecie Prawnej” czy link na Twitterze to nie jest dotarcie do przeciętnego Polaka. Brakuje tej realnej edukacji.

To trochę wykracza poza zadania ochrony zdrowia.

Ale wy też się z tym się zderzycie.

Jestem pewny, że przekonamy Polaków. Wierzę w zbiorową i indywidualną mądrość społeczeństw. Wierzę, że ludzie są racjonalni. Ja będę zawsze otwarty na pytania i wątpliwości.

Minister otwarty na pytania i wątpliwości… to znaczy? Każdy może przyjść do tego gabinetu i zapytać o co chce?

Podaję maila: j.cieszynski@mz.gov.pl

Minister Streżyńska odpowiadała na każdą wiadomość i każdego tweeta, a jednak nie uzyskała poparcia politycznego dla swoich projektów. Bo większość obywateli nie rozumiała tej całej cyfryzacji.

Ja nie chcę być ministrem z Twittera. Chcę znaleźć balans między dostępnością, a uzależnianiem zaufania od tego, czy odpowiem na tweeta po 30 sekundach. My chcemy adresować nasz przekaz nie tylko do młodych ludzi, dla których cyfryzacja to frajda. Chcemy trafiać też np. do ludzi 65+. Jeśli dostosujemy produkt do odbiorcy to uzyskamy jego akceptację i zaufanie.

A nie obawia się Pan braku poparcia politycznego dla tych wszystkich projektów? Kadencja kończy się za 2 lata, idzie seria wyborów. Jak obywatele przestraszą się tych wszystkich systemów, które będą przetwarzały ich dane, nie nauczą się z nich korzystać, nie wykażą zainteresowania Internetowym Kontem Pacjenta, a do tego pielęgniarki zastrajkują, to po prostu Wasz cały plan zostanie odłożony na lepsze czasy.

W swoim exposé premier Morawiecki już na samym początku powiedział „Pierwszym arcyważnym zadaniem jest służba zdrowia” i „położymy ogromny nacisk na elektronizację służby zdrowia”. Informatyzacja jest też jednym z filarów „pakietu Szumowskiego”, który minister przedstawił przy okazji podpisania porozumienia z lekarzami rezydentami.

Czy to dlatego, że w cyfryzacji upatrujecie ratunku dla całego systemu ochrony zdrowia? Czy po prostu do rządu wlała się świeża krew, a młode pokolenie naturalnie lgnie do technologii?

Żadna z tych tez nie jest tak naprawdę do końca prawdziwa. Co do tego, czy cyfryzacja jest ratunkiem dla systemu ochrony zdrowia, powiedziałbym, że nie. Raczej narzędziem do tego, żeby polityka zdrowotna państwa była realizowana sprawniej, efektywniej i żebyśmy mogli działać szybciej. A czy determinacja we wdrażaniu rozwiązań cyfrowych wynika z tego, że w ministerstwach znaleźli się młodzi ludzie? Mi się wydaje, że nie. Realizujemy po prostu ogłoszoną w expose wizję Premiera.

Premier to też świeża krew.

Ale unowocześnienie systemu ochrony zdrowia to nie tylko zachcianka młodych. To potrzeba. 81% zapytanych przez CBOS uważa, że zdrowie powinno być priorytetem w działaniach państwa. To jest kwestia, która łączy Polaków, bez względu na wiek.

Nasza wizja jest taka, że temat systemu ochrony zdrowia jest tak ważny, że on musi się wykuć w toku dyskusji: z pacjentami, lekarzami, dostawcami technologii, organizacjami pozarządowymi

Dlaczego dopiero teraz prace nabierają tempa?

2 lata temu Ministerstwo Zdrowia na poważnie zajęło się tym projektem. Ekipie Ministra Radziwiłła należą się gratulacje za dobrze wykonaną robotę. Wprowadzamy krok po kroku projekt P1, czyli cyfryzację sektora ochrony zdrowia. Najpierw e-recepta, potem e-skierowania, e-dokumentacja medyczna, hurtownia danych.

Strategia e-zdrowia miała zostać opublikowana w styczniu, a potem przełożona na plan konkretnych działań. Co się stało? Nie jest gotowa?

Ze względu na wagę tego dokumentu nie chcieliśmy w czasie zmian w rządzie na siłę, jak najprędzej jej publikować.

A jak Pan ten dokument ocenia?

Strategia z mojej perspektywy jest kompletna, ale chcemy pozostawić sobie prawo do wprowadzenia pewnych modyfikacji. Przed publikacją chcę jeszcze w niej podkreślić te zagadnienia, które są dla mnie priorytetowe.

Jakie są Pana priorytety?

Cztery kwestie. Dwie dotyczą Ministerstwa, a dwie samej strategii. Pierwsze dwie są może mniej ciekawe, raczej techniczno-organizacyjne. Te dotyczące strategii to po pierwsze udostępnienie lekarzom, pacjentom i farmaceutom e-usług na poziomie, do jakiego przyzwyczaiły nas komercyjne firmy. A po drugie projekt informatyczny w NFZ. Chodzi o efektywne wydawanie wielomiliardowego budżetu. Chcemy dołączyć do internetowego konta pacjenta produkty, które już dostarczył pacjentom Fundusz, np. zintegrowany informator pacjenta czy system zarządzania kolejkami. I jeszcze jedna istotna usługa: e-zlecenia, które pozwolą zautomatyzować system zaopatrzenia pacjentów w wyroby medyczne (aparaty słuchowe, pompy insulinowe itp.).

To jeszcze na koniec jeden wątek: W ostatnich latach rządy większą wagę przywiązują do szybkości procedowania ustaw niż do ich jakości i konsultacji społecznych. Czy z wdrażaniem strategii e-zdrowia też tak będzie?

Minister Szumowski zapowiedział niedawno, że ruszymy z narodową debatą o zdrowiu. Nieodzownym elementem tej debaty będzie oczywiście cyfryzacja systemu. Nasza wizja jest taka, że temat systemu ochrony zdrowia jest tak ważny, że on musi się wykuć w toku dyskusji: z pacjentami, lekarzami, dostawcami technologii, organizacjami pozarządowymi. Jeżeli my będziemy tworzyli te projekty za zamkniętymi drzwiami, to mówiąc o transparentności będziemy zaprzeczali sami sobie.