Newsletter

Wędka dla wykluczonych

Wielu członków spółdzielni socjalnych, zanim zaczęło pracować, zbierało złom lub całymi dniami piło. Wspólna praca pomaga usamodzielnić się bezdomnym, długotrwale bezrobotnym czy niepełnosprawnym

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Wielu członków spółdzielni socjalnych, zanim zaczęło pracować, zbierało złom lub całymi dniami piło. Wspólna praca pomaga usamodzielnić się bezdomnym, długotrwale bezrobotnym czy niepełnosprawnym

O tej porze w Pubie Browaru Spółdzielczego w Gdańsku jest jeszcze pusto, ale wieczorem znów będzie on pełen ludzi. Poza kilkunastoma kranami z piwem innych browarów, można się tu napić także tego uwarzonego w Pucku przez osoby niepełnosprawne. Od jakiegoś czasu browar słynie z pięknych, haftowanych etykiet na piwo, które z dumą pokazuje mi Janusz Golisowicz, kierownik browaru.

– „Na początku mieliśmy jedenastu pracowników, z czego dziesięć osób było niepełnosprawnych, a jedna z nich była dla nich asystentem” – tłumaczy.

– „Kiedy pod koniec 2015 roku otworzyliśmy pub, doszło do nas kilka osób niepełnosprawnych z Trójmiasta i osoba, która zarządza lokalem. Wiele osób przychodziło też społecznie i stało za barem – dodaje. Browar otworzyli z trudem, bo wprawdzie na każdego niepełnosprawnego pracownika otrzymali dwadzieścia tysięcy złotych dotacji z Urzędu Pracy, ale starczyło to jedynie na zakup sprzętu, bez surowców. Produkcja szybko urosła do ośmiu tysięcy litrów rzemieślniczego piwa miesięcznie. Z kolei spółdzielnia ESTETICA EXPERT z Kobysewa postawiła na dwa rodzaje działalności – poza zakładem kosmetycznym prowadzony jest jeszcze Fit Bar, w którym mogą zjeść zdrowo między innymi amatorzy pobliskich kortów tenisowych. Zatrudnia on 9 osób – chorych, niepełnosprawnych, mających problemy ze znalezieniem pracy czy samotne matki. Prezes zarządu, Piotr Sobieralski, zwraca uwagę na to, że w spółdzielni wciąż pracują wszystkie te osoby, które były zatrudnione w niej na początku.

– Staramy się budować relacje długofalowe nie tylko z klientami. Nie chodzi nam przecież o to, żeby zmieniać ludzi co trzy miesiące, ale żeby pracownik chciał u nas zostać i identyfikował się ze spółdzielnią – tłumaczy Sobieralski.

Zyski z celem

Wielu osobom ten rodzaj działalności wciąż może brzmieć obco i nie ma co się temu dziwić, bo o spółdzielczości socjalnej w Polsce możemy mówić zaledwie od kilkunastu lat. Za jej początek należy uznać uchwalenie ustawy o zatrudnieniu socjalnym w 2003 roku. Określiła ona zasady tworzenia centrów integracji społecznej i zawarła możliwość założenia spółdzielni przez osoby korzystające wcześniej z zajęć w centrum oraz możliwość refundacji przez starostów kosztów ubezpieczenia społecznego przez pierwsze dwanaście miesięcy działalności. Kolejny postęp w tej dziedzinie przyniosła nowelizacja ustawy Prawo Spółdzielcze, która po raz pierwszy określiła zasady tworzenia i działania spółdzielni socjalnych. Ze względu na swoją specyfikę, związaną z wykluczeniem społecznym osób prowadzących ten typ spółdzielni, powyższa regulacja okazała się niewystarczająca i w 2006 roku weszła w życie ustawa o spółdzielniach socjalnych. Od tego momentu ilość tego typu działalności zaczęła systematycznie rosnąć. O ile w 2009 roku spółdzielni zarejestrowanych w KRS było zaledwie 197, o tyle w 2012 już 615, a w 2015 – 1266. W porównaniu ze stałym spadkiem liczby pozostałych typów spółdzielni (z 18 488 w 2004 roku do 11 612 w roku 2012), daje to podstawę do sądzenia, że w ciągu najbliższych kilku lat element socjalny stanie się bardzo ważną częścią polskiej spółdzielczości.

ESTETICA EXPERT zatrudnia 9 osób – chorych, niepełnosprawnych, mających problemy ze znalezieniem pracy czy samotne matki

Dziś spółdzielnię socjalną może założyć co najmniej pięć osób fizycznych lub dwie osoby prawne. Nie chodzi tu jednak o zwykłe osoby fizyczne, ale o osoby bezrobotne, niepełnosprawne, uzależnione, bezdomne, chore psychicznie, byłych więźniów czy uchodźców. Liczba pozostałych osób nie może przekraczać 50 proc. członków spółdzielni. Szczególnie chętnie w tym modelu uczestniczą osoby bezrobotne i niepełnosprawne – według danych za lata 2012–2013 przynajmniej jedna osoba bezrobotna znalazła się w aż 94,2 proc. badanych spółdzielni, a w przypadku osób niepełnosprawnych wskaźnik ten wyniósł 32,7 proc. Zupełnie inaczej wygląda to w przypadku osób uzależnionych od alkoholu, narkotyków, chorych psychicznie czy uchodźców, których odsetek wśród założycieli jest marginalny. Powstająca spółdzielnia zostaje zwolniona od opłat sądowych, związanych z wpisem do KRS, może się też ubiegać o refundację przez starostów składek na ubezpieczenia społeczne, dotację z Funduszu Pracy na podjęcie działalności czy z PFRON – na wniesienie wkładu przez osobę niepełnosprawną. W zamian spółdzielnia nie tylko zobowiązana jest do nadania po 12 miesiącach pracy członkostwa osobie zatrudnionej i zagrożonej wykluczeniem, ale też do określonego podziału nadwyżki finansowej. 40 proc. nadwyżki budżetowej spółdzielni musi zostać wykorzystane na społeczną czy zawodową reintegrację jej członków oraz na działalność społeczną i oświatowo-kulturalną. Dzięki temu niepełnosprawni członkowie Spółdzielni Dalba, prowadzącej Browar Spółdzielczy, nurkują rehabilitacyjnie. Z kolei członkowie i pracownicy spółdzielni ESTETICA EXPERT mają częstszą możliwość spotkań integracyjnych i wyjść do kina, na kręgle czy do restauracji.

To nie bajka

Popularność modelu spółdzielni socjalnej nie oznacza, że jest on prosty i że gwarantuje sukces. Ze względu na to, że wciąż jest on stosunkowo nowym modelem organizacji, wiąże się z nim wiele problemów. Dla Piotra Sobieralskiego prawdziwe wyzwanie stanowiło założenie rachunku bankowego. – Okazało się, że tylko 2–3 banki mogły założyć nam rachunek firmowy. Kiedy chodziliśmy po instytucjach, szukając dofinansowania, wiele razy słyszeliśmy pytanie: „co to jest spółdzielnia socjalna?”. Nie każdy bank chce udzielać leasingów lub środków na dalsze inwestycje. Mamy problem z rywalizacją z normalnymi spółkami, z walką jak równy z równym – przekonuje. Z kolei Janusz Golisowicz po założeniu spółdzielni zaczął doceniać trud każdego biznesmena. – Ogrom papierologii, jaka jest do wykonania, po prostu mnie przeraziła – przekonuje. Według Agnieszki Dejny z Browaru Spółdzielczego problem leży jeszcze w jednej kwestii, jaką jest nadmierna demokratyzacja spółdzielni. – Potrzebne jest i pojęcie społeczne, i biznesowe. Inaczej to się nie spina. Mamy to szczęście, że działamy we dwójkę, w tandemie, i uzupełniamy się kompetencjami (Goliszowicz poświęca więcej czasu niepełnosprawnym, Dejna więcej stronie biznesowej – przyp. red.).

„Kiedy chodziliśmy po instytucjach, szukając dofinansowania, wiele razy słyszeliśmy pytanie: »co to jest spółdzielnia socjalna«?”

– W spółdzielniach, które się rozpadają, brakuje często elementów zarządczych, albo ich wcale nie ma. Bardzo często do spółdzielni podchodzi się jak do kółka przyjaciół. To nie to samo, przecież tu się daje ludziom pracę i zarabia pieniądze – twierdzi Dejna.

Praca z osobami wykluczonymi nie jest też łatwa. Janusz Golisowicz zwraca uwagę na to, że w zakładzie, w którym jest gorąca woda i środki chemiczne, bardzo łatwo doznać oparzeń, choć na szczęście nie było jeszcze takiego przypadku. Opowiada mi jednak o sytuacji, która miała miejsce zaledwie kilka godzin wcześniej: pracownik nie potrafił przepompować wody z jednego zbiornika do drugiego, pomimo że wraz z kolegą robił to przez pół roku. Sam nie umiał. – W takim razie dostał grabie, taczkę i poszedł robić porządek, bo w środku mógłby narobić problemów. – przekonuje. – My jesteśmy po to, żeby dawać pracę właśnie takim osobom. A taki pracownik, zatrudniony w normalnym zakładzie pracy, jest najczęściej tym pierwszym do zwolnienia – dodaje. – To nie jest bajka, bardzo wiele osób uważa, że dobrze, zatrudniacie niepełnosprawnych, ale dostajecie dofinansowanie do ich wynagrodzenia. To jest kolejny mit, który należy obalić. Gdy spojrzy się na wydajność osób niepełnosprawnych, na to, ile popełniają błędów, to po przeliczeniu tego „cudowne” dofinansowanie do ich wynagrodzenia szału nie robi – przekonuje Dejna.

Pomimo wszelkich trudności pojawiają się też pierwsze sukcesy. Osoby pracujące w spółdzielni miały przecież problemy z odnalezieniem się w społeczeństwie. – Takie osoby, zanim zaczęły pracować, wychodziły z domu rano i wracały podpite późnym wieczorem, bo np. spotkały kolegów z pieniędzmi albo zebrały złom. Udawało im się przetrwać, ale były na karku opieki społecznej – twierdzi Janusz Golisowicz. Dzięki pracy i członkostwie w spółdzielni to się jednak zmieniło.

Taki pracownik zatrudniony w normalnym zakładzie pracy jest najczęściej tym pierwszym do zwolnienia

– Wymiernym wskaźnikiem tego, że to działa, jest fakt, że chłopaki chcą zakładać rodziny, że chcą wziąć kredyt i myślą o usamodzielnieniu się. W zależności od stopnia niepełnosprawności jednego pracownika cieszy to, że poszedł do sklepu i za własne pieniądze kupił sobie buty, a innego to, że wziął kredyt i spłaca mieszkanie, które pomogła mu kupić babcia. Widzimy duży progres w życiu codziennym chłopaków – mówi mi Dejna.

– Nie żałujemy ani tego, ile wkładamy energii, ani tego, co robimy. Dzięki temu, że mamy przedsiębiorstwo, które zarabia pieniądze i generuje środki, możemy realizować dodatkowe projekty społeczne – przekonuje.

Zmiany na lepsze?

Obecne przepisy mają wkrótce zostać zaktualizowane. Po przyjęciu znowelizowanej ustawy o spółdzielniach socjalnych ich utworzenie i prowadzenie powinno stać się jeszcze prostsze. Z uzasadnienia projektu przygotowanego przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że do obecnych potrzeb można zaliczyć reintegrację nie tylko członków, ale i pracowników a także „zwiększenie trwałości spółdzielni socjalnych oraz wsparcie szczególnie na początku ich funkcjonowania”. Problem ze znalezieniem pięciu chętnych do utworzenia spółdzielni został rozwiązany w ten sposób, że założyć ją będą mogły trzy osoby, z zastrzeżeniem, że w ciągu 12 miesięcy od dnia wpisu do KRS będą musiały zostać przyjęte dodatkowe dwie. Łatwiejsze stanie się także założenie spółdzielni przez osoby o umiarkowanym lub znacznym stopniu niepełnosprawności, gdyż maksymalna liczba osób niespełniających warunków do stania się członkiem zostanie zwiększona do 70 proc. Zlikwidowany zostanie szkodliwy obowiązek płacenia składek na Krajową Radę Spółdzielczą w sytuacji, w której spółdzielnia działa już w związku rewizyjnym i płaci składki z tego tytułu. Spółdzielnia nie będzie już skrępowana sztywną regulacją, dotyczącą podziału nadwyżki bilansowej, i będzie mogła przeznaczać ją również na własne potrzeby. Stanie się tak dzięki likwidacji obligatoryjnego funduszu inwestycyjnego i zmniejszeniu udziału, przeznaczanego na fundusz zasobowy oraz cele spółdzielni, odpowiednio do 20 proc. i 30 proc.

Wymiernym wskaźnikiem tego, że to działa, jest fakt, że chłopaki chcą zakładać rodziny, że chcą wziąć kredyt i myślą o usamodzielnieniu się

Zmiany te, szczególnie zmniejszenie obligatoryjnej ilości członków spółdzielni przy jej założeniu, mogą przyczynić się do kolejnego boomu powstawania tego rodzaju organizacji. Ale to nie wszystko, bo zgodnie z Krajowym Programem Rozwoju Ekonomii Społecznej do 2020 roku mają powstać kolejne ułatwienia, między innymi ujednolicenie systemu wsparcia, związanego z tworzeniem nowych miejsc pracy, możliwość „tworzenia spółdzielni socjalnych również przez młodzież poszukującą pracy, rolników oraz osoby zatrudnione na umowach cywilnoprawnych o niskich dochodach, jako przedstawicieli nowych kategorii osób zagrożonych wykluczeniem społecznym” czy uproszczenie procedur likwidacyjnych. O tym, czy ulepszona wędka pomoże złowić więcej ryb, przekonamy się niedługo.