Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Ustawa o służbie zagranicznej to współczesne „Lex Siwak”, rozmontowujące strukturę państwową

Nowa ustawa zamiast przygotowania dyplomatów do pełnienia roli rzeczywistej, nowoczesnej służby zagranicznej, jest obliczona na konserwowanie wszystkich starych patologii i tworzenie nowych
Cicho i bez rozgłosu weszła w życie nowa ustawa o służbie zagranicznej. Dwukrotnie toczyła się wokół niej parlamentarna awantura, ale w debacie publicznej pojawiły się okruszki tej debaty i to – szczerze mówiąc – nie najbardziej istotne. Jest to fragment smutnego i groźnego zjawiska, kompletnego braku zainteresowania opinii publicznej polityką międzynarodową. Czasy komuny, gdy wszelkie książki i czasopisma opowiadające o świecie sprzedawały się na pniu, odeszły w kompletną niepamięć. Wobec tego jedynym motywem, przewijającym się nawet przez poważne tytuły medialne, był zarzut, że ustawa usuwa wymóg znajomości języków obcych wobec ambasadorów, czy kandydatów na to stanowisko. W istocie nominacje ambasadorskie od zawsze były nominacjami politycznymi, ale bez znajomości języków ambasador po prostu nie może sprawować swojej funkcji. A certyfikaty MSZ...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 1 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Przejdź do prenumerat

lub

Kup pojedynczy dostęp do wybranego artykułu
za jedynie 9,90 zł

historyk, dyplomata. Był m.in. dyrektorem Ośrodka Studiów Międzynarodowych Senatu, podsekretarzem stanu i głównym doradcą ds. zagranicznych w rządzie premiera Buzka, zastępcą redaktora naczelnego tygodnika “Wprost”. Ostatnio ambasador RP w Rydze i Erywaniu. Autor kilkuset publikacji na temat polskiej polityki zagranicznej i historii Polski w epoce międzywojennej.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Zobacz