Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Wyzwanie łże-republikanizmu

Nowopowstała Partia Republikańska zaczyna działalność od oszustwa i pozoranctwa. W układzie politycznych sił pojawienie się nowego ugrupowania nic nie zmienia - jest jedynie małym sukcesem PiS.

Nowopowstała Partia Republikańska zaczyna działalność od oszustwa i pozoranctwa. W układzie politycznych sił pojawienie się nowego ugrupowania nic nie zmienia – jest jedynie małym sukcesem PiS.

Im dłużej polskie życie publiczne organizuje spór PiS-u z anty-PiS-em, tym większą mam ochotę kibicować nowym inicjatywom politycznym. W nadziei jeśli nie na alternatywę, to przynajmniej na jakiś ferment na obrzeżach tej przyprawiającej o ból głowy polaryzacji.

Nowopowstała Partia Republikańska zgasiła mój entuzjazm na samym starcie, zaczynając działalność od oszustwa i pozoranctwa. Odmienianemu przez jej założycieli przez wszystkie przypadki hasłu „jednoczenia środowisk republikańskich” natychmiast zadało kłam odcięcie się od nowej inicjatywy Stowarzyszenia „Republikanie” i ostatniej posłanki zlikwidowanego w ten sposób sejmowego koła o tej samej nazwie. Wszystko przy akompaniamencie zarzutów „zdrady”, „osobistych korzyści”, „kradzieży szyldu”. Co ważniejsze, nie widać oznak identyfikacji z nową inicjatywą środowisk intelektualnych i metapolitycznych utożsamiających się z republikanizmem.

Republikanizm to idea bardzo pojemna i obfita w odmiany, dlatego nieraz spotyka się wręcz z zarzutem miałkości. Przystępujące do klubu PiS posłanki potwierdzają zarzuty krytyków, powtarzając mantrę o „prymacie dobra wspólnego” i „podmiotowości”, pod którymi to hasłami spokojnie mogliby się podpisać politycy od Ruchu Narodowego do Partii Razem. W ustach polityka takie słowa nie znaczą nic. Natomiast republikanizm wszystkich odmian priorytetowo traktuje między innymi praworządność, trójpodział władzy, samorządność, merytokrację. PiS prowadzi politykę ostentacyjnie centralistyczną, podporządkowującą sądownictwo władzy politycznej, przedkładającą partyjną i frakcyjną lojalność nad kompetencje.

Czy zatem republikanizm wysuwający na pierwszy plan kwestie nic nieznaczące (jak deklaracje przywiązania do dobra wspólnego) lub co najwyżej drugorzędne (jak prawo dostępu do broni), a milczący lub niemrawy wobec jaskrawo antyrepublikańskich poczynań władzy – wciąż zasługuje na swoje miano? Posłankom Annie Siarkowskiej i Małgorzacie Janowskiej trzeba oddać, że przynajmniej zagłosowały przeciwko ustawom o sądach, jednak już współtworząca nową partię Fundacja Republikańska… właściwie poparła te projekty.

Czy republikanizm milczący lub niemrawy wobec jaskrawo antyrepublikańskich poczynań władzy wciąż zasługuje na swoje miano?

Pojawienie się w Zjednoczonej Prawicy stronnictwa czy frakcji hamującej zapędy centralistyczne i monowładcze byłoby korzystne. Dorobek jej liderów każe jednak w taki scenariusz wątpić. W układzie politycznych sił pojawienie się nowego ugrupowania na chwilę obecną nic nie zmienia. Dwa głosy więcej po stronie PiS nie dają Jarosławowi Kaczyńskiemu ani większości potrzebnej do odrzucenia wet prezydenckich, ani nie pozwalają zastąpić głosów będących w dyspozycji Polski Razem. Nie widać też w Partii Republikańskiej osobowości na tyle silnej, by mogła konkurować z Jarosławem Gowinem w jego roli lidera nieco bardziej liberalnej i krytycznej frakcji w obozie władzy. PR nie ma więc żadnej karty przetargowej, która umożliwiałaby wpływ na politykę rządu. Kaczyński nie ma interesu w rozroście nowego bytu w pełnokrwistą formację polityczną, a środowisku Siarkowskiej zdaje się brakować siły niezbędnej do budowy poważnej partii wbrew niemu.

Jest to natomiast mały sukces PiS. Po pierwsze, pozyskanie dodatkowych głosów to pierwszy krok na drodze do uzyskania „antyprezydenckiej” większości 3/5. Po drugie, obóz władzy zyskuje pewne uwiarygodnienie ze strony środowisk deklaratywnie przywiązanych do wolności, praworządności, decentralizacji czy merytokracji. Po trzecie, powstanie PR przecina spekulacje o partii republikańskiej skupionej wokół Andrzeja Dudy. Co nowi członkowie Zjednoczonej Prawicy dostaną w zamian? Czas pokaże.

Przede wszystkim czeka ich jednak egzamin z elementarnej wiarygodności. Kabaretowa inauguracja działalności w połączeniu z jaskrawo antyrepublikańskimi skłonnościami obozu władzy ustawia liderów PR w roli trzeciorzędnych piarowców, ocieplających wizerunek PiS. Czy będą chcieli i potrafili zdjąć z siebie to odium?

Bardzo bym sobie tego życzył. W przeciwnym razie (co bardziej prawdopodobne), ideę republikańską czeka kolejna, trudna do odwojowania kompromitacja.  A osoby, które wierząc w nią szczerze współtworzyły w 2009 r. Fundację Republikańską (w tym niżej podpisany), a także ci wszyscy, co na różne sposoby wspierali ją później – będą mieli powód do wstydu.

prezes i założyciel Nowej Konfederacji, dyrektor Wydawnictwa Nowej Konfederacji. Autor książki "Między wielkością a zanikiem. Rzecz o Polsce w XXI wieku". Politolog zaangażowany, publicysta i eseista, organizator. Absolwent UMCS i studiów doktoranckich na UKSW. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w Polskim Radiu i, zwłaszcza, w „Rzeczpospolitej” Pawła Lisickiego, później był wicenaczelnym portalu Fronda.pl i redaktorem kwartalnika „Fronda”. Następnie założył i w latach 2010–2013 kierował kwartalnikiem „Rzeczy Wspólne”. W okresie 2015-17 współtwórca i szef think tanku Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Publikował też m.in. w „Gazecie Polskiej”, "Gazecie Wyborczej", „Gościu Niedzielnym”, "Dzienniku Gazecie Prawnej", "Arcanach", „Polsce The Times”, „Super Expressie”, "Fakcie". Pochodzi z Lublina, mieszka w Warszawie.

Komentarze

3 odpowiedzi na “Wyzwanie łże-republikanizmu”

  1. hfddh pisze:

    Takie tam pisanie dla pisania. Bicie piany, jak nie będziecie mieli kilkuset milionów € rocznie na realną działalność to niczego nie zmienicie.

  2. satrak pisze:

    Tak, jakiś przedstawiciel zachodniego koncernu “zainwestuje” milion lub dwa i będzie miał ustawę taką jak potrzebuje. Żadni, pożal się Boże, republikanie niczego tu nie zmienią.

  3. Paweł pisze:

    Komentarze hfddh i satrak są głębokie jak Ocean Atlantycki. Merytoryka zresztą też na ujemnym poziomie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz