Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu?
Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Wizja Tuska: polaryzacja, liberalna sanacja, europeizacja

Szef Rady Europejskiej przedstawił zarys nowej wizji Polski i Europy. Są w niej nowe i ważne politycznie elementy. Prawie wszystkie co najmniej problematyczne, a moim zdaniem głęboko błędne
Wesprzyj NK
Donald Tusk przekroczył już ewidentnie Rubikon powrotu do krajowej polityki, występując na Igrzyskach Wolności w Łodzi i udzielając wywiadu „Gazecie Wyborczej”. We właściwym sobie, uwodzicielskim i znakomitym erystycznie stylu, przedstawił zarys nowej wizji Polski i Europy, do której zamierza nas przekonać. Są w niej nowe i ważne politycznie elementy. Prawie wszystkie co najmniej problematyczne, a moim zdaniem głęboko błędne. Podkręcanie polaryzacji Po pierwsze – ubolewając nad ostrością konfliktu politycznego w Polsce i zapowiadając zasypywanie podziału między rodakami – niemal na tym samym oddechu podkręca Tusk polaryzację, wprowadzając nowe osie jeszcze bardziej brutalnego sporu. Z prawidłowej konstatacji o głębokim i potencjalnie krytycznym podziale w obrębie Unii Europejskiej (na zwolenników dalszej integracji i silniejszych niż kiedykolwiek jej przeciwników lub sceptyków), który już...

Chcesz uzyskać darmowy dostęp do całości materiału?

Zaloguj się do swojego konta lub utwórz nowe konto i zapisz się do newslettera

Bartłomiej Radziejewski – prezes i założyciel Nowej Konfederacji, ekspert ds. międzynarodowych zainteresowany w szczególności strukturą systemu międzynarodowego, rywalizacją mocarstw, sprawami europejskimi. Autor książki "Nowy porządek globalny", a także "Między wielkością a zanikiem", współautor "Wielkiej gry o Ukrainę", opublikował także setki artykułów, esejów i wywiadów. Pomysłodawca i współtwórca dwóch think tanków i dwóch redakcji, prowadził projekty eksperckie m.in. dla szeregu ministerstw, międzynarodowych korporacji, Komisji Europejskiej. Politolog zaangażowany, publicysta i eseista, organizator, dziennikarz. Absolwent UMCS i studiów doktoranckich na UKSW. Pierwsze doświadczenia zawodowe zdobywał w Polskim Radiu i, zwłaszcza, w "Rzeczpospolitej" Pawła Lisickiego, później był wicenaczelnym portalu Fronda.pl i redaktorem kwartalnika "Fronda". Następnie założył i w latach 2010–2013 kierował kwartalnikiem "Rzeczy Wspólne". W okresie 2015-17 współtwórca i szef think tanku Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. W roku 2022 współtwórca i dyrektor programowy Krynica Forum. Publikował w wielu tytułach prasowych, od "Gazety Wyborczej" po "Gazetę Polską".

Nasi Patroni wsparli nas dotąd kwotą:
11 075 / 40 200 zł (cel miesięczny)

27.55 %
Wspieraj NK Dołącz

Komentarze

8 odpowiedzi do “Wizja Tuska: polaryzacja, liberalna sanacja, europeizacja”

  1. zwykły Polak pisze:

    bardzo celna analiza.

    Narracja przyprawiająca endecką gębę PiSowi wyjątkowo perfidna i szkodliwa – a obsadzenie się w roli Piłsudskiego epoki liberalnej – kłamliwa i nierealna.
    Powiem wprost- wygląda na kolejną misję ruskopruskiej agentury w Polsce – z Stirlitzem Tuskiem w roli głównej.

  2. M Zalewski pisze:

    „Wiem, że chcę innej Polski niż ta z nowej wizji Tuska.” Jeżeli nie wystarcza Panu stwierdzenie, że „Po to nam niepodległa ojczyzna, aby wolni Polacy mogli korzystać ze swoich praw i swobód”, to jakiej Polski Pan chce w takim razie?

  3. Obywatel pisze:

    Pomijam wywody o wydźwięku wewnętrznym choć fascynuje mnie tolerancja posunięta do granic akceptacji dla dowolnej nowej koncepcji dzielenia opini publicznej jaką wymyśli obecny rząd która jednak nie działa wobec Tuska i jego letnich w sumie wypowiedzi bo wiele z tej brunatności o jakiej napisał autor tam nie było. To co jednak jest ciekawe to krytyka Tuskowej krytyki USA. Jest ona o tyle ciekawa, że rozjazd między Europą (nawet nie tyle UE a całym kontynentem) a USA jest przecież faktem. W tej sytuacji Tuska jak i Polska mogą co najwyżej ten fakt zaakceptować bo to co zostanie przez Tuska czy Dudę powiedziane nie ma żadnego znaczenia i większego wypływu na bieg procesów geopolitycznych. To co możemy zrobić to realnie ocenić czy rzeczywiście gwarancje o jakich autor wspomina USA może nam zaoferować. Historia Obamy (Syria i czerwona linia, zwrot ku Pacyfikowi) czy teraz cała polityka Trumpa każe się nad tym poważnie zastanowić. Dla Niemiec bezpieczeństwo Polski i jej granic ma egzystencjalnie znaczenie z racji geografii (mapa się kłania) a dla USA Polska jest jednym z wielu pionków na szachownicy i to pionkiem wymiennym. W sytuacji kiedy drogi Francji i Niemiec z USA się rozejdą (a na to nie mamy żadnego wpływu, zwłaszcza z zerowym znaczeniem w Europie obecnego rzadu) to cała dyskusja o znaczeniu geopolitycznym naszego kraju, przesmyku Suwalskim i tym podobnym stanie się dla USA bezprzedmiotowa. Już dziś militarnie Bałtyk jest poza zasięgiem USA w przypadku wojny z Rosją. Warto o tym pamiętać rekomendując realnie narażanie projektu europejskiego u jego zarania. Bo nawet jak on się nie uda to USA nie zapewnią nam takiego poziomu bezpieczeństwa o jakim myśli autor, a sabotując projekt europejski pozbawiamy się długoterminowej szansy. Wraz z Trumpem Europą wraca z przerwy od historii, warto pamiętać że ostatni plan obronny rzeciw USA Wielka Brytania zrobiła raptem w latach 20 XX wieku.

  4. Jacek pisze:

    Dawno tak mało celnego artykułu nie czytałem na tak dobrej skądinąd stronie. Od naiwnej i mało realistycznej wiary w sympatie do nas USA, żywcem wzięta z fantazji lat 90 o dobrej Ameryce po lekko tylko zakamuflowany antyunijny kurs (NK promuje geopolitykę ale jednocześnie ucieka od spoglądania na mapę i odległości jakie dzielą nas od Berlina vs Nowy Jork, stad tez wejście do strefy euro jest tak samo mądre jak dla sympatyków Ameryki budowa fortu Trump – zawsze się płaci cenę) ale to co mnie poruszyło najmocniej to takie zdanie:

    Po to nam niepodległa ojczyzna, aby wolni Polacy mogli korzystać ze swoich praw i swobód” – mówił w Łodzi. Dawno temu klasyk liberalizmu Edmund Burke krytykował płytkie, kontraktualne podejście do państwa, jako sprowadzające je do rangi „spółki handlu pieprzem i kawą, perkalem lub tytoniem, czy innym mało znaczącym towarem, którą zawiązuje się z racji błahego, przejściowego interesu i rozwiązuje na każde życzenie stron”.

    Przeraża mnie łatwość z jaką ludzie z lewa (Krtyka Polityczna napisała podobne rzeczy) jak i prawa odrzucają kwestie praw i swobód obywateli i wręcz je osmiejszajac. Prawa i swobody nie są o spółce handlu pieprzem. Są o fundamencie na jakiej tak różne i podzielone społeczeństwa są w stanie funkcjonować i są jednym sposobem aby jakiekolwiek zmiany wdrażać w sposób pokojowy. Można krytykować Tuska za sposób krytyki Kaczyńskiego (choć jak oderwiemy się od warstwy retorycznej to wiele bolesnej prawdy w tym jest) ale krytykowanie ostatniego poważnego polskiego polityka za to ze opowiada się za prawami i swobodami obywateli jest błędem. Bez nich nic nie zostanie ani z instytucji, ani z projektów w rodzaju 500 plus. Zreszta widać to dobrze jak odrzucenie podstawowych zasad wyglada w praktyce na przykładzie afery KNF, gdzie degeneracja elity politycznych jest tak widoczna.

    Jedna rzecz jest warta podkreślenia: poparcie Tuskowego wezwania do obrony praw i swobód nie oznacza ze trzeba akceptować jego pomysły w każdej innej dziedzinie życia społecznego. Bo na tym polega korzyść z polityki opartej na zasadach, inaczej zostaje nam totalniackie zglajszachtowanie.

  5. podległy pisze:

    Tusk reprezentuje interesy naszego odwiecznego wroga Niemiec. To komuniści w 1989r nie chcąc stracić władzy na rzecz obywateli Polski woleli podzielić się władzą z Niemcami. Większość obywateli Polski została wyprowadzona w pole. Ta część okupantów przedstawiała się jako zwolennicy tzw. UE., udając polaków. Niestety dzisiaj widzimy, że wcale nie jesteśmy niepodlegli, tylko okupowani przez naszych odwiecznych wrogów Niemców i Ruskich. Ich aparatem okupacyjnym jest (PO, Nowoczesna,) i Ruskich ( SLD, PSL, Razem, kasta sędziowska,).

  6. Arathi pisze:

    Kompletnie się nie zgadzam z tezą, że USA są nam do czegokolwiek potrzebne – nie są. W chwili obecnej nasze stosunki gospodarcze z Niemcami są na tyle silne i nierozrywalne, że to właśnie one gwarantują nam bezpieczeństwo. Ekonomia i gospodarka – to są narzędzia do prowadzenia wojny w chwili obecnej, a nie jakieś zielone ludziki, które sprawdzają się tylko w krajach trzeciego świata jak Syria, Ukraina czy kraje Afrykańskie. Armia amerykańska na naszym terenie nie gwarantuje nam bezpieczeństwa, tak jak nie gwarantowała nam tego armia radziecka.

    Niemcy są obecnie naszym najważniejszym przyjacielem i partnerem – i to właśnie z nimi powinniśmy mieć absolutnie jak najlepsze układy.

  7. TAch pisze:

    Wygląda na to, że instalacja polskiego softwaru/za Bartosiakiem/, made in PO, w unijną myśl polityczną spotęguje tylko jej problemy. Ciekawe zresztą, na bazie jakich think tanków, wspomniany software wyrzuca swe komunikaty w postaci jaskrawie mylnych tez i oczywistych nieprawd, i czy robi to tylko by utrzymać się w trendzie brukselskiej nowo-myśli politycznej, czyli nic ponad to czego się po nim spodziewam. No ale Graś to jednak nie Gral.

  8. Jarek pisze:

    „Unia jest dla nas fundamentalnie ważna z wielu powodów, ale to nie ona jest gwarantem polskiej niepodległości. O ile więc krytyka polityki europejskiej pisowskich rządów jest zasadna, o tyle wiązanie nawet potencjalnego Polexitu z końcem naszej państwowości to nie tylko kolejne, ciężkie nadużycie erystyczne, ale – zasadniczy błąd w diagnozie, przede wszystkim.” – całkowicie błędna, niebezpieczna teza, gdyż Polexit to wejście do czarnej dziury między Rosją a Niemcami, z konsekwencjami jak w 1939 r. Młodzież (Radziejowski, Bartosiak) nam się ostatnio rozszalała ostro prąc do budowy imperium (polskiego niczym przed wojną Aleksander Bocheński), patrząc na mapę, lecz nie zważając na posiadane zasoby. Trochę zatrzymajcie się chłopcy, żebyście nie doświadczyli losu Bocheńskiego, który dużo pisał o mocarstwowości (w kontrze do najwybitniejszego polityka polskiego Dmowskiego), a po Teheranie już wiedział, co czeka Polskę i nie mogąc tego udźwigną poszedł sobie na to pole minowe… Doświadczenia rozczarowania Bocheńskiego Wam nie życzę panowie dlatego radzę bardziej słuchać Tuska niż Kaczyńskiego. Kilka geopolitycznych prawd do przemyślenia. 1. Polska po rozbiorach i komunizmie nie jest (nawet potencjalnym) mocarstwem tylko zasobem, o który walczą Niemcy z Rosją; raz ten zasób jest z Niemcami (zabór pruski, Generalne Gubernatorstwo, III RP), innym razem z Rosją (zabór rosyjski, Królestwo Polskie, PRL). III RP jest obecnie z Niemcami, nie kwestionującymi (na razie) naszych granic, hamowanymi, jako tako, przez pozostałe 25 państw organizacji międzynarodowej zwanej Unią Europejską. Jeśli to dla współczesnej młodzieży mało, to życzyłbym tej młodzieży, aby urodziła się w Generalnym Gubernatorstwie albo w PRL… Wniosek: bezpieczeństwo Polski opiera się na tym sąsiedzie, który ma korzyść ze współpracy z polskim „zasobem”, dziś na Niemcach. Żeby wyjść z obecnej sytuacji Polski, państwa Europy Środkowej np. w ramach Trójmorza, powinny się orientować bardziej na Warszawę aniżeli na Berlin lub Moskwę. Kto zdaniem red. Radziejowskiego był bardziej skuteczny, aby państwa Europy Środkowej orientowały się bardziej na Warszawę niż na Berlin lub Moskwę: Tusk z Sikorskim i Schetyną czy Kaczyński z Waszczykowskim i Czaputowiczem ? (współczuję wszystkim obserwatorom, którzy uważają, że PiS ma politykę zagraniczną). 2. Każde państwo aspirujące do roli mocarstwowej nie ogłasza tego publicznie, jak „wstająca z kolan” Polska, tylko cicho i konsekwentnie pomnaża swoje polityczne i gospodarcze zasoby (jak Chiny ostatnich dziesięcioleci) zgłaszając swoje aspiracje geopolityczne dopiero wtedy, gdy jest w stanie rzucić skuteczne wyzwanie dotychczasowemu hegemonowi – jak dzisiaj Chiny wobec USA. Polska Kaczyńskiego wstająca z kolan nabiła sobie już bardzo dużo guzów… 3. USA to najważniejszy gwarant bezpieczeństwa Polski jednak nasza ambitna młodzież powinna zdawać sobie sprawę dlaczego USA interesuje Polska ? Dlaczego USA gra na Polskę ? Z kilku geopolitycznych przyczyn: pierwsza USA chcą kontrolować pomost bałtycko-czarnomorski (kluczowe kraje Polska, Rumunia, Ukraina), aby nie dopuścić do osi Berlin-Moskwa w imię realizacji rosyjskiej geopolitycznej koncepcji „Europy od Lizbony do Władywostoku”. Dla USA Zachodnia Europa jest geopolitycznym zasobem i ten zasób ma pozostać w amerykańskim posiadaniu; rosyjsko-niemiecka Eurazja jest dla USA, rywalizującej z Chinami i Rosją, nie do zaakceptowania dlatego Amerykanie budują Trójmorze. Jedno jest pewne, droga młodzieży: PiS i Duda nie uczynią z peryferyjnej Warszawy centrum Trójmorza. Nie ta klasa polityków.

Dodaj komentarz

Zobacz

Zarejestruj się i zapisz się do newslettera, aby otrzymać wszystkie treści za darmo