Newsletter

Rocznica w oparach absurdu

Państwo, które chce przejąć organizację marszu parę dni przed 11 listopada, nie wydaje się najlepiej zorganizowane

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Spotkajmy się i wspólnie, niezależnie od poparcia, przemaszerujmy ulicami Warszawy pod flagą biało-czerwoną. Bez emblematów partyjnych, bez haseł politycznych. Z okazji setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Zadanie, które prawdopodobnie nie byłoby zbyt trudne dla przedszkolaków, przerosło zdolności organizacyjne państwa polskiego i naszych elit.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz chciała zakazać niedzielnego Marszu Niepodległości, organizatorzy zaskarżyli decyzję do Sądu Okręgowego, który przyznał im rację. Prezydent Gronkiewicz-Waltz zapowiada zażalenie. Jednocześnie prezydent Duda i premier Morawiecki zapowiadają wspólny marsz. Rozmowy w sprawie pogodzenia państwowej (wojskowej?) uroczystości z zgromadzeniem cyklicznym trwają. Na całe szczęście udało się zażegnać konflikt z policją, gdzie spora część funkcjonariuszy nagle się rozchorowała. Jakby było za mało absurdalnie, według doniesień medialnych, działanie prezydent Gronkiewicz-Waltz miało tylko wyprzedzić takie samo działanie wojewody mazowieckiego (w jednym i dużym przypadku istnieją spore wątpliwości prawne co do zasadności). Ale to jeszcze nie wszystko: w ostatniej chwili uchwalono 12 listopada dniem wolnym od pracy, uderzając w tysiące polskich przedsiębiorców, którym nie dano nawet szansy przygotować się na taką okoliczność. Nie, do 11 listopada nie pozostały dwa miesiące, lecz dwa dni.

Według doniesień medialnych, działanie prezydent Gronkiewicz-Waltz miało tylko wyprzedzić takie samo działanie wojewody mazowieckiego (w jednym i dużym przypadku istnieją spore wątpliwości prawne co do zasadności)

Sprawne państwo nie musi się posuwać do działań takich jak próba prewencyjnego zakazu marszu lub próba jego przejęcia, ponieważ ma narzędzia do tego, aby natychmiastowo i skutecznie zareagować w przypadku naruszenia przepisów, które powodują zagrożenie dla bezpieczeństwa ludzi. W ostatnich latach marsze przebiegały spokojniej, jednak służby powinny być gotowe do tego, aby wkroczyć w razie naruszenia prawa. Ten czynnik może posłużyć do oceny stanu państwa.

Szczególnie dziwi zachowanie prezydent Gronkiewicz-Waltz, której obóz polityczny wielokrotnie powoływał się na argumentacje wolnościową. Być może twardy elektorat opozycji będzie z takich zachowań zadowolony, ale próba prewencyjnego zakazu, poza postawieniem władzy w bardzo niezręcznej sytuacji (konieczność wzięcia odpowiedzialności), jest sprzeczna z deklarowanymi przez liberałów wartościami.

Państwo, które chce przejąć organizację marszu parę dni przed 11 listopada, też nie wydaje się najlepiej zorganizowane, jeżeli ministrowie rządu na dwa dni przed marszem muszą zapewniać, że na pewno na marszu będzie bezpiecznie. W dodatku stawia się prezydenta i premiera w kłopotliwej sytuacji – albo trzeba się „dogadać” z organizatorami albo wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność za działania, na które się nie ma wpływu (hasła, emblematy, zachowania uczestników), które mogą nie licować z godnością państwa. Niezależnie od wszystkiego, przecież trudno uznać, że to opozycja jest politycznie odpowiedzialna za organizację 100. rocznicy – zwłaszcza w wymiarze międzynarodowym, który nie jest sukcesem polskiej dyplomacji, choć trzeba przyznać, że rywalizować w tym względzie z Paryżem, gdzie zostanie uczczona 100. rocznica rozejmu kończącego I wojnę światową, było niezwykle trudno.

O ile logika konfliktu politycznego jest zrozumiała, o tyle brak dojrzałości politycznej jest niewytłumaczalny i na dzień dzisiejszy wydaje się nieuleczalny. Politycy wszystkich opcji są odpowiedzialni w naszym kraju zarówno za to, co jest dobre, jak i za to, co jest złe. W obliczu setnej rocznicy odzyskania niepodległości (umówmy się, że to też data umowna, bardziej polityczna niż faktyczna) nasze elity ponownie nie zdają testu odpowiedzialności za państwo. Będzie to trwać tak długo, jak elektoraty poszczególnych opcji będą wyżej cenić konflikt nad współpracę, przynajmniej w tak elementarnych, podstawowych kwestiach.

Komentarz powstał w piątek, ale dynamika wydarzeń jest tak olbrzymia, że nawet do końca nie wiadomo, czy marsz narodowców się odbędzie (władze Warszawy zapowiadają apelację), czy organizatorzy marszu dogadają się z władzami państwa (rozmowy trwają). Wiadomo, że w międzyczasie zakończył się protest L4 w policji, i że znowu nie wyszło to wszystko tak, jak powinno w sprawnym, dojrzałym państwie.