Newsletter

Pozorowana polityka repatriacji

Już od długiego czasu znany polski ekspert ds. repatriacji, dr Robert Wyszyński, apelował, że „Polska przegrywa z Putinem w zakresie repatriacji”, ale niestety argumentów tych nie słuchały kolejne rządy

TEN ARTYKUŁ POWSTAŁ DZIĘKI HOJNOŚCI DARCZYŃCÓW NK. ZOSTAŃ JEDNYM Z NICH!

Jednym z priorytetów polityki zagranicznej i wschodniej Prawa i Sprawiedliwości miało być rozpoczęcie i przeprowadzenie kompleksowego procesu repatriacji Polaków żyjących na obszarach byłego Związku Radzieckiego, w tym głównie w Kazachstanie. Zagadnienie to wymaga nadal kompleksowego rozwiązania przez państwo polskie, gdyż posiada ono swoisty dług wobec Polaków, którzy w czasie II wojny światowej z racji przywiązania do polskości oraz prawnego związku z II RP przez obywatelstwo, wywożeni byli przez Stalina na daleką Syberię, stepy Kazachstanu i Uzbekistanu by „wyczyścić” terytoria dzisiejszej Białorusi, Litwy oraz Ukrainy z polskości. Na obszarze poradzieckim zamieszkują ich bliscy potomkowie, a nawet osoby pamiętające stalinowskie wywózki z lat 30. i 40., dlatego istnieje jak najszybsza konieczność rozwiązania kwestii repatriacji, dopóki żyje w pełni świadoma wspólnota polska.

Szczególny żal ma część Polaków w Kazachstanie za zgubienie ich oryginalnych dokumentów (w większości stanowiących pamiątki rodzinne) w wyniku przeniesienia i remontu jednej z polskich placówek dyplomatycznych, które miało miejsce kilka lat temu

Uznaniowość trwa

Reformę rozpoczęto bardzo dobrze, gdyż tematykę repatriacji powierzono konkretnemu ministrowi – Henrykowi Kowalczykowi z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, oraz przystąpiono do prac nad nową ustawą repatriacyjną. Z czasem jednak prace się przedłużały, powstawało wiele projektów i ostatecznie stanęło na tym, że w październiku 2017 r. dokonano nowelizacji ustawy o repatriacji z dnia 9 listopada 2000 r. Nowa wersja ustawy znacznie uprościła dotychczasowe mechanizmy repatriacji, wprowadziła nowe instytucje, ale ostatecznie nie wyeliminowała pewnej uznaniowości w zakresie wyboru repatriantów, ściągnięcia ich do kraju oraz pomocy na miejscu. Do pozytywnych elementów nowelizacji zaliczyć należy m.in. wprowadzenie definicji „najbliższej rodziny repatrianta”, „kandydata na repatrianta”, instytucji Pełnomocnika Rządu do Spraw Repatriacji, ułatwione kwestii nabycia obywatelstwa polskiego przez repatrianta, szerokie ujęcie uznania za „osobę polskiego pochodzenia” oraz nieznaczne wsparcie gmin w zakresie repatriacji. Za duży plus uznać należy możliwość repatriacji nie tylko osób polskiego pochodzenia, które znalazły się na ogromnym obszarze Syberii, Kaukazu czy państw Azji Centralnej w wyniku represji stalinowskich, ale także tych, które wyjechały lub zostały wywiezione np. po I rozbiorze RP, przed i w czasie I wojny światowej, czy też przed 1939 r. (głównie w wyniku tzw. akcji polskiej w ZSRR). Zgodnie z ustawą, można tworzyć tzw. ośrodki adaptacyjne, lecz ich budowa i prowadzenie stały się już obiektem pewnej walki, gdyż nowelizacja nie precyzuje dokładnie, jakie podmioty mogą się o to ubiegać. Tym samym dla części polityków zaangażowanych w repatriację oraz tzw. działaczy repatriacyjnych stworzono płaszczyznę do zarobienia dobrych pieniędzy.

Polacy na obszarze poradzieckim przywykli, że najbardziej potrzebni są państwu polskiemu do tego, aby wyglądać dobrze na zdjęciach z polskimi politykami w czasie ich zagranicznych wizyt lub w czasie obchodów różnych wydarzeń państwowo-patriotycznych. A takie zdjęcia, dokumentujące „sukcesy”, wszystkim politykom są niezwykle potrzebne. Dlatego wydaje się, że cześć działaczy partii rządzącej uległa pokusie swoistego odgrodzenia procesu repatriacji od wszelkich osób oraz środowisk, które nie są ściśle związane z partią, lub pracowały i były związane z innymi opcjami politycznymi. Wszystko to, oraz niezdecydowanie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, trwające od jesieni 2015 r. do połowy 2016 r., sprawiło, że prace nad ustawą wciąż się przedłużały i jesienią 2017 r. zdecydowano się w końcu na ostateczną dużą nowelizację ustawy o repatriacji z 2000 r. Jedno z największych starć w debacie o finalnym kształcie nowelizacji dotyczyło powołania funkcji pełnomocnika rządu ds. repatriacji i jego przynależności. Ostatecznie wybrano wariant z powołaniem tzw. pełnomocnika rządu ds. repatriacji przy MSW, którego wybiera premier. Takie legislacyjne rozwiązanie, łączące Ministerstwo Spraw Wewnętrznych z kompetencjami w sprawie repatriacji wydaje się zasadne, jednakże nadal wielki niepokój wzbudza brak powołania tzw. administracji repatriacyjnej, która jeździłaby w miejsca zamieszkane przez ludność polską. Zadań takich nie zdołają wykonać polskie placówki dyplomatyczne w obecnym kształcie (stanowiące przecież część systemu MSZ) czy też internetowy system „Rodak”. Wiele problemów stwarza rozwiązanie takich spraw jak przerachowanie ubezpieczeń społecznych, dostosowanie pisowni nazwisk w dokumentach, wydanie dowodów osobistych, nostryfikacja świadectw i dyplomów, pomoc prawna itp. Szczególny żal ma część Polaków w Kazachstanie za zgubienie ich oryginalnych dokumentów (w większości stanowiących pamiątki rodzinne) w wyniku przeniesienia i remontu jednej z polskich placówek dyplomatycznych, które miało miejsce kilka lat temu.

Wydaje się, że Polacy nie tylko w Kazachstanie, ale i na obszarze poradzieckim utracili nadzieję na kompleksową i zdecydowaną politykę repatriacyjną RP

Najwyższy czas na zmianę podejścia

Zdecydowana polityka repatriacyjna to znakomity PR i promocja dla państwa polskiego. Niemcy, znajdujące się w zupełnie innym położeniu i posiadające znaczne środki, zdecydowały się w latach 90. na ściągnięcie do siebie wszystkich chętnych osób z obszaru poradzieckiego, które posiadały jakiekolwiek korzenie niemieckie. Wiele z tych osób pracuje dziś i tworzy niemiecką dyplomację handlowo-gospodarczą na tym obszarze. Zbliżoną politykę od kilku lat prowadzi Federacja Rosyjska, gdyż władzom z Kremla zależy na jak największym przyciągnięciu „białego człowieka” na swój rynek pracy, i ogólnie do państwa. W modelu rosyjskim dominuje jednak wiele różnych programów, grantów, stypendiów oraz znaczne ich zróżnicowanie. Sankcje i kryzys w latach 2014-2016 sprawiły, że wiele grantów i programów zostało znacznie zredukowanych, co nie zmienia faktu, że osoby z mieszanymi korzeniami polsko-rosyjskimi lub takie, które posługują się językiem rosyjskim oraz w jakimś stopniu identyfikują się z tą kulturą, chętnie wyjeżdżają do Rosji. Atrakcyjne są zwłaszcza programy dla rolników lub osób chcących zamieszkać we wschodniej Syberii. Już od długiego czasu znany polski ekspert ds. repatriacji, dr Robert Wyszyński, apelował, że „Polska przegrywa z Putinem w zakresie repatriacji”, ale niestety argumentów tych nie słuchały kolejne rządy. Za kompleksowym modelem repatriacji opowiada się kolejny ekspert w tym zakresie, dr Jarosław Turłukowski. Niestety wydaje się, że Polacy nie tylko w Kazachstanie, ale i na obszarze poradzieckim utracili nadzieję na kompleksową i zdecydowaną politykę repatriacyjną RP. Nie oznacza to, że społeczność polska, zwłaszcza w Kazachstanie, odpuści. Część z tych osób na własną rękę przyjedzie do Polski, a część polskość pielęgnować będzie na miejscu. Nie oznacza to jednak, że niektórzy nie skorzystają z programów Rosji, zwłaszcza, że w Kazachstanie postępuje tzw. polityka kazachizacji i zrobienie kariery bez korzeni kazachskich wydaje się już praktycznie niemożliwe. Konflikt ukraińsko-rosyjski, trwający od 2014 r., pokazał zresztą, że obszar poradziecki, z racji bezwzględnej chęci obrony wpływów przez Kreml, może być obszarem o wysokiej niestabilności. Tym samym rodzi to konieczność pomocy oraz repatriacji Polaków przez władze w Warszawie.

W zakresie polityki repatriacji władze RP muszą się zdecydować i podjąć decyzję. Albo wybieramy półśrodki, polegające na działaniach ułatwiających powrót (przy bliższej analizie okazuje się jednak, że bariery natury miejscowej i finansowej są na tyle duże, że przyjadą do Polski ci najbardziej zdeterminowani i ci mający największe kontakty), albo pomagamy wszystkim rodakom, chcącym przyjechać do Polski. W najbliższym czasie sprawę repatriacji paraliżować będą jej koszty, a trudności pojawią się zwłaszcza w okresie „afery” z nagrodami dla ministrów i redukcji wynagrodzeń dla parlamentarzystów oraz urzędników samorządowych. Niestety żaden obóz rządzący od 1989 r. nie starał się wskazywać, że repatriacja to nie tylko patriotyzm i koszty, ale też inwestycja. Przykład repatriantów znajdujących się obecnie w pierwszym i jedynym tzw. ośrodku adaptacyjnym w Pułtusku wskazuje, że już po pół roku dość dobrze odnajdują się oni w warunkach polskich i znajdują zatrudnienie. Są oni nastawieni patriotycznie, szybko uczą się języka oraz w większości przywiązani są silnie do wartości chrześcijańskich i katolickich. W samym Kazachstanie – nie licząc innych terytoriów na obszarze poradzieckim (np. Syberia czy Kaukaz Północy i Południowy) – żyje ok. 40 tys. osób identyfikujących się z polskością. W Rosji osób deklarujących polskość ma być ok. 50 tys. Natomiast dokładnych statystyk w zakresie skuteczności polityki repatriacji na razie brak. Ciężar repatriacji i przygotowania do życia w warunkach polskich skupia się zwłaszcza na samorządzie i Kościele, ale to państwo powinno wyznaczyć ogólny kierunek, przygotować plan oraz warunki finansowe polityki repatriacyjnej. Wiele samorządów, które próbują w tym zakresie wykorzystać powiatowe urzędy pracy, jest zainteresowanych przyjęciem repatriantów. Nie mogą się one jednak od kilku lat porozumieć z władzą centralną w zakresie finansowania takich działań. Dlatego nie dziwią zachowania samorządów Łodzi i Lublina, które pod presją lokalnego biznesu przystąpiły w 2016 r. do zaawansowanych negocjacji z Radą Ministrów Uzbekistanu w zakresie sprowadzania migrantów zarobkowych z tego państwa do Polski. Repatrianci oczywiście nie zapełnią całościowo luk na rynku pracy, ale mądra polityka repatriacyjna sprzyjałaby w niemałym zakresie lokalnej przedsiębiorczości, zwłaszcza że negocjowany pierwszy kontyngent uzbeckich robotników wynosić ma ok. 3 tys. osób.

Repatrianci oczywiście nie zapełnią całościowo luk na rynku pracy, ale mądra polityka repatriacyjna sprzyjałaby w niemałym zakresie lokalnej przedsiębiorczości

Przed władzami oraz elitami Polski niezwykle ważna decyzja w zakresie przeprowadzenia repatriacji. Albo zdecydujemy się na kompleksowe przyjęcie repatriantów, albo śmiertelność oraz działalność Rosji sprawią, że polskość i Polacy na obszarze poradzieckim staną się wyłącznie materiałem etnograficznym. Ponadto repatriacja wymaga konsensusu politycznego i społeczeństwa, nie tylko na poziomie polityków, ale także układu między władzami centralnymi i samorządem. Tylko w ten sposób zapewnimy powrót do kraju naszych rodaków, a także ich pełną integrację.