Newsletter

Trzecie takie ważne weto

Planowane weto Prezydenta wzmocni jego pozycję jako instytucji kierującej się logiką i racjonalnością. Jednak plemienno-emocjonalny konflikt w kraju zaszedł tak daleko, że tylko nieliczni są w stanie to dostrzec

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Po ubiegłorocznych wetach w sprawie Sądu Najwyższego i KRS (w wyniku późniejszej sekwencji wydarzeń politycznych zdecydowanie złagodzonych w skutkach) i wiosennym sprzeciwie wobec tzw. ustawy degradacyjnej, prawdopodobne weto wobec znowelizowanej w lipcu przez Sejm ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego będzie trzecim w dotychczasowej kadencji Andrzeja Dudy tak istotnym politycznie aktem skorzystania z prerogatyw prezydenckich. To byłaby dobra decyzja. Nie tylko z tego powodu, że przygotowana (jak to ostatnio stało się już niedobrą tradycją) w ekspresowym trybie i bez konsultacji społecznych nowelizacja ordynacji jest – nie bójmy się tego słowa – zdecydowanie niedemokratyczna, ale również dlatego, iż pokazuje urząd Prezydenta jako wciąż autonomiczny i niezależny czynnik polskiej sceny politycznej. Czynnik, który nie dąży do bezwzględnego zabetonowania systemu zgodnie z zasadą tyrannical majority, ale działa na rzecz otwierania kanałów artykulacji społecznej i poszerzenia pól debaty publicznej.

Analizy publicystyczne wokół potencjalnego weta, zarówno autorstwa zwolenników jak i przeciwników „dobrej zmiany”, koncentrują się na relacjach personalnych pomiędzy Nowogrodzką a Krakowskim Przedmieściem. Radykalny, plemienny i tożsamościowy konflikt polityczny nakłada prostą optykę. Po rzeczywiście rzadko artykułowanym sprzeciwie urzędu prezydenckiego wobec wielu kontrowersyjnych działań rządzącej większości, a nawet dość upokarzającym odrzuceniu przez nią w Senacie pomysłu referendum konstytucyjnego, głosy sugerujące „ustawkę” pomiędzy prezydentem a Zjednoczoną Prawicą mogą się wydawać choćby po części uzasadnione. Tym bardziej, że w obozie prorządowych mediów (coraz częściej zamieniających się wręcz w wydział komunikacji wewnętrznej różnych koterii władzy) trudno dostrzec komentatorów pragnących „umierać za ordynację” i zapowiadających, że w związku z wetem nigdy już na prezydenta Dudę swojego głosu nie oddadzą. Skoro więc rządzący nie chcą kruszyć kopii o własne ustawy, a nawet niejednoznacznie wyrażają brak zainteresowania ich pełnym przeprowadzeniem, to być może mamy do czynienia z jakiegoś rodzaju politycznym dealem z prezydentem. Tak czy inaczej, potwierdza to tylko fakt, że zarówno Nowogrodzka jak i Pałac są partnerami skazanymi na trwałe, choć oczywiście czasem spierające się małżeństwo, a nie na widowiskowy rozwód pełen wywlekania największych pretensji.

Spotkanie przy jednym stole Prezydenta oraz przedstawicieli PSL, Kukiz’15, Razem, Klubu Jagiellońskiego i Prawicy RP jest znakiem budzącym optymizm. Oby nie skończyło się na jednej rozmowie

Pozytywnym zjawiskiem, jakie wytworzyło się wokół potencjalnego weta jest – również mało zauważalny – poniedziałkowy fakt negocjacji prezydenta z sygnatariuszami akcji przeciwko zmianie ordynacji. Być może mało kto to pamięta, ale było to pierwsze od późnej jesieni 2015 roku i początku sporów o Trybunał Konstytucyjny spotkanie Prezydenta z tak szeroką delegacją ugrupowań opozycyjnych oraz organizacji społecznych, o nieraz bardzo odmiennych profilach ideowych. Gdy przypomnimy sobie całkowicie już porzucone, albo brzmiące wręcz nieprawdopodobnie w obecnej sytuacji politycznej pomysły nowej władzy z 2015 roku o „pakiecie demokratycznym” dla opozycji parlamentarnej, widzimy, jak bardzo odeszliśmy w ostatnich latach (choć uczciwie trzeba przyznać, nie był to proces rozpoczęty za obecnych rządów) od mechanizmów stałego, wielostronnego dialogu politycznego. Dialogu obejmującego rządzących, rządzonych, opozycję i szerokie grupy społeczne. Spotkanie przy jednym stole Prezydenta oraz przedstawicieli PSL, Kukiz’15, Razem, Klubu Jagiellońskiego i Prawicy RP jest znakiem budzącym optymizm. Oby nie skończyło się na jednej rozmowie!

Z uznaniem należy również przyjąć wyważone i mądre stanowisko Episkopatu Polski, który w apelu do głowy państwa podkreślił ważny element sprawiedliwego dostępu obywateli do procesu wyborczego. Pozwoli to w pewnej mierze zerwać ze stereotypem Kościoła katolickiego w Polsce jako pasa transmisyjnego rządzącej większości i przywrócić jego postrzeganie jako instytucji stojącej ponad podziałami.

Jednym słowem, prezydenckie weto może uwolnić bezcenny potencjał aktywizacji społecznej i obywatelskiej oraz przyczynić się do wskrzeszenia ducha dialogu różnych aktorów życia publicznego. W dzisiejszej rzeczywistości to wcale niemało.

 

Masz dość bzdur i propagandy?

Wspieraj niezależny i ambitny ośrodek myśli

Solennie zobowiązuję się przemyśleć czy stać mnie na wsparcie serwisu Nowa Konfederacja stałym zleceniem przelewu dowolnej kwoty

przykładowe kwoty:

  • 16 zł - latte z dodatkami w kawiarni
  • 50 zł - bilet ulgowy do teatru
  • 150 zł - bilet do opery
  • 500 zł - zostań mecenasem polskiej myśli politycznej