Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

W chowanego z hunwejbinami

Sensacyjne odkrycie w barze „Złota Kurka” pokazuje, jak cenne są polskie tradycje obrony arcydzieł przy pomocy fortelu. Czy nasze doświadczenia w dziedzinie tynkowania, klajstrowania i zabijania dechami na głucho zostaną wykorzystane za oceanem?
Nie warto sięgać po pompatyczny ton: odkrycie dokonane w ubiegłym tygodniu w warszawskim barze mlecznym „Złota Kurka” nie doczekało się na razie takiej publicity jak XIX-wieczne prace Schliemanna w Mykenach czy zdjęcie przez Howarda Cartera pieczęci z grobowca Tutanchamona. W słońcu późnej wiosny na Marszałkowskiej zalśniła nie „maska Agamemnona” ani złoty sarkofag, lecz szkliwo na kaflach ceramicznych o rozmiarach 15x15 cm, przedstawiających, jak podaje komunikat PAP, „zwierzęta: krowy, kozy, lwy, kury i ptaki oraz motywy roślinne”. W odróżnieniu od Myken, gdzie nie znamy nawet imienia pochowanego w sklepionej komorze władcy, wiemy, że kafle w „Złotej Kurce” zaprojektował pod koniec 1951 roku artysta ceramik Bolesław Książek, a wykonano je w Spółdzielni Pracy Rękodzieła Ludowego i Artystycznego „Kamionka” z Łysej Góry. Pewne...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Lubi sielanki.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “W chowanego z hunwejbinami”

  1. PrzemoB pisze:

    Zapłaciłem 27zł żeby przeczytać ten tekst, ale niej żałuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz