Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

To był atak na wolność nas wszystkich

Kibole, którzy zaatakowali Marsz Równości, uderzyli nie tylko w jego uczestników, co już wystarczy, by potępić agresję. Uderzyli w całą wspólnotę, demokratyczne państwo prawa i swobody obywatelskie
Agresja wobec uczestników Marszu Równości w Białymstoku zasługuje na potępienie – bez żadnego ale, że niby „prowokacja”, margines i że w Niemczech to atakują proliferów (to też skandal, tylko co to ma do rzeczy?). Wymaga tego nie tylko odrzucenie przemocy jako narzędzia polityki, ale także obrona swobód, z jakich korzystamy wszyscy. Czy można organizować kontrmanifestację? Jeszcze jak! Czy w tym czasie można np. modlić się na różańcu? Czemu nie. A czy można rzucać w manifestujących kamieniami, ekskrementami, kopać, bić, blokować przemarsz? Żadną miarą! Tyczy się to Marszu Niepodległości, Marszu Równości, miesięcznicy smoleńskiej czy Marszu dla Życia. Niby oczywiste, a jednak nie. W Polsce nadal funkcjonuje przekonanie, że organizacja zgromadzenia to łaska władzy, której udzielenie zależy od jej arbitralnej decyzji. Tak...

Kup prenumeratę i czytaj NK!

Już od 19,90 zł/mc

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Zakup
Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

12 odpowiedzi na “To był atak na wolność nas wszystkich”

  1. torero pisze:

    Czy władze dowolnego miasta winny pozwolić na np. demonstrację koprofagów? Ten sam poziom argumentacji z obu stron – “przecież nikogo nie krzywdzą” i “wara od tego, co kto robi w domu” po jednej stronie, vs. “moralność publiczna” [zdefiniowana swoją drogą jeszcze za komuny w Kodeksie Wykroczeń] czy “precz z dewiacją” – po drugiej.

    Takich problemów nie da się jednoznacznie rozwiązać bez “wysokopoziomowej” deklaracji roli państwa w państwie [politologia ma na to pewnie mądre nazwy, ale nie jestem politologiem]. Jedno z dwojga:
    1. Państwo posiada określony profil ideologiczny – i miejmy wtedy odwagę powiedzieć, że na takie akcje czas i miejsce jest faktycznie w domu, a nie w prime time [i za “robótki domowe” nikt koprofagów czy homoseksualistów ścigać oczywiście absolutnie nie będzie].
    2. Deklarujemy państwo jako niewiele więcej, niż strażnika umów prywatnych – ale wtedy do wyrzucenia razem z aresztem dla zaburzaczy homodemonstracji idzie 500+ i połowa punktów procentowych stawek podatkowych, a za atrakcje, jak ta na Placu Bankowym, idzie się do pudła za kradzież, a nie niegospodarność, bo niegospodarność nie jest fizycznie możliwa, kiedy na to zwyczajnie nie ma budżetu.

    Jeśli nie rozpoczniemy dyskusji od pryncypiów, do końca świata i jeden dzień dłużej będziemy debatowali na skutkami, zamiast nad przyczynami, a świat odpłynie nam jeszcze szybciej, niż robi to obecnie. No ale pryncypialność nie jest aktualnie chodliwa…

  2. max pisze:

    To nie ma nic wspólnego z wolnością……Mnie osobiście nie interesuje co kto i z kim (czym) robi w łóżku…… mało tego podawanie takich informacji publicznie jest wg mnie niesmaczne i niewłaściwe i być może przejawem pewnej formy ekshibicjonizmu . Mamy prawo które reguluje dokładnie sprawę małżeństwa i ujęte jest to w konstytucji i nie uwazam aby cokolwiek zmieniać.
    Natura sama stworzyła “nierówność” w tej materii bo tylko mężczyzna i kobieta mogą spłodzić własne potomstwo – nie dwóch panów czy dwie panie , ani nie dwoje transwestytów po komplecie operacji….. sorry ale takie sa prawa natury . Czy człowiek niewidomy może być kierowcą ? , czy niepełnosprawny intelektualnie może być lekarzem ? – niestety nie – jest to nierówność ? – oczywiscie że tak, ale to nie powód aby nadawać uprawnienia te czy inne osobom nie spełniającym określonych kryteriów ustawowych czy innych .

  3. rzep pisze:

    Mnie osobiście nie interesuje kto jaką religię wyznaje. Mało tego, śpiewanie i pokazywanie tego jak syn swojego boga był maltretowany i torturowany uważam za niesmaczne i niewłaściwe i być może przejawem pewnej formy ekshibicjonizmu .

    A jednak na pielgrzymki czy procesje pozwalamy. Bo na tym polega wolność.

  4. JanOlgierd pisze:

    Publiczna i zuchwała demoralizacja to sprawa o ewidentnie skrajnie wysokiej szkodliwości społecznej. WSZYSCY uczestnicy tzw. Marszu “Równości” [czyli forsowania deprawacji cudzych dzieci] powinni być aresztowani i osądzeni – a także WSZYSCY sponsorzy i organizatorzy. A kary [orzekane przez ławę przysięgłych – np. kilkuset mieszkańców wybranych losowo, a nie przez przekupną kastę] powinny być maksymalnie dolegliwe, zwłaszcza finansowo, by nie było kolejnych takich aktów antyspołecznych. Takie marsze powinny się kończyć odszkodowaniami wpłacanymi na rzecz rodzin polskich [choćby i na fundusz 500+, czy na refundację leków dla dzieci] liczonymi na dziesiątki, setki milionów złotych. Wtedy nawet ci obcy sponsorzy, animujący w cieniu owe akcje i planowo dokonujący za wszelką cenę [i obecnie już w sposób totalny] niszczenie polskiego społeczeństwa, zrezygnują ze względu na koszty. KOSZTY – to jest jedyna skuteczna droga w odpowiedzi na niszczenie i deprawację polskiego społeczeństwa i rozbijanie rodziny. Nie więzienie, nie wchodzenie w różnorakie i nieskuteczne dzielenie włosa na czworo – a pieniądze. Trzeba podwyższyć poprzeczkę koszt/efekt do poziomu nieakceptowalnego dla obcych sił, które LGBT i inne grupy używają już otwarcie do zniszczenia Polski.

  5. GERARD pisze:

    Zgadzam się w pełni z Autorem. Jestem liberałem i dla mnie demokracja jest dokładnie tym, czym jest ona dla Niego. Wolnością wyrażania moich poglądów w granicach obowiązującego prawa. Nadchodzi nieuchronnie moment, gdy inteligencja o różnych poglądach i różnej wrażliwości społecznej, szczególnie młoda inteligencja (niestety mój wiek nie pozwala mi się do tej jej części zaliczać), zasiądzie przy jednym stole, żeby rozmawiać o przyszłości. Czytam z zainteresowaniem opracowania Nowej Konfederacji i Klubu Jagielońskiego. I choć nie ze wszystkimi analizami i ocenami się zgadzam, to jestem przekonany, że wspomniany przeze mnie dialog jest nie tylko możliwy i potrzebny, on jest bezwzględnie konieczny. Takie właśnie środowiska, z różnych stron naszej sceny politycznej, powinny go jak najszybciej zainicjować. Po to także, żeby ratować to co jeszcze uda się uratować, ale przede wszystkim, żeby wyjść z kolein zaniechać i zaniedbań edukacyjnych i zacząć budować kapitał społeczny i silne, świadome swoich praw i obowiązków społeczeństwo obywatelskie. Oby jak najszybciej.

  6. Bogusław Stanisławski pisze:

    Jako liberał cenię sobie wysoko stanowisko zajęte przez Autora, jak domniemuję, sytuującego się na republikańskiej prawicy. Dokąd nie siądziemy do “stołu bez kantów”, dokąd nie porozumiemy się w imię racji najwyższych – dobra wspólnego Rzeczypospolitej i jej obywateli, mimo różnic światopoglądowych, dotąd nasza wspólna Polska pozostanie w wiecznej turbulencji, co może skończyć się historyczną katastrofą.

  7. bebilo333 pisze:

    nie wysilajmy sie i nie pokazujmy jak bardzo jestesmy madrymi czy kulturalnymi ludzmi. Ani madrymi ani kulturalnymi nie jestesmy, bo prawdziwa kultura pochodzi z madrosci. Nasze zycie moralne jest takie samo jak sprzed kilka tysiaclecia a dekalog do dzis jest aktualny tak jak by zostal napisany w tamtym tygodniu. Nasza cywilizacja ma najgorsza mozliwa ekonomie jaka tylko mozemy sobie wyobrazac. Ale skoro nie potrafimy myslec ani wyobrazac sie to skad mozemy wiedziec, ze ta ekonomia jest taka zla? Kilka tygodni, a moze kilka miesiecy i Bog ten ktory go nie uznajecie lub uwazacie za nie istniejajcy lub nie potrzebny da o sobie znac i wtedy bedzie plac i zgrzytanie zebami.

  8. z grubsza pisze:

    Fakt, że środowiska LGBT czy szerzej lewackie atakują inaczej myślących i na dodatek uchodzi im to na sucho – ma wiele do rzeczy. Oznacza to zarządzanie strachem, terror, jak w systemach totalitarnych – gdy jedna grupa i to co reprezentuje jest systemowo uprzywilejowane wobec innych i może ich gnębić.

    Przedsmak u nas już mamy – “blokowanie faszystów”, albo profanowania kościołów, ale to co na Zachodzie wyprawia Antifa – to są bojówki komunistyczne, hunwejbini.

    To samo dotyczy prowokacji – fakt, że była to prowokacja również ma wiele do rzeczy. Oznacza bowiem, że ktoś dąży do konfrontacji – w tym przypadku lewactwo nie szuka już współczucia, tylko z pozycji rzekomej ofiary usprawiedliwienia dla dalszej agresji i przemocy.

    Na Zachodzie nie ma sprzeciwu wobec LGBT i lewactwa – nie dla tego, że ludzie im współczują czy popierają (to już minęło), ludzie się nie sprzeciwiają bo się boją.

    Wszystkie te słowa jak faszysta, nazista, seksista, dyskryminacja, rasista – oderwały się od swoich znaczeń, a używane są jako pałka, jako napiętnowanie odszczepieńca, którego trzeba zniszczyć. U tej osoby nie chodzi już o wywołanie poczucia winy – chodzi o strach.

    I taka jest istota rzeczy. Dziś otwarte sprzeciwianie się lewactwu i LGBT to jak walka z systemem totalitarnym – ale trzeba to robić mądrze, choć opór może mieć też charakter fizyczny, jak w walce z totalitaryzmem. Chodzi bowiem o to, żeby ktoś się postawił – żeby ci wystraszeni zobaczyli, że można się postawić.

    A co samej kontrmanifestacji, rzucania kamieniami itp. Stwierdzenie, że taki poziom przemocy należy potępić jest oczywiste – tu nie ma sporu. Istota dotyczy natomiast tego co napisałem powyżej i fakt eskalacji przemocy nie może przesłonić istoty tego co się dzieje.

  9. z grubsza pisze:

    Natomiast co do prognozowanych straszliwych skutków tego konfliktu – moim zdaniem one nie nastąpią, współcześnie są niemożliwe.

    To nie jest XIX czy XX wiek – walczące masy, krwawe rozprawy itp. Dziś ludzie wyzywają się, wariują, dają upust swojemu fanatyzmowi za pomocą słów, gestów, przebierania się. Przemoc fizyczna, ryzyko – nie są zdolni do tego ani fizycznie, ani mentalnie. Poza tym młodych jest mało, coraz mniej…

    Dziś konflikt ma głównie wymiar kulturowy.

    Koniec tego będzie analogiczny do poprzednich przypadków upadku ideologii marksistowskiej/komunistycznej/lewackiej – po prostu zgnije. Te ideologie mają w sobie immanentny gen samozagłady – najpierw próbują zniszczyć to co jest, a później niszczą same siebie. W przypadku lewactwa, LGBT – ten gen samozagłady jest aż nadto widoczny, ma nawet wymiar biologiczny.

    Pokolenie 68, które jest motorem lewactwa wymiera, to co je zastępuje to połączenie obłędu, fanatyzmu i niebywałej głupoty. Typowe dzieci rewolucji odklejone od rzeczywistości, sfanatyzowane, a i jest ich mało.

    W istocie dla konserwatystów to kwestia przeczekania i stawiania oporu, grania na czas, żeby się nie dać zdominować, spokojnej pracy u podstaw, tworzenia fundamentów do odbudowy cywilizacji.

  10. jarosz pisze:

    Po takim artkule, w którym broni autor rozrabiaków ulicznych oraz politycznych, chcących na siłę w sposób skandaliczny narzucac swoje deianckie poglady innym nie akceptuje waszego portalu i wypisuje sie. Jeżeli tu promujecie LGBT jako ofiary to jest to nieporozumienie. Ci ludzie sami wychodzą i prowokują a nastepnie oskarżaja juz nie o ciemnote ale o jakieś rasizmy. Tymczasem ruch LGBT jest czyms co propaguje “wartości” które normalnemu człowiekowi sa obce; sami sa agresywni, kłamią, czerpią srodki od podejżanych typków. Do widzenia, nie mam nic przeciko innym pogladom, ale tak samo jak odrzucam teorie nazistowskie i komunistyczne tak samo odrzucam zalążki nowego totalitaryzmu LGBT. Zostańcie sobie z sodomitami.

  11. GERARD pisze:

    Pomijając trafny komentarz Bogusława Stanisławskiego – świadka historii i współtwórcy polskiej Amnesty International – pozostałe wypowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że jak najszybciej należy rozpocząć postulowany przeze mnie dialog młodej inteligencji reprezentującej wszystkie strony sceny politycznej. To od poziomu owego dialogu i jak zawsze od mądrej edukacji zależy Wasza przyszłość. Zegar tyka, a wydarzenia białostockie pokazały, że zaczyna się on śpieszyć.

  12. Hanka pisze:

    Odnośnie dobra wspólnego Rzeczypospolitej i porozumienia ponad różnicami światopoglądowymi jej obywateli odwołam się do zasady Contra negantem principia non est disputandum. Principia są dwa: porządek natury i porządek prawa konstytucyjnego. Natura nie zna przypadku rozmnażania organizmu drogą kontaktu homoseksualnego, zatem osoby powołujące się na swój homoseksualizm jako naturalny stan rzeczy, mijają się z prawdą w zakresie biologii ludzkiego rozrodu. Ten następuje tylko między mężczyzną i kobietą, więc jeśli zawierają oni małżeństwo jako prawną wspólnotę, tworzącą środowisko zrodzenia i wychowania młodego pokolenia, temu małżeństwu należy się odrębny status prawny. Polska konstytucja tak właśnie rozumie stan małżeński i otacza go opieką, czyli prawo państwowe podąża tu za prawem naturalnym.
    Postulaty LGBT są w kontrze do prawa naturalnego i prawa konstytucyjnego, dlatego państwo polskie powinno z mocy prawa wstrzymywać zgodę na publiczne manifestowanie treści sprzecznych z Konstytucją RP. Charakter tych manifestacji rodzi wzburzenie społeczne i zagraża porządkowi publicznemu tym bardziej, że problem rozlewa się poza ulice, sięgając np. do szkół, również publicznych. Zgoda na postulaty LGBT może podważyć wiele norm prawnych i społecznych, choćby jak usatysfakcjonować osoby B – biseksualne z grupy LGBT: czy dać prawo zawierania małżeństw zarówno z kobietami jak mężczyznami? Wiemy z praktyki zagranicznej, że roszczeniom LGBT nie ma końca, co zresztą dobitnie wyraziło hasło z tegorocznej parady równości w Paryżu: On detruira votre societe – Zniszczy się wasze społeczeństwo.
    Zwyczajnie, kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Polskie państwo z kolei zachowuje się tak, jakby dbałość o prawo i obyczaje scedowało na kiboli, którzy wyręczają je brudną robotą na ulicach. W takich okolicznościach dialog między kimkolwiek na żaden temat jest niemożliwy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz