Reformy w Chinach – niedościgniony wzór dla Polski

Aktualności,

Nasze państwo, inaczej niż w Chinach, coraz bardziej się upartyjnia. I skraca horyzont decyzji. Unikając, odwrotnie niż nad Żółtą Rzeką, poważnej dyskusji o fundamentalnych zagrożeniach.

Chińska profesor, pani Wang, założyła w Pekinie nową partię polityczną. Na konferencji prasowej powiedziała, iż jej cele to „socjalizm i konstytucjonalizm”. Socjalizm – bo gwałtownie rośnie rozwarstwienie społeczne, a konstytucjonalizm – bo Chiny mają dobre prawo, ale nie jest ono przestrzegane.

Ta inicjatywa, która zresztą nie spowodowała żadnych represji (mimo że pojawiają się pogłoski, iż honorowym prezesem nowej partii ma być były regionalny boss partii komunistycznej Bo Xilai, przebywający w więzieniu z zarzutami korupcji), jest kłopotliwa dla obecnych przywódców Chin.

Właśnie skończyło się III Plenum Centralnego Komitetu Komunistycznej Partii, które przygotowało program dalszych reform. Będą to m.in. prywatyzacja instytucji finansowych i pełna własność ziemi dla chłopów (z możliwością swobodnego obrotu). I koniec wywłaszczania z ziemi przez lokalny aparat.

Te, konieczne, kroki zapewnie zwiększą jeszcze społeczne rozwarstwienie. I zakończą subsydiowanie inwestycji dzięki – narzucanemu przez władze (po to utrzymuje się nomenklaturę!) systemowemu deficytowi w bankach. Depolityzacja polityki kredytowej i pieniężnej (która dotychczas miała premiować eksport, a zniechęcać do importu) oznacza nowy etap liberalizacji gospodarki.

Jak w tej sytuacji realizować długofalową strategię? I jaka ma być rola partii komunistycznej, której zadania są przejmowane stopniowo przez rynek i administrację państwa – to główne pytania postawione na plenum. Perspektywa, o której się dyskutuje, to wiele lat. A skok rozwojowy (od 1978 r., czyli początku reform Deng Xiaopinga, minęło tylko 35 lat; żyją jeszcze ludzie pamiętający klęskę głodu lat 60.) jest niesamowity.

U nas od 1989 r. minęło 25 lat – i w wielu dziedzinach jest to regres.

Chiny, zgodnie ze swoją tradycją, pilnowały właściwej sekwencji zmian. Otwierały się na nowe technologie, a nie import konsumpcyjny. Inwestowały, broniły miejsc pracy (stając się fabryką świata) i rozwijały edukację i badania naukowe. Kontrolowały – aż do teraz – system finansowy, co pozwoliło utrzymać wysoki wzrost nie zawsze idący w parze z efektywnością. Powoli odpartyjniały państwo. Walczyły (i walczą) z korupcją. Postawiły na eksport, ale i lokalne rynki.

Niskie płace, nieozusowane umowy i masowa emigracja to strukturalne źródła przyszłego kryzysu w Polsce

U nas środki na badania kurczą się: to jeden z efektów rozwoju zależnego. Prywatyzację rozpoczęto od banków i w czasie kryzysu widać było, że to, kto jest ich właścicielem, ma znaczenie. Nie dbano o zachowanie miejsc pracy i systemowe efekty reform. Chińskie myślenie o budowaniu równowagi na coraz wyższym poziomie jest nam obce. Udział płac w polskim PKB (poniżej 40 proc.) jest tak niski, że w krajach Unii uznano by to za niebezpieczne dla rozwoju. Mimo nacjonalizacji części środków z OFE załamanie systemu emerytalnego w przyszłości jest nieuchronne.

Niskie płace, nieozusowane umowy i masowa emigracja to strukturalne źródła przyszłego kryzysu. Wzrost podatków jako remedium zdusi kruchy wzrost. A państwo polskie, inaczej niż w Chinach, coraz bardziej się upartyjnia. I skraca horyzont decyzji. Unikając, odwrotnie niż nad Żółtą Rzeką, poważnej dyskusji o fundamentalnych zagrożeniach.

A teraz – począwszy od prof. Wang – w Chinach rodzi się system wielopartyjny. To oznacza dalszy skok do przodu! Być może władze w Pekinie wrócą do koncepcji, aby opróżnić komitety z aparatu, zachowując ich strukturę. I rozpocząć wielopartyjne współzawodnictwo o stanowiska w tej strukturze. Wszystko po to, aby uniknąć implozji państwa-partii, jaka towarzyszyła upadkowi Związku Sowieckiego w latach 90.

Paradoksalnie, o prawdziwych efektach plenum będziemy dowiadywali się stopniowo. Ostateczna interpretacja przyjętych ustaleń nastąpi dopiero wtedy, gdy władze chińskie rozpoznają skalę oporu w aparacie i wojsku. I zmodyfikują swoją wizję tak, aby zachować równowagę. Jedno jest już pewne: zapowiedź likwidacji obozów tzw. wychowania przez pracę (wyroki administracyjne do czterech lat).