Snobizm i popiół

Wielu obserwatorów życia publicznego skłonnych jest w zmasowanej reakcji na spalenie książek widzieć jeszcze jeden objaw „nowego antyklerykalizmu”. Ja dostrzegam w nich pragnienie zademonstrowania własnej szlachetności
Jak zwykli to ujmować mediaworkerzy, „nie milkną echa”. Nie, nie echa: kanonada. To już nie tylko klangor wpisów w mediach społecznościowych i lawinowo udostępniane rysunki najwybitniejszych karykaturzystów, już nie tylko głos Szymona Hołowni, niosący się spiżowym echem po całej przestrzeni informacyjnej Onetu (dobre pudło rezonansowe to podstawa). Głos zabrała nawet Biblioteka Narodowa, wydawcy książek i Stowarzyszenie Pisarzy Polskich. Zwłaszcza głos SPP wolny był od uwłaczającego serwilizmu: „Oczekujemy energicznej reakcji Episkopatu Polski i przeprosin” napisała pani prezes Anna Nasiłowska, i można tylko poczuć ulgę, że fraza tak stanowcza nie kończy się wezwaniem do okazania przez Episkopat skruchy w wyznaczonym terminie, po niedotrzymaniu którego prezes zmuszona będzie wystąpić na drogę sądową. Patrząc na nielicznych zagończyków, którzy jęli się obrony ks. Jarosiewicza nieoczekiwanie...

Czytaj więcej bezpłatnie!

Zaloguj się lub załóż konto
Zajmie Ci to tylko kilka sekund
Zaloguj się Załóż konto
Dr historii, o XX-wiecznych Bałkanach, Polsce i emigracji rosyjskiej pisuje od „Aspen Review” po „Teologię Polityczną”. Do stycznia 2017 r. redaktor magazynu „Plus Minus”. Lubi sielanki.

Komentarze

Jedna odpowiedź do “Snobizm i popiół”

  1. takie tam pisze:

    Zbrodnią przeciwko planecie i ludzkości jest drukowanie tak odmóżdżającego badziewia jak Zmierz.

    Gdyby te książki spalił nie ksiądz, nie byłoby żadnego problemu. Ba w odpowiednich okolicznościach akt spalenia książek spotkałby się z pełnym uznania cmokaniem. O chociażby Nergal

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zobacz