Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Biust banitą

Wielu jest pewnie facetów, którzy marzyli, by wcielić się w Hugha Hefnera, najsłynniejszego wydawcę prasy erotycznej – bodaj na jeden wieczór. Ale tylko redaktorzy „Gazety Wyborczej” odważyli się spełnić to marzenie
Tak, to było mocne posunięcie. „Wyborczej” udało się na chwilę zgalwanizować scenę medialną jak za dawnych, dobrych czasów, o ileż skuteczniej niż tuzinem faktur. Wykupić za grosze podupadający, campowy w swojej przaśności tygodnik erotyczny, po czym wypełnić jego numer feministycznymi treściami – i to na ósmego marca! – po czym zamknąć z trzaskiem? Naprawdę, jest w tym jakiś zamysł, błysk i fantazja, niczym w ostatniej szarży lekkiej brygady, wspartej finansowo, jak słyszymy, przez PNB Paribas. Inna rzecz, że można się było jeszcze trochę podroczyć, pogrillować. Wyczekać. Zemsta smakuje wszak najlepiej na zimno, a już subwersja – tylko skruszała. Można więc było wyczekać i spróbować strategii niczym ze skeczów Monty Pythona. Ot, choćby niezapomniany „Dirty Phrasebook”, w którym John Cleese, posługując...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Do stycznia 2017 r. redaktor magazynu „Plus Minus”. Lubi sielanki.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Biust banitą”

  1. Paweł pisze:

    Mam nieodparte wrażenie, że ten artykuł nie był przykładem optymalnego wykorzystania środków. Pomijając durnowatą tematykę, to został słabo i przede wszystkim niezrozumiale napisany. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz