Jeśli chcesz przeczytać ponownie ten artykuł lub brak Ci teraz czasu aby przeczytać całość, możesz dodać go do swojej listy artykułów. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Trybunałowi Przyłębskiej mówimy “sprawdzam”

Znikające statystyki, mniej skarg konstytucyjnych i sądowych zapytań, a w kolejce do rozpatrzenia czeka jeszcze 165 zaległych spraw. Jaki jest bilans funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego po pierwszym pełnym roku, w którym obowiązują nowe zasady?

Prawo i Sprawiedliwość już od początku swoich rządów w 2015 roku rozpoczęło gruntowną reformę Trybunału Konstytucyjnego. Ten spór wydaje nam się bardzo odległy – w końcu minęły już dwa lata, a w międzyczasie uwaga opinii publicznej skupiła się na Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Jednak niekończąca epopeja pod tytułem: „spór o Trybunał Konstytucyjny” polegająca na publikowaniu lub niepublikowaniu wyroków, bojkotowaniu wzajemnie przez obie strony prac sądu czy opracowywaniu kolejnych ustaw naprawczych skończyła się w grudniu 2016 roku w momencie powołania sędzi Julii Przyłębskiej na stanowisko prezesa TK. Można więc się pokusić o małe podsumowanie działalności orzeczniczej Trybunału.

W zeszłym roku orzekali już wszyscy zaprzysiężeni przez Prezydenta sędziowie. Nikt nie bojkotował rozpraw ani Zgromadzenia Ogólnego. Przycichły wielomiesięczne protesty, weszły w życie wszystkie ustawy naprawcze, a prezes Julia Przyłębska mogła na swój sposób zorganizować pracę naszego sądu konstytucyjnego. Mając to na uwadze, postarajmy się w sposób obiektywny porównać rok 2017 do roku 2014 i wcześniejszych, to znaczy tych lat, w których TK działał na mocy poprzedniej ustawy i w starym składzie. Dla ucięcia spekulacji dodam, że celem artykułu nie jest wsparcie jakiejkolwiek strony w sporze o Trybunał.

Znikające statystyki

Na wstępie jednak trzeba powiedzieć, że nie jest to takie proste zadanie. Na stronie Trybunału można znaleźć tylko i wyłącznie statystykę za rok 2016 oraz 9 pierwszych miesięcy roku 2017. Odniesienia do lat poprzednich zostały usunięte z witryny TK. Jednak dzięki WebArchive oraz stronie Niezniknelo.pl (opozycyjnej witrynie zajmującej się odzyskiwaniem materiałów usuniętych z oficjalnych stron rządowych) możemy zapoznać się ze wszystkimi statystykami, które dziwnym zbiegiem okoliczności wyparowały z zakładki „Statystyka” na stronie Trybunału.

Zarówno obywatele, jak i politycy zdecydowanie rzadziej widzą powód do tego, by kierować wnioski do TK

W latach 2013-2014 do TK wpływało przeciętnie 480 spraw, z czego ok. 370 podlegało rozpoznaniu wstępnemu („przedsąd” w Trybunale Konstytucyjnym obejmuje skargi konstytucyjne i wnioski kierowane przez niektóre podmioty np. przez organy jednostek samorządu terytorialnego. Po reformie w 2015 roku przedsąd obejmuje również pytania prawne). W 2014 roku ta ilość wzrosła do 530 spraw ogółem, z czego 417 podlegało przedsądowi. W 2015 roku widzimy natomiast znaczący wzrost liczby spraw wpływających do Trybunału – mamy już łącznie 623 sprawy, z czego 442 podlega wstępnemu rozpoznaniu. Wzrost ten niewątpliwie spowodowany jest rozpoczęciem sporu o TK, co skutkowało m.in. wzrostem liczby wniosków niepodlegających kontroli – z przeciętnej liczby ok. 100 aż do 181. W roku 2016 odnotowujemy natomiast bezprecedensowy spadek – do Trybunału wpływa tylko 113 spraw! Dodatkowo aż 54 z nich to wnioski niepodlegające przedsądowi. Widać jak na dłoni, że spór o TK nie sprzyjał wzrostowi zaufania do tej instytucji. A sytuacja w 2017 roku? W tym przypadku posiadamy ograniczone informacje, obejmujące tylko pierwsze trzy kwartały (do dnia 30 września 2017 roku). Do tego dnia wpłynęło łącznie 210 spraw, z czego 197 podlegało wstępnej kontroli. Jeżeli taka tendencja utrzymywała się do końca 2017 roku, to do Trybunału wpłynęło około 280 spraw.

Co tam Trybunał…

 Co możemy z takich danych wywnioskować? Zarówno obywatele, jak i politycy zdecydowanie rzadziej widzą powód do tego, by kierować wnioski do TK. I o ile można zrozumieć, że politycy opcji rządzącej nie kierują wniosków do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności danej ustawy z Konstytucją (w omawianym okresie jeden taki wniosek skierował w 2016 roku Andrzej Duda ws. zmiany prawa o zgromadzeniach), a zarówno politycy opozycji, jak i inne podmioty uprawnione, takie jak Rzecznik Praw Obywatelskich, nie decydują się na taki krok ze względu na polityczne uprzedzenia, to w ten sposób nie da się podejść do skarg składanych przez obywateli. W tym przypadku należy zauważyć, że liczba skarg konstytucyjnych kierowanych przez Polaków również spadła. W 2014 roku do Trybunału wpłynęło 375 skarg konstytucyjnych. Na dzień 30 września 2017 roku takich skarg mamy 188. Liczba skarg złożonych w 2017 roku spadła co najmniej o ¼, gdyż trudno sobie wyobrazić, że nagle w ostatnim kwartale Polacy złożą kolejne 200 pism. Jednak wskaźnikiem, który najlepiej obrazuje upadek autorytetu Trybunału, jest liczba pytań prawnych, kierowanych przez sądy powszechne. W 2013 roku takich pytań prawnych wpłynęło 58, w 2014 80. Natomiast w 2016 roku takich pytań wpłynęło tylko 21. W roku 2017, według informacji z dnia 30 września, mamy tylko 18 pytań prawnych. Oznacza to, że sądy powszechne kierują zapytania do Trybunału Konstytucyjnego ponad trzykrotnie rzadziej niż w latach poprzednich. System prawny nie zmienił się tak diametralnie, żeby było w nim trzy razy mniej przepisów, których wykładnia budzi wątpliwości konstytucyjne. Niestety konflikt trybunalski sprawił, że sędziowie rzadziej korzystają ze swojego uprawnienia, co może odbić się negatywnie na obywatelach.

Warto jednak spojrzeć na liczbę spraw, jaka pozostała do rozpatrzenia po 2016 roku z lat poprzednich. Łącznie pozostało ich do rozpatrzenia 165! Nasuwa się więc słuszne pytanie: dlaczego sędziowie, mając do rozpoznania dużo mniej spraw niż w latach poprzednich, nie nadrobili zaległości?

Oprócz samego wpływu spraw, należy również porównać, ile z nich zostało merytorycznie rozpoznanych. W roku 2013 wydano łącznie 71 wyroków, tyle samo w roku 2014. Natomiast w 2015 roku liczba ta wzrosła do 99 wyroków. Równocześnie, umorzeniu podlegało około 100-150 spraw rocznie. W 2016 roku natomiast wydano 39 wyroków oraz umorzono 60 spraw. Rok później, w ciągu trzech pierwszych kwartałów wydano 21 wyroków, natomiast 46 podlegało umorzeniu.

 Nienadrobione zaległości

Z suchych danych liczbowych wprost wynika, że Trybunał Konstytucyjny pracuje trzy razy mniej, niż pracował jeszcze w latach 2011-2014. Można to wytłumaczyć faktem, że wpływa do niego trzy razy mniej spraw. Pod tym względem, przeciętna wydajność sędziów w Trybunale nie spadła.Warto jednak spojrzeć na ilość spraw, jaka pozostała do rozpatrzenia po 2016 roku z lat poprzednich. Łącznie pozostało ich do rozpatrzenia 165! Nasuwa się więc słuszne pytanie – dlaczego sędziowie, mając do rozpoznania dużo mniej spraw niż w latach poprzednich nie nadrobili zaległości?

Skoro orzeczono wiele mniej wyroków i postanowień, to dlaczego nie zajęto się tym, co zalega? Dużo trudniej tutaj o obiektywną odpowiedź. Zgodnie z informacjami prasowymi, w pierwszym półroczu 2017 roku sędziowie orzekali w Trybunale tylko 13 dni, a w czasie wakacji trwała prawie trzymiesięczna przerwa (ostatnie posiedzenie odbyło się 28 czerwca, a kolejne powakacyjne 11 września). Teoretycznie w tym czasie można było spokojnie nadrobić zaległości, z jakimi boryka się TK aż do dnia dzisiejszego. Jednak każdą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie. Nie można uznać, że w ciągu tego pół roku dało się załatwić wszystkie sprawy, gdyż wiele z nich mogło odznaczać się wyjątkową zawiłością, jednak dane te dają do myślenia. Czym wtedy zajmowali się sędziowie?

Gdy spojrzymy na te dane jako na całość, rysuje nam się dość ponury obraz Trybunału Konstytucyjnego. Niestety spór, który trwa od prawie dwóch lat, zrujnował jego autorytet. Ludzie nie widzą w nim już gwaranta przestrzegania praw i wolności obywateli i strażnika Konstytucji, tylko element walk partyjnych. Według badania Kantar Public przeprowadzonego w listopadzie 2016 roku, tylko 44% ankietowanych darzy TK zaufaniem. Dla porównania, w roku 2011 takie zaufanie deklarowało 58%. Ta informacja w połączeniu z danymi dotyczącymi wpływających spraw pokazuje, jak bardzo plemienne walki, do których dochodzi w Polsce od ponad dwóch lat wpływają na postrzeganie przez obywateli organów ochrony prawnej, które mają przecież w założeniu bronić ich przed opresyjnością państwa. O ile jeszcze można wytłumaczyć spadek zaufania wśród obywateli – wszak nie posiadają oni wyspecjalizowanej wiedzy prawniczej – to inną kwestią jest opinia o Trybunale wśród sędziów i prawników. Ilość pytań prawnych zadawanych TK spadła radykalnie. To pokazuje, że sędziowie wolą się opierać na własnym rozumieniu przepisów, a nie czekać na rozstrzygnięcie Trybunału, które często może być odłożone w czasie lub niepewne ze względu na kolejne nowelizacje ustaw o TK.

Kiedy zabiorą się do pracy?

 Trudno jednak wyciągnąć jednoznaczne wnioski na temat merytorycznej pracy samych sędziów. Wpłynęło do nich trzy razy mniej spraw, co też przełożyło się na trzy razy mniej orzeczeń. Jednakże nie zostały nadrobione prawie żadne zaległości, co sugeruje, że pomimo prośby Andrzeja Dudy, TK nie „zabrał się do pracy”.

Żeby kompleksowo ocenić pracę Trybunału, potrzebne były by kompletne i dokładne statystyki. Niestety, takie nie są publikowane, a te które stawiają poprzedniego prezesa w dobrym świetle, dziwnym trafem znikają z oficjalnych serwisów. To sugeruje, że osoby kierujące pracami TK nie chcą być porównywane do pracy swoich poprzedników.

Nie zostały nadrobione prawie żadne zaległości, co sugeruje, że pomimo prośby Andrzeja Dudy TK nie „zabrał się do pracy”

W tym miejscu podkreślam jeszcze raz, że nie chcę opowiedzieć się po żadnej stronie sporu o Trybunał Konstytucyjny. Jednak prosta analiza statystyk związanych z sądem konstytucyjnym w połączeniu z celowym usuwaniem statystyk przynosi przykre wnioski. Trybunał wcale nie działa lepiej niż za poprzedników. Nie wynika to z braków w umiejętnościach czy wiedzy nowych sędziów – wszak często są to wybitni prawnicy, którzy w niczym nie ustępują swoim poprzednikom. Jednak polityczne gierki, ciągłe nowelizacje procedury oraz złe zarządzanie pracami Trybunału sprawiają, że nie jest to wcale „dobra zmiana”. To też smutny przykład na to, jak media i politycy potrafią zrujnować reputacje organu, który przez lata był szanowany. Nigdy we współczesnej historii nikomu nie wyszło na dobrze zawłaszczanie instytucji państwa i oby ta nauka przypomniała się naszym politykom wszystkich opcji.

Stały współpracownik NK. Ekspert Centrum Analiz KoLibra. Naukowo zainteresowany prawem gospodarczym oraz tematyką związaną z ekonomiczną analizą prawa.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Trybunałowi Przyłębskiej mówimy “sprawdzam””

  1. Mija pisze:

    Pani Przyłębska tak często pojawia się w mediach (a do każdego wystąpienia trzeba się przecież przygotować), że nie ma czasu efektywnie zarządzać TK.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz