Nie masz czasu na zapoznanie się z całością artykułu? Wystarczy, że klikniesz ikonę „oznacz artykuł do przeczytania później”. Wszystkie zapisane publikacje znajdziesz w profilu czytelnika

Świnie nie uchronią się same. Ale hodowcy owszem

Pora przestać obchodzić się z hodowcami trzody jak z jajkiem i przyznać, że jeśli sami nie zadbają o to, by ASF nie trafiał do ich chlewni, to nic im nie pomoże

Atmosfera wokół rozprzestrzeniania się wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) staje się coraz bardziej irytująca. Co kilka lat pojawiają się nowe fale zachorowań na tę śmiertelną dla trzody chlewnej chorobę. Zagraża ona nie tylko poszczególnym gospodarstwom, ale całej branży. Wirus dotarł niedawno do województwa łódzkiego, a poza Polską do Belgii.

Kto jest winny? Gdy rozmawia się z rolnikami i politykami którzy ubiegają się o ich głosy – wszyscy, tylko nie hodowcy. Lobby domaga się szybkiego pokonania groźnej choroby. I politycy chętnie to podchwytują, proponując coraz to bardziej kuriozalne „rozwiązania”. Zarzucono już na szczęście ideę budowy muru na granicy z Białorusią – być może ktoś uświadomił ministra rolnictwa, że byłoby to nie tylko bardzo drogie, ale i zupełnie nieskuteczne, choćby dlatego, że dziki potrafią pływać. Kolejnym „genialnym” pomysłem jest wybicie wszystkich dzików, nie tylko w Polsce, ale w całej Europie (taką kuriozalną ideę przedstawił marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski z Polskiego Stronnictwa Ludowego). Jak bowiem wiadomo, dziki też chorują i przenoszą tą chorobę. Winni są więc myśliwi, którzy nie chcą wytłuc „szkodnika”, ale także weterynarze, którzy „nic z tym nie robią”, albo odwrotnie – robią za dużo, przez co narażają się, jak donosi „Rzeczpospolita”, na opluwanie i bicie, bo jeśli wykonają swoją pracę zbyt dobrze, może się okazać, że trzeba będzie zamknąć czyjąś hodowlę.

Zarzucono już na szczęście ideę budowy muru na granicy z Białorusią – być może ktoś uświadomił ministra rolnictwa, że byłoby to nie tylko bardzo drogie, ale i zupełnie nieskuteczne, choćby dlatego, że dziki potrafią pływać

Nikt jakoś nie bierze pod uwagę tego, że w Hiszpanii uporanie się z ASF trwało 30 lat. I że przez cały ten okres dzików na Półwyspie Iberyjskim było bardzo mało. Świnie trzeba było nie tylko zagnać do chlewni, ale także nauczyć ludzi bioasekuracji. Bo na ASF chorują wprawdzie zwierzęta, ale do chlewni zanoszą wirusa ludzie – np. hodowcy-myśliwi, ale nie tylko, bo można go przywlec także na butach, ubraniu czy w jedzeniu przygotowanym z chorego zwierzęcia. Efektem było kompletne przemodelowanie branży, wcześniej opartej na drobnych gospodarstwach rodzinnych, obecnie głównie na dużych przedsiębiorstwach. Kontrolą bioasekuracji zajmują się zresztą także sami zainteresowani.

A u nas wielu z nich woli wierzyć w bajki o dzikach przenikających ściany – zamiast choćby zmieniać ubranie po powrocie z lasu czy rozłożyć maty dezynfekcyjne. Jak wskazują eksperci, ASF nie da się całkowicie wytrzebić, jednak może być tak, że choroba będzie występowała wśród utrzymywanej pod kontrolą populacji dzików, ale nieobecnej wśród świń hodowlanych. To zależy jednak głównie od ostrożności samych rolników. Oczywiście państwo także może się do tego dołożyć, np. płacąc więcej weterynarzom. Ale dużą część odpowiedzialności muszą przejąć na siebie sami zainteresowani. Nie może być bowiem tak, że za nierzadko głupotę i niechlujność jednostek słono płaci całe państwo, od ekosystemu po podatników.

Stefan Sękowski
Zastępca dyrektora "Nowej Konfederacji". Politolog, dziennikarz, tłumacz, stały współpracownik "Do Rzeczy", publicysta Polskiego Radia Lublin. Publikował i publikuje też m.in. w "Gościu Niedzielnym", "Rzeczpospolitej", "Gazecie Polskiej Codziennie", "Gazecie Wyborczej", "Tygodniku Powszechnym", "Frondzie"; i portalu Rebelya.pl. Tłumaczył na język polski dzieła m.in. Ludwiga von Misesa i Lysandera Spoonera; autor książkek "W walce z Wujem Samem" i "Żadna zmiana. O niemocy polskiej klasy politycznej po 1989 roku". Mąż, ojciec trójki dzieci. Mieszka w Lublinie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz